22 maj 2016

- Za 10 lat komputery przewyższą ludzi w zakresie możliwości odbioru rzeczywistości – twierdzi Mark Zuckerberg, twórca Facebooka. – W wykonywaniu niektórych czynności komputery już wkrótce będą lepsze od ludzi – mówi prosto z mostu Eric Schmidt z Google. Chodzi o rozwój sztucznej inteligencji, która staje się trendem numer 1 naszego stechnicyzowanego świata.

Niektórzy wieszczą już, że spełniają się proroctwa pisarzy science fiction, a scenariusz Termintora może „zejść z ekranu” i stać się rzeczywistością. Bunt rozumnych maszyn raczej nam nie grozi. Osaczenie przez komputerowe programy kognitywne (samouczące się na ludzkie podobieństwo) jest już jednak wielce prawdopodobne.

Nie to jednak jest dzisiaj groźne. Problemem jest to, że rozwój nowoczesnych technologii zabiera coraz więcej pracy zwykłym ludziom. Ostatnio wyczytałem, że już niedługo wiele firm wróci z Chin do Europy. Bo drukarki 3D będa produkować taniej i szybciej od Chińczyków.
Generalnie na postępie korzysta garstka ludzi.

Wracają czasu starożytnego Rzymu, gdzie władzę miała garstka wielkich właścicieli niewolników. Dzisiaj władają oni nowoczesnymi technologiami. A obywatelom, jak w starożytnym Rzymie, pozostaną wkrótce tylko igrzyska.

Igor Hrywna

18 maj 2016

Gdyby nie Pierwsza Dama, to pewnie mało kto usłyszałby o 150-leciu Kół Gospodyń Wiejskich. To, że Agata Kornhauser-Duda zamiast na feministyczny Kongres Kobiet wybrała się na spotkanie z „wieśniaczkami”, wywołało wśród feministek wiele złości. Nie o tym jednak chcę pisać, ale o Kołach Gospodyń Wiejskich, o tym wspaniałym fenomenie społecznym i kulturowym.

W potocznej świadomości KGW funkcjonują często jako jakiś dziwoląg, pseudofolklorystyczny relikt z minionej epoki. Tymczasem Koła to dzisiaj organizacja zrzeszająca aktywne mieszkanki wsi, które działają na rzecz swoich społeczności lokalnych. Z jednej strony promują przedsiębiorczość kobiet, zdobywają pieniądze z programów unijnych i dążą do poprawy sytuacji społeczno-zawodowej kobiet wiejskich. Z drugiej działają na rzecz ochrony zdrowia i zabezpieczenia socjalnego rodzin wiejskich. Takich Gospodyń jest w Polsce około 700 tysięcy.

Jak to ujęła Pierwsza Dama: członkinie Kół Gospodyń Wiejskich rzadko są bohaterkami uroczystości, bo zwykle służą innym, wspierają swoje lokalne wspólnoty i ojczyzny.
W mediach wiele mówi się o społeczeństwie obywatelskim. Głównie jednak w kontekście wielkich miast.

A tak naprawdę zdolne do samoorganizacji i aktywne społeczności spotkać możemy głównie na wsiach i w małych miasteczkach. To tam działają prawdziwe wspólnoty obywatelskie. Takie jak Koła Gospodyń Wiejskich.

Igor Hrywna

10 maj 2016

Zaczęło się od uwagi znajomka. Że kiedyś widziało się na ulicy więcej ludzi. A teraz, zamiast się pokazywać, to siedzą przed komputerami w internecie. Na pierwszy rzut oka prawda. Naprawdę jednak nieprawda. Bo to nie internet zmiótł ludzi z ulic, parków i placów. To nie internet porwał więzi społeczne. I to nie intternet zamienił aktywnych obywateli w pasywnych konsumentów.

To zrobiła o wiele wcześniej telewizja. To najbardziej bierne medium, które zamknęło nas i wyizolowało w mieszkaniach. Dzięki Bogu, że pojawił się net, który to zmienił. Zamiast sztucznego ludzika w TV posadził po drugiej stronie ekranu komputera żywego człowieka. Dzięki temu ludzie zamiast rozmawiać z bohaterami latynoskich telenowel znowu zaczęli ze sobą rozmawiać. Porwane kiedyś więzi można teraz zawsze odnowić przy pomocy sieci społecznościowych.

Internet nauczył nas też znowu czytać. Gdyby nie wynaleziono sieci, to nasze wnuki pewnie już by nie czytały i nie pisały. To w końcu nie jest potrzebne do oglądania TV.

24 kwi 2016

Chciałbym Wam kogoś przedstawić. Pewnie go znacie, ale może nie do końca wiecie jak się nazywa i co porabia. Mówię o grupie WM. WM: jak Warmia i Mazury. Brzmi to może nieco tajemniczo, ale tak właśnie nazywa się wydawca Waszego tygodnika i obchodzącej właśnie 130-lecie Gazety Olsztyńskiej. Swoją drogą GO nijak nie przypomina nobliwej Pani, to nadal rącza nastolatka. Warto z nią codziennie porozmawiać dla odmłodzenia ducha.

To jednak tylko niewielki fragment tego, czym się WM dla Was zajmuje. Wymyślamy na przykład i tworzymy aplikacje mobilne. I wychodzi nam to całkiem nieźle. Kto nie wierzy, to zapraszam: mobilne.wm.pl. Prowadzimy też wiele stron. Ja, swój skromny udział, mam na przykład w stworzeniu i tworzeniu serwisu http://mojemazury.pl. Polecam też gorąco stronę dla aktywnych: fitniefat.pl. Przydatna szczególnie dla tych, którzy chcą się nieco spłaszczyć. Ja preferuję w tym przypadku rower. Ale zdaniem mojej żony rower mnie nie spłaszcza :-)

To tylko kilka twarzy Grupy WM. Jest jednak jeszcze jedna, szczególnie miła mojemu sercu. To Fundacja „Przyszłość dla dzieci”. Pod jej opieką znajduje się 300 dzieci. Warto podzielić się z nimi 1% swojego podatku: http://przyszloscdladzieci.org

Igor Hrywna

17 kwi 2016

Człowiek każdego dnia wypełnia wiele różnych funkcji. Społecznych, rodzinnych, prywatnych. Niby cały czas jesteśmy swoim imieniem i nazwiskiem, ale tak naprawdę jest w nas wielu ludzi.

W firmie jesteśmy pracownikiem czy właścicielem. Potem kierowcą lub pasażerem. W markecie konsumentem. W domu, kiedy pomagamy odrabiać lekcje, rodzicem. Potem stajemy się osobą prywatną. I tak w „kółko Macieju”. Te role, które musimy lub chcemy odgrywać w naszym życiu powinny odbijać się w mediach.

Bo powinny być one niczym innym, jak zwierciadłem, w którym możemy zobaczyć siebie i swoje otoczenie. Każda gazeta, strona internetowa, stacja TV czy profil społecznościowy tak naprawdę można opisać jak człowieka. Nadać mu płeć, wiek, zainteresowania.

Najbliżej każdego z nas są jednak media lokalne. To po prostu nasi sąsiedzi. Tacy, z którymi można poplotkować, ale też tacy, którzy doradzą czy pomogą w potrzebie. Na tym polega właśnie siła lokalnych mediów. Takie media przetrwają nasze trudne czasy. Chyba że przestaniemy spełniać w codziennym życiu nasze funkcje społeczne. Zamkniemy się w pracy i domu.

A potrzeby społeczne zastąpi nam rozrywka. Nie wińmy jednak za to mediów. Bo media nie kreują naszego życia. One tylko dostarczają nam emocji, za które chcemy zapłacić. Pieniędzmi i swoim wolnym czasem.

Igor Hrywna

07 kwi 2016

Żyjemy w czasach chaosu? Na pewno. Ten chaos objawia się jednak coraz częściej w skrajnie absurdalnych postaciach. Syn znajomego w kwestionariuszu dotyczącym zatrudnienia musiał podać swoje wyznanie. Kto tego zażądał? Ano pracodawca z zlaicyzowanej Francji, który zrobił to nie z miłości do Boga, ale z irracjonalnego strachu.

Jaka jest odpowiedź Europy na ostatnie zamachy terrorystyczne? Mniej Europy w Unii Europejskiej. Absurd, bo przecież o to właśnie chodzi terrorystom. O ponowne polityczne rozkawałkowanie Starego Kontynentu. I wprowadzenie chaosu. Rozerwanie więzi między poszczególnymi krajami UE. A przede wszystkim o wywołanie nienawiści wobec islamskich (arabskich?) uchodźców czy już po prostu islamskich Europejczyków. O utrwalenie getta, w którym żyje większość z nich.

Skądinąd, jakby to nie brzmiało absurdalnie, w takim getcie żyją też dzisiaj np. francuscy katolicy. Żyjemy w czasach chaosu. Ideowego, ekonomicznego, politycznego… Nie chcemy oglądać się na tradycję ani zgadywać przyszłości. Liczy się tylko życie chwilą. Najlepiej bez idei i bez odpowiedzialności. A największym absurdem jest to, że w tej Europie nie ma miejsca nie tylko dla muzułmanów. Nie ma też dla katolików.

Igor Hrywna

05 kwi 2016

FBI chciało, żeby Apple odblokowało smartfona należącego do terrorysty, który w San Bernardino zastrzelił w grudniu 2015 roku 14 osób. Apple odmówiło. Sprawa trafiła do sądu, ale ten nie zdążył wydać wyroku. Wcześniej bowiem, wynajęci przez FBI fachowców z Izraela, złamali kod iPhone’a.
Argumenty obu stron były proste. Amerykański rząd powoływał się na względy bezpieczeństwa. Apple na prawo do prywatności. I na stworzenie niebezpiecznego precedensu, który mogliby potem wykorzystywać różnej maści dyktatorzy.
Jakoś mnie te argumenty Apple nie przekonują. W tym telefonie mogą znajdować się bowiem ważne informacje. Nawet takie, które uratują czyjeś życie. Choć oczywiście nie muszą. Nie w tym jednak rzecz. Ja po prostu nie wierzę, że Apple tak bardzo dba o swoich użytkowników. Chodziło raczej o to, żeby pokazać jaką moc ma iPhone, któremu nawet FBI nie dało rady. FBI nie dało, ale pieniądze, którymi dysponuje tak. I w tym sensie Apple poniosło klęskę wizerunkową.
Czy jednak Apple rzeczywiście chciało bronić prywatności swoich użytkowników za cenę wojny z amerykańskimm rządem? A może po prostu broniło za wszelką cenę kurs swoich akcji? Te bowiem na pewno by spadły, gdyby Apple uległo FBI bez walki.
Igor Hrywna

26 mar 2016

Apple pokazało na początku tygodnia swój najnowszy smartfon czyli iPhone’a SE. Dla milionów ludzi jest to znacznie ważniejsze wydarzenie, niż niedzielne Zmartwychwstanie. Podejrzewam zresztą, że wielu tzw. chrześcijan nie bardzo nawet wie, że w Wielkanocy chodzi właśnie o Zmartwychwstanie Jezusa.

Paradoksalnie jednak, filozofię działania Appla wiele łączy z religią. Bo tak naprawdę Apple to nie marka, ale religia. A stworzył ją twórca jego potęgi, bóg i kreator, Steve Jobs.
Wyznawcy Apple mają swój krzyż, którym jest dla nich nadgryzione jabłko (firmowe logo). Mają nawet swoje piekło, przeznaczone dla użytkowników innych smartfonów i komputerów. Jobs ze sporej części użytkowników produktów Apple uczynił „apostołów marki”. Są to ludzie, którzy z miłości do produktów tej firmy polecają je innym. Zresztą, podczas badań z użyciem rezonansu magnetycznego, okazało się, że u zagorzałych wyznawców Apple np. iPhone pobudza te same obszary w mózgu, co u osoby głęboko wierzącej widok symboli religijnych.

Dotyczy to także innych produktów, nawet tych zupełnie zwyczajnych. Żyjemy już bowiem w cywilizacji rzeczy. Ale mało kto dzisiaj zastanawia się nad tym, że kolejnym krokiem naszej cywilizacji musi być w takim razie sprowadzenie człowieka do rzeczy właśnie.

Nie szkoda wam człowieka?

25 mar 2016

To, co się działo po ostatnich zamachach w Brukseli zapamiętam jako dwa obrazy:
1. Belgów, którzy z kredkami ruszyli na terrorystów, malując na placu w Brukseli hasła o pokoju.
2. Szefowej unijnej dyplomacji Federici Mogherini, która przerwała konferencję prasową w sprawie zamachów, bo się rozpłakała.
Te dwa obrazy pokazują bezsilność Europy. Ześwieczczonej Europy, która nie rozumie, że nie chodzi tutaj o terrorystów, ale atak radykalnej cywilizacji idei na cywilizację bezideową.
W dawnych czasach zamiast malować kredkami i płakać Europejczycy skrzyknęli by się i pomaszerowali bić się z Państwem Islamskim. Tak, jak zrobili to niedawno Ukraińcy, których zawiodła nie tylko własna armia, ale i państwo. Po prostu skrzyknęli się w ochotnicze bataliony i poszli się bić z rosyjskimi najemnikami. Tak samo zrobiliby Polacy czy Węgrzy, ale już nie Belgowie czy Francuzi.
Kiedy w Brukseli popłakała się Mogherini, rosyjski „sąd” skazał na 22 lata łagru ukraińską pilotkę Nadię Sawczenko, która nie dała się w więzieniu złamać. Ten wyrok Sawczenko skomentował pokazując „sędziom” „fucka”.
Na takiego „fucka” Europy już nie stać.

22 mar 2016

Tego bym się nie spodziewał. W kraju zaludnionym przez humanistów i wielbicieli historii 18% jego mieszkańców nie przeczytało w swoim życiu żadnej książki. 57% czytało je w szkole lub na studiach, a potem przestało. Aż 63 proc. badanych nie przeczytało w minionym roku ani jednej książki.
Takie są wyniki badań dotyczących czytelnictwa w Polsce w 2015 roku, które w tym tygodniu opublikowała Biblioteka Narodowa.
Wynika z nich, że z roku na rok czytamy coraz mniej książęk. Dotyczy to zresztą generalnie czytania. Bo aż 14% ankietowanych przez rok nie przeczytało nawet trzech stron maszynopisu czy wiadomości w internecie. Mówiąc wprost są to ludzie, którzy nic nie czytają. Może co najwyżej opisy na produktach. Takich „nieczytaczy” będzie zresztą przybywać, bo są to ludzie młodzi, wychowani już w kulturze obrazkowej. Dla nich e-book jest równie obcy, jak wydany na papierze Sienkiewicz.
Stanowią oni nowe plemię, którego członkowie nie chcą sobie zaprzątać głowy żadnymi poważniejszymi sprawami.
My jednak musimy pamiętać o tym, że historię wielka i małą tworzą elity. Te, które czytają. Skoro Państwo teraz czytają tygodnik i ten tekst, to znaczy, że jesteście właśnie tą elitą.

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.