19 Sty 2018

Dobra książka/// „Mądrość zwycięzców” czytałem sobie do poduszki. I dzięki temu łatwiej było mi rano wstawać z myślą, że to będzie dla mnie naprawdę dobry dzień.

Jestem wyznawcą zasady, że życie jest dostatecznie ponure, więc nie warto jest jeszcze bardziej go „zaczerniać”, np. oglądając filmy ze złym zakończeniem czy czytając ponurackie książki. Kocham za to wszystko, co jest optymistyczne. Taką książką jest na pewno „Mądrość zwycięzców” Jima Stovalla, która prześwietnie zaraża optymizmem.
Kim jest Jima Stovall? To amerykański pisarz i felietonista. Przez lata pisywał felietony, których część zebrano właśnie w tej książce. Każdy z nich to miniopowieść, która niesie w sobie naukę, jak żyć, żeby być duchowo zadowolonym z siebie i osiągać sukcesy.

Ta książka nie jest skierowana do jakiegoś konkretnego odbiorcy, np. przedsiębiorców. To raczej swoisty przewodnik psychologiczny, dla każdego, kto chce dobrze czuć się w życiu i w pracy. Zawarte w „Mądrości zwycięzców” rady pomogą równie dobrze prowadzić biznes, jak uczyć dzieci w szkole. Na pewno będą też bardzo pomocne w budowaniu własnej kariery.
To nie jest jednak podręcznik, jak osiągnąć sukces za wszelką cenę. Absolutnie nie. Dla Stovalla sukces zawodowy stanowi bowiem element harmonijnego, można powiedzieć rodzinnego życia. Osiąganie sukcesu jest bowiem dla niego emanacją duchowej mądrości. Autor „Mądrości zwycięzców” często udziela nam prostych porad, ale właśnie dlatego, są one szczególnie cenne. Na przykład taka: „Jeżeli rozpoczynasz dzień z myślą, że nie czeka Cię nic dobrego, wkrótce wszystko ułoży się tak, by spełnić Twoje oczekiwania. I na odwrót, jeśli zaczniesz dzień, spodziewając się samych wspaniałości, może okazać się, że będzie to najlepszy dzień w Twoim życiu”.

Gdybym miał ująć, czym jest „Mądrość zwycięzców”, to powiedziałbym, że to unikalna kombinacja kapitalnych wskazówek jak rozwijać swoje życie zawodowe w połączeniu z duchową mądrością. A wszystkim polecam radę, którą Stovall przypomina za „Alicją w Krainie Czarów”:„ Jeżeli nie wiesz, gdzie chcesz dojść, to nie ma znaczenia, jaką drogę wybierzesz”.
Jim Stovall to jedna z najwybitniejszych i najbardziej inspirujących postaci swoich czasów. Jego przykład pokazuje, że można nieść dobro i dokonywać wielkich rzeczy pomimo przeciwności, które inni uznaliby za obezwładniające. To podnosi na duchu i inspiruje — pisze o autorze „Mądrości zwycięzców” Steve Forbes. Bo zapomniałem napisać, że Jim Stovall jest niewidomy.

Igor Hrywna

23 Gru 2017

Im więcej czytam książek dotyczących reklamy, sprzedawania czy marketingu, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że są to pozycje przydatne właściwie każdemu, kto chce rozumieć i siebie i innych ludzi. Dokładnie tak jest z książką Michaela Boswortha i Bena Zoldana „Mistrzowie sprzedaży — jak oni to robią”.

Oczywiście, że jest to książka napisana w pierwszej kolejności dla handlowców. I powinna być dla nich ciekawa, bo jej autorzy podważają kilka stereotypów. Dotyczy to na przykład szkolenia handlowców. Bosworth i Zoldan radzą, by nie szkolić ich na doskonałe, wszystkowiedzące roboty. Zauważają bowiem, że „Ludzie lubią robić interesy z podobnymi do siebie”. A przecież wszyscy jesteśmy niedoskonali.

Niestety, w świecie biznesu, niedoskonałość jest często mylona z niemocą. Dlatego handlowców zwykle szkoli się tak, by mieli odpowiedź na każde pytanie, byli nieludzko perfekcyjni. A my wiemy, że nikt nie jest doskonały, że nikt nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania. Dlatego zdaniem autorów „Mistrzów sprzedaży” perfekcyjni handlowcy to nie są wcale dobrzy sprzedawcy.

Obaj zwracają też uwagę na to, że w procesie podejmowania decyzji, to emocje odgrywają pierwsze skrzypce. — Intuicja wciąż podpowiada nam, że ludzie podejmują emocjonalne decyzje, a potem uzasadniają je post factum korzystając z logiki — piszą.

A już zupełnie obrazoburczo brzmi ich teza, że hierarchiczny lider nie zawsze potrafi wyczuć zmiany i zaprowadzić firmę na suchy ląd. Ich zdaniem, liderzy często są izolowani przez najbliższe otoczenie i nie potrafią podejmować trafnych decyzji. To jest szczególnie ważne, bo ( powtarzają za Darwinem): Przeżywa nie ten gatunek, który jest najsilniejszy lub najinteligentniejszy, lecz ten, który najszybciej reaguje na zmiany”

Mnie najbardziej do serca przypadła rada, aby pisząc swoje historie dla klientów, robić to ręcznie. Wtedy bowiem korzystacie z prawej, emocjonalnej półkuli mózgu. Pisząc w komputerze używamy lewej, logicznej półkuli. A przecież to emocje sprzedają. Nie zapominajmy o tym.

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.