02 Cze 2016

Chcecie żyć długo, zdrowo i szczęśliwie? Tak? To w takim razie musicie zadbać o ekorównowagę organizmu. Inaczej zanieczyścicie swoje serce i wątrobę. Doprowadzicie do opłakanego stanu nerki i jelita. Dokładnie tak. Wiedzą o tym już miliony Amerykanów. Teraz ta wiedza jest już dostępna w Polsce. Pamiętaj o swoich bliskich. Zadbaj o siebie. Nie dopuść do skorodowania swojego organizmu. Kiedyś nie wiedzieliśmy jak z tym walczyć. Teraz, dzięki Bogu, wiemy. To nic trudnego. Trzeba tylko wypijać dziennie minimum litr odkwaszonej wody. Skąd wziąć taką wodę? Wystarczy założyć na kran filtr „Aqua PlusMinerale”.

Uwierzyliście choć przez chwilę w korodowanie organizmu? Jedni tak, drudzy nie. W życiu jednak większość z Was codziennie daje się nabierać na takie wykreowane przez fachmanów od marketingu „potrzeby”.

To znak dzisiejszych czasów. Kiedyś firmy prześcigały się w odgadywaniu czego chcą klienci. Potem to wytwarzały. Teraz już tak nie jest. Dzisiaj najpierw stwarza się potrzebę. A potem obwieszcza, że ma się produkt lub usługę, które tę potrzebę zaspakaja.
Po prostu dziś wymyśla się coś, a potem tłumaczy ludziom, że bez tego nie będą zdrowi, szczęśliwi, albo w ogóle ich nie będzie.

Igor Hrywna

22 Maj 2016

– Za 10 lat komputery przewyższą ludzi w zakresie możliwości odbioru rzeczywistości – twierdzi Mark Zuckerberg, twórca Facebooka. – W wykonywaniu niektórych czynności komputery już wkrótce będą lepsze od ludzi – mówi prosto z mostu Eric Schmidt z Google. Chodzi o rozwój sztucznej inteligencji, która staje się trendem numer 1 naszego stechnicyzowanego świata.

Niektórzy wieszczą już, że spełniają się proroctwa pisarzy science fiction, a scenariusz Termintora może „zejść z ekranu” i stać się rzeczywistością. Bunt rozumnych maszyn raczej nam nie grozi. Osaczenie przez komputerowe programy kognitywne (samouczące się na ludzkie podobieństwo) jest już jednak wielce prawdopodobne.

Nie to jednak jest dzisiaj groźne. Problemem jest to, że rozwój nowoczesnych technologii zabiera coraz więcej pracy zwykłym ludziom. Ostatnio wyczytałem, że już niedługo wiele firm wróci z Chin do Europy. Bo drukarki 3D będa produkować taniej i szybciej od Chińczyków.
Generalnie na postępie korzysta garstka ludzi.

Wracają czasu starożytnego Rzymu, gdzie władzę miała garstka wielkich właścicieli niewolników. Dzisiaj władają oni nowoczesnymi technologiami. A obywatelom, jak w starożytnym Rzymie, pozostaną wkrótce tylko igrzyska.

Igor Hrywna

26 Mar 2016

Apple pokazało na początku tygodnia swój najnowszy smartfon czyli iPhone’a SE. Dla milionów ludzi jest to znacznie ważniejsze wydarzenie, niż niedzielne Zmartwychwstanie. Podejrzewam zresztą, że wielu tzw. chrześcijan nie bardzo nawet wie, że w Wielkanocy chodzi właśnie o Zmartwychwstanie Jezusa.

Paradoksalnie jednak, filozofię działania Appla wiele łączy z religią. Bo tak naprawdę Apple to nie marka, ale religia. A stworzył ją twórca jego potęgi, bóg i kreator, Steve Jobs.
Wyznawcy Apple mają swój krzyż, którym jest dla nich nadgryzione jabłko (firmowe logo). Mają nawet swoje piekło, przeznaczone dla użytkowników innych smartfonów i komputerów. Jobs ze sporej części użytkowników produktów Apple uczynił „apostołów marki”. Są to ludzie, którzy z miłości do produktów tej firmy polecają je innym. Zresztą, podczas badań z użyciem rezonansu magnetycznego, okazało się, że u zagorzałych wyznawców Apple np. iPhone pobudza te same obszary w mózgu, co u osoby głęboko wierzącej widok symboli religijnych.

Dotyczy to także innych produktów, nawet tych zupełnie zwyczajnych. Żyjemy już bowiem w cywilizacji rzeczy. Ale mało kto dzisiaj zastanawia się nad tym, że kolejnym krokiem naszej cywilizacji musi być w takim razie sprowadzenie człowieka do rzeczy właśnie.

Nie szkoda wam człowieka?

31 Gru 2015

Co zrobił szpital psychiatryczny kiedy uciekł z niego groźny przestępca. Od razu poinformował o tym na swoim profilu na Facebooku. Co zrobiła policja? Wydała komunikat dwa dni po ucieczce.

To dobry przykład na to, że media społecznościowe mogą służyć ludziom, zamiast ich krępować. Przynosić korzyść. Niestety, coraz więcej znaków na ziemi wskazuje, że więcej mamy z tego „internetowego” postępu złego niż dobrego. Dlaczego? Bo to co teraz nam wynajdują służy przywiązaniu nas do czegoś, a nie wolności czy naszej korzyści.
Już nie chodzi bowiem o to, żeby zaoszczędzić nam czas, ale aby go nam ukraść. A my nie mamy nic cenniejszego od czasu.

Żyjemy coraz szybciej, wszystko robimy w pośpiechu. Ta szybkość nie dodaje nam jednak życia, ale robi martwymi. Bo nie mamy czasu żyć.

To samo dotyczy informacji. Jest jej już tak dużo, że przestajemy rozumieć, co i dlaczego jest dla nas ważne. Dlatego elitą dziennikarstwa XXI wieku nie bedą ci, którzy tworzą informację. Będą ci, którzy wybiorą dla nas to, co jest dla nas ważne czy korzystne. Czyli zaoszczędzą nam czas.
Czego zatem życzyć Państwu i sobie na nadchodzący 2016 rok? Po pierwsze, drugie i trzecie: Więcej czasu….

Igor Hrywna

22 Paź 2015

Nowoczesne technologie pożerają coraz więcej naszego czasu. Mają nam służyć, a w rzeczywistości, to my im coraz częściej służymy. Głównie swoim czasem. Przywiązując nas do wirtualnych rzeczy, które są nam umiarkowanie potrzebne, ten czas nam kradną.
Na swoim smartfonie naliczyłem kilkadziesiąt różnych aplikacji, które wydawały mi się kiedyś ważne. Tak myślę, że skoro je ściągałem, to ważne być musiały. Teraz jednak je skasowałem,
Bo wydały mi się do niczego niepotrzebne. Zostawiłem tylko te, których potrzebuję do pracy.
Te wszystkie aplikacje łypały na mnie z ekranu. Czułem, że muszę zobaczyć to czy tamto, bo skoro je mam, to muszę z nich skorzystać. To przecież logiczne. Kiedyś przed snem czytałem książkę. Teraz zajmował mnie przegląd aplikacji. I omiatanie wzrokiem informacji, które nie były mi do niczego potrzebne. I o których zapominałem zanim skończyłem je czytać.
No i pięknego dnia postanowiłem się z tym wirtualnym szmelcem rozstać. Zostawiłem sobie tylko lokalne informacje. Wróciłem też do wieczornego czytania książek.
I wtedy poczułem się tak, jak wtedy, kiedy rzuciłem palenie. Wtedy efeketem był pewien przyrost masy brzucha. Teraz liczę, że przyrośnie mi szarych komórek….

Igor Hrywna

16 Wrz 2015

Obyczaje. We Wrocławiu przez cały dzień można było jeździć autobusami miejskimi za darmo. Wystarczyło czytać książkę. Tak miasto włączyło się w Dzień Walki z Analfabetyzmem. A przy okazji wywołało dyskusję co jest, a co nie jest książką.
Na biletach oszczędzić mogli bowiem tylko pasażerowie z papierową książką.
Za to na urzędników posypały się gromy ze strony użytkowników e-booków. Że e-book to przecież też książka. Chyba jednak nie. Książka to książka, a e-book to e-book. To, że w obu mamy do czynienia z literkami to za mało, aby uznać, że to to samo.
To trochę jak z czarnym chlebem na zakwasie i białymi bułkami z hipermarketu. Niby najeść się można jednym i drugim, ale żołądek swoje wie. Tak samo, jak nasz mózg. A przecież jeszcze całkiem niedawno ten czarny chleb był przeżytkiem, ba uchodził za przejaw zacofania. A białe pieczywo było jaśniepańskie i postępowe.
A teraz ten czarny chleb wrócił do łask. Tak też na swoje miejsce wróci książka. Tak, jak wrócił też na przykład rower.
Kiedyś służył do podróżowania. Wyparł go motor, potem auto. Książka i e-book są jak rower i samochód. Ten drugi ułatwia życie. To internet, e-wydania czy e-booki. Ten pierwszy dostarcza nam przyjemności. Jak książka…
Igor Hrywna

01 Wrz 2015

Marketing. Kupowanie to dzisiaj postawa obywatelska. Kiedy ja kupuję, to inni sprzedają. Wtedy inni kupują też, to co sprzedaję ja. Tak to dzisiaj od szarży pod Somosierrą ważniejszy jest szturm na jakiś hipermarket. Zresztą, kto to jeszcze pamięta co to była za szarża?
Nic więc dziwnego, że w dzisiejszych czasach to marka jakiegoś produktu określa człowieka. Jestem tym co kupuję. Począwszy od auta, a skończywszy na chlebie czy herbacie. Kochamy te swoje marki miłością ślepą i gorącą. Tak mocną, że marka bywa ważniejsza od rozumu. Dowiedli tego ostatnio dziennikarze z holenderskiego kanału Dit Is Normaal, którzy na iPhonie zainstalowali Androida. I poprosili o opinie nieświadomych podstępu fanów „jabłuszka”. Ci jak jeden mąż i niewiasta wychwalali urządzenie.
Zresztą wcześniej ci sami dziennikarze wyśmieli speców od zdrowej żywności, wzbudzając ich zachwyt odpowiednio spreparowanym jedzeniem z McDonaldsa.
Dzisiaj to już powszechne zjawisko. TV a teraz internet zglobalizowały ludzi. Stworzyły z nich nowe plemiona: wyznawców i apostołów marek. To nowe religie XXI wieku. Wieku, w którym myślenie zastępują emocje.
A samo myślenie ogranicza się już tylko do emocjonalnego rozstrzygnięcia: jaka marka będzie moim plemiennym totemem.

Igor Hrywna

29 Cze 2015

Co spowodował wprowadzony niedawno na Węgrzech zakaz handlu w niedzielę? Klienci uciekli do sieci. Zakaz wzmocnił po prostu sprzedaż online. Proste i logiczne w dzisiejszych czasach. Handel online to dzisiaj prawdziwy fetysz. Rośnie w szalonym tempie.

A realne sklepy coraz częściej służą za przymierzalnie. Jest na to już nawet specjalne, oczywiście angielskie, określenie: showrooming. Showrooming polega na tym, że idziemy sobie do sklepu, oglądamy towar a potem sprawdzamy gdzie go można kupić taniej. Co ciekawe istnieje też trend odwrotny zwany ROPO (Research Online Purchase Offline – Znajduję w online, kupuję w offline). Skąd bierze się tak niebywały sukces handlu internetowego? Fachowcy twierdzą z reguły, że kupowanie online jest wygodniejsze i szybsze.

Moim zdaniem jednak nie to o tym decyduje, ale cena. W necie kupujemy, bo jest taniej. Tylko dlatego. Nie dziwi zatem, że klienci, których pozbawiono możliwości zakupów w niedziele uciekli do sieci. Tak przynajmniej stało się na Węgrzech, gdzie od marca zakazano niedzielnego handlowania hipermarketom. Otwarte mogą być tylko małe sklepy, pod warunkiem że klientów obsługuje właściciel, najemca lub jego rodzina.

W efekcie obroty handlu w sieci wzrosły o 30%. A zarobiły na tym… sklepy online wielkich hipermarketów.
Igor Hrywna

04 Maj 2015

500 lat temu statystyczny mieszkaniec Europy znał pewnie z 50 twarzy, a jego dziewiczy mózg był wolny od informacji i komunikatów. Za wyjątkiem plotek przyniesionych przez sąsiadów. Dzisiaj dziennie atakuje nas kilka tysięcy różnych informacji.
Nasze mózgi radzą z tym sobie coraz gorzej. Nawet nie dlatego, że tych informacji jest tak wiele. Po prostu nie mamy czasu na analizę co jest dla nas ważne, a co jest po prostu nie wartym uwagi śmieciem. Stąd coraz gorzej czujemy się w otaczającym nas świecie. I coraz mniej go rozumiemy. Nie dlatego, że jest niezrozumiały, ale dlatego, że staje się dla nas zbyt skomplikowany. Oferuje nam zbyt wiele możliwości, których nie potrafimy ocenić. Nie potrafimy więc dokonać wyboru.
Spece od marketingu przekonują nas, że da się jednocześnie sensownie korzystać z 3 ekranów. Oglądać TV, czytać coś na tablecie i pisać posty w smartfonie. Da się. Choć tak naprawdę porządnie zrobimy tylko jedną z tych rzeczy, albo wszystkie trzy nieporządnie.
Nowoczesne technologie są bardzo często dla naszych mózgów zbyt nowoczesne. Ich obsługa angażuje nas na tyle, że nie mamy już czasu aby z nich korzystać. Zresztą jest ich tyle, że człowiek gubi się w nich, tak jak w zalewie informacji. Teraz pewnie ktoś wymyśli jakąś aplikację, która podpowie nam, co jest dla nas ważne.
Jest w tym tylko jedno małe „ale”. Te wszystkie wspaniałe aplikacje wymyślają ci, którzy w swojej pracy wykorzystują swoje mózgi. I wymyślają coś, co ma nam pomóc w wyłączeniu naszych mózgów.
Igor Hrywna

12 Gru 2014

Polskiego ambasadora w Czechach wzburzyła tamtejsza reklama, w której Polak robi za cwaniaczka i oszusta. TVP puszcza za to bez mrugnięcia oka rodzimą reklamę z misiem pierdzącym na świąteczną choinkę.

W czeskiej reklamie czeskiemu narciarzowi psuje się telefon. Wtedy pojawia się przed nim Polak, zamaskowany pod postacią choinki. Wymienia narciarzowi telefon na wyglądający jak nowy smartfon, w którym jednak od razu pęka ekran. Handlarz znika.

Tak to czeski T Mobile przekonywał, że lepiej wymieniać telefony u niego. Na tą właśnie okoliczność zaprotestowała pani Grażyna Bernatowicz, polski ambasador w Pradze. Co spotkało się z falą oburzenia w postępowych polskich mediach. Bo przecież ta reklama ich zdaniem, to nic innego, jak tylko przejaw czeskiego poczucia humoru. I nawet skłonny jestem się z nimi zgodzić. Uważam, że to nie jest temat nadający się na protest ambasadora.

Jest w tym jednak pewne „ale”. Czy gdyby taką reklamę puścił polski operator, a rolę naciągacza „zagrałby” Żyd. To czy wtedy ci sami ludzie też uznaliby to za przejaw specyficznego humoru, ale już nie czeskiego tylko polskiego? W każdym razie czeski T Mobile reklamę wycofał.

A swoją drogą, to ciekawe, że nikogo z rządu nie oburza reklama polskiego operatora sieci komórkowej, w której miś pierdzi na choinkę i w efekcie ją zapala.

Ja, jeżeli już miałbym wybierać, to jednak wolę czeską reklamę. Bo nie jest na pewno chamska i wulgarna.

Igor Hrywna

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.