01 Lis 2016

Miał być skandal, ale nie było. Miały być protesty, ale też ich nie było. Nowe reality show TVN zadebiutowało na ekranie właściwie bez echa. Mnie jednak dziwi, że feministki nie skrzyknęły się pod siedzibę stacji. Mowa o programie „Ślub od pierwszego wejrzenia”.
Ów program to wypróbowany już w wielu krajach format, w którym nieznani sobie ludzie decydują się na ślub. W znalezieniu idealnego partnera pomagają im naukowcy, którzy na podstawie różnych testów kojarzą ze sobą pary. Po 6 tygodniach para musi podjąć decyzję: zostają razem albo składają pozew o rozwód. To właśnie miało natchnąć konserwatystów do protestów, choć moim zdaniem powinny protestować raczej feministki i feminiści. W naszej części świata aranżowane małżeństwa zniknęły dobrych kilkadziesiąt la temu. Między innymi dzięki feministkom. Zachowały się jednak w wielu częściach świata, w Indiach czy większości krajów muzułmańskich.
„Ślub od pierwszego wejrzenia” nie wywołał więc jakiejś reakcji ze strony obyczajowych liberałów. Co innego, gdyby taki program pokazała Telewizja „Trwam”. A zamiast naukowców nowożeńców dobierali księża. Wtedy na pewno od protestów trudno byłoby się opędzić.

Igor Hrywna

16 Cze 2016

1. „Startuje w nich [Euro 2016] reprezentacja Polski. Jej zwycięstwa wzmocnią falę brunatnego nacjonalizmu zalewającą nasz kraj”. 2. „Lewandowski już raz ograł Niemców, czyli historia z czasów II wojny światowej”.

1. Pierwsze zdanie jest autorstwa pewnego zatroskanego stanem polskiej demokracji filozofa. Powiedzmy: zdanie wielce dziwaczne. Bo zgodnie z wpisaną w to zdanie logiką, dzisiaj wszystkie sportowe sukcesy (i nie tylko one) wzmacniają ową „falę”. Czyli im lepiej, to tym gorzej. Bo brunatniej.
2. Drugie zdanie to tytuł artykułu na stronie publicznej TV, opisującego mecz, jaki w obozie koncentracyjnym Gross-Rosen rozegrali między sobą polscy i niemieccy więźniowie. Polacy zwyciężyli 1:0, strzelcem bramki był niejaki Zdzisław Lewandowski.
W odwecie esesmani pobili więźniów.
To też jest dziwaczne, choć z innej strony. Opisywanie obozowego meczu w kontekście Euro jest równie trafione, jak np. pomysł, by przy okazji konkursu chopinowskiego wspomnieć więzienną orkiestrę z Auschwitz.
3. Dwie różne historie medialne, ale jakby wyciągnięte z tego samego kapelusza. Takiego, gdzie zamiast napisu „sport” widnieje napis „polityka”.

Igor Hrywna

05 Kwi 2015

Na przygotowanie Świąt Wielkanocnych wydajemy dużo mniej niż na Boże Narodzenie. Wielkanoc jest też mniej skomercjalizowana. A mimo to, wydaje mi się, że to jednak karp jest bardziej rodzinny niż jajko. A choinka bardziej sakralna niż palma. W tym roku dyskusje o komercjalizacji i wyższości świąt nad świętami toczyć się będą w cieniu dwóch rocznic. 10 śmierci św. Jana Pawła II i 5 katastrofy/zamachu smoleńskiego.
Wielu narzeka dzisiaj, że nauki Jana Pawła II zostały zapomniane. Pewnie tak, ale tu chyba nie chodzi o konkretne nauki, ale o Ducha papieskiego nauczania. Bo to na nim, czasami podświadomie współcześni Polacy budują swoją tożsamość. Może to nie jest najtrafniejsze porównanie, ale co Polakom zostało z Piłsudskiego? Przecież nie konkretne czyny, nie cytaty, ale też właśnie Duch. W przypadku Smoleńska Google opowiada się raczej za katastrofą (1,7 mln wyświetlonych wyników z zapytaniem „katastrofa smoleńska”) niż za zamachem
(0,7 miliona wyświetlonych wyników z zapytaniem „zamach smoleński”). Ile 10 kwietnia 2010 roku było w Smoleńsku rosyjskiego bałaganu, a ile świadomego działania? Tego zapewne nie dowiemy się nigdy. Jak i tego czy Putin jest po prostu ślepą uliczką ewolucji czy też ponurym żartem Pana Boga.
Igor Hrywna

28 Lip 2014

Ostatnio zdarzyło mi się wysłuchać gorzkich żali na poziom prasy. Że upadł niżej, niż niejedna ulicznica.

Podobno kiedyś prasa była kulturalna, a teraz zeszła nawet nie na psy, bo to obraża te miłe zwierzaki. Nie sądzę, żeby tak było. Ale jeżeli nawet, to winna jest przede wszystkim likwidacja analfabetyzmu.

Gdyby czytać umiały tylko elity, to pewnie nadal byłoby miło i kulturalnie. Bo elity kochają teatr, poezję i lubią czytać o problemach ekonomicznych Mali. Przeciętny człowiek prozaicznie interesuje się tylko tym co jest dla niego osobiście ważne, dzieje się blisko niego lub ma wpływ na jego życie. Dlatego poezją zainteresuje tylko wtedy, kiedy jakiś poeta da po gębie innemu poecie w jakimś publicznym miejscu.

Ludzie chcą od prasy emocji. Nie interesuje ich piwo bezalkoholowe. Bo niby dlaczego mieliby wybierać nierzeczywistość kosztem rzeczywistości? A ci, którzy psioczą na niby to upadek moralny prasy, niech sobie odpowiedzą dlaczego trzeba dotować pisma kulturalne. Może dlatego, że elity ich nie kupują?

Igor Hrywna

13 Mar 2012

30 tysięcy. Tyle jest warte 1 słowo Tomasza Raczka. Tak przynajmniej wynika z arytmetyki producenta filmu Kac Wawa.

Tomasz Raczek na Facebooku przejechał się po filmie Kac Wawa.

– Ten film jest jak choroba, jak nowotwór złośliwy: zabija wiarę w kino i szacunek do aktorów. Patrząc na Romę Gąsiorowską, Sonię Bohosiewicz i Borysa Szyca, grających główne role, czułem się tak jakbym patrzył jak ktoś przerabia kochanych członków rodziny na dziwki i alfonsów. Szczerze i nieodwołalnie odradzam pójście na KAC WAWA do kina. Ten film powinien ponieść klęskę frekwencyjną – może to nauczyłoby czegoś producentów. WSTYD! – napisał.

Producent komedii Kac Wawa Jacek Samojłowicz w Super Expressie zapowiedział, że pozwie za to Tomasza Raczka. Według Samojłowicza wpis Raczka na FB przyczynił się do wielomilionowych strat. Bo spowodował, że widzowie zaczęli szerokim łukiem omijać Kac Wawę. I dlatego chce odzyskać owe miliony w sądzie.

Zakładając, że wielomilionowe straty to minimum 3 miliony, to 1 słowo Raczka zapisane na FB jest warte nieco ponad 30 tysięcy. Bo cały wpis liczy sobie plus/minus 96 słów.

Na filmie nie byłem. Ba, nie wiedziałem nawet o jego istnieniu. Kiedy jednak natrafiłem w necie na tą informację poszukałem zwiastuna Kac Wawy. Szczerze mówiąc podziwiam Tomasza Raczka. Że obejrzał cały film. Ja wysiadłem przy widocznym poniżej kadrze zwiastuna.

Nie wiem zatem czy film jest śmieszny, ale zwiastun na pewno nie jest. Ale zapowiedź pozwania Tomasza Raczka na pewno jest śmiechu warta. Panie Samojłowicz, To może być pomysł na naprawdę śmieszną komedię:-)

14 Sie 2011

Kuba Wojewódzki to dla mnie ni brat ni swat. Oglądam go z rzadka, a jeszcze rzadziej mnie śmieszy. Zdecydowanie mniej jednak śmieszy mnie ciało zwane Krajowa Rady Radiofonii i Telewizji. Jednak to jej istnienie zdecydowanie bardziej obraża polska flagę niż żart Kuby Wojewódzkiego.

Co ma piernik do wiatraka? W programie Wojewódzkiego w 2008 roku miniaturki polskiej flagi wkładano w atrapy psich odchodów. Uczestnicy show tłumaczyli potem, że „był to happening mający uświadomić problem zanieczyszczenia polskich ulic”.

Zareagowała na to rzeczona Krajowa Rada i nałożyła na TVN karę. Jej ówczesny szef uznał bowiem, że w ten sposób propagowano działania sprzeczne z polska racją stanu, prawem i moralnością Sąd ją uchylił. Wtedy KRRiT odwołała się do Sąd Apelacyjny w Warszawie. Ten nakazał zapłacenie prawie 471 tysięcy kary.

Sędzia powołała się między innymi na ustawę o godle, barwach i hymnie RP, która mówi, że barwy biało-czerwone są symbolem RP, a „otaczanie ich czcią i szacunkiem jest obowiązkiem każdego obywatela”.

Moim prywatnym zdaniem Wojewódzki akurat w tym przypadku nie przekroczył granic dobrego smaku. Czy przekroczył prawo – o tym decyduje sąd.

Zdaniem sądu w programie Wojewódzkiego mieliśmy do czynienia z „totalnym brakiem szacunku dla polskiej flagi, co obraża wartości respektowane przez społeczeństwo”.

Problem w tym, że w Polsce wiele rzeczy obraża naprawdę Polska flagę. To na przykład antysemityzm czy właśnie te psie kupki pozostawiane na trawnikach i chodnikach, przez tych, którzy „obrażonych”.

08 Lis 2010

Pewien pan zapowiedział, że położy się do trumny na 24 godziny i zda relację „na żywo” z tego „wydarzenia” za pomocą Facebooka. Poczytać o tym możecie na facebooku i obejrzeć film na youtube.

Czy to „psychologiczny eksperyment” czy tylko sprytna promocja filmu Pogrzebany, która ma premierę 26 listopada – zobaczymy.

Przy tej okazji przypomniał mi się kalendarz pewnego zakładu pogrzebowego z takimi oto zdjęciami:

07 Lis 2010

Dawno, dawno temu razem z Piotrkiem mieliśmy wspólny wieczorek poetycki. Było to bodaj w budynku SSK „Pojezierze” przy Okopowej.

Dlatego czuję się uprawniony do ostrzeżenia Was, ŻE 28 LISTOPADA MOŻECIE WIELE STRACIĆ odchodząc od telewizora. Dlatego nie róbcie tego. Taka okazja już się nie powtórzy. Co musimy zrobić? 28 listopada o 22 godzinie przy pomocy pilota włączamy TV 4. I oglądamy pierwszy odcinek programu „Kroniki Piotra Bałtroczyka z Warmii”, który emitowany będzie przez cztery kolejne niedziele. Zawsze o godz. 22.

Piotrek opowie nam o tym, co było (PRL), jest (demokracja) i będzie(?). Trochę śmiesznie, trochę lirycznie.

Program obowiązkowy dla każdego Warmiaka. A przecież Wszyscy jesteśmy Warmiakami:-)

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.