13 Lip 2016

Zmiany, zmiany, zmiany. W takich to nam przyszło żyć ciekawych czasach, że niezmienne są tylko zmiany. Przyzwyczailiśmy się już do naszej małej, nadwiśliańskiej stabilizacji. Aż przyszła zmiana czyli Brexit. I Polska znalazła się w oku unijnego cyklonu.

Problem polega na tym, że tak do końca nie jest jasne, czym ową „chorobę wściekłych Anglików” leczyć. I tak to potykają się na słowa politycy po całej ubitej ziemii Unii Europejskiej. I jakoś nie widać między nimi chęci do kompromisu. I nie powinno to nikogo dziwić, bo tego kompromisu nikt nie szuka. W tym sporze bowiem chodzi oto, kto kogo mocniej zdzieli swoją racją w łeb.
Przypomina mi to trochę sytuację w jednej z wielkich amerykańskich korporacji, bodaj GE. Jakiś czas temu coś tam u nich szwankowało. Klienci zaczęli odchodzić do konkurencji.
Poproszono więc fachowca, żeby przyjrzał się firmie. Ten zszokowanyustalił, że poszczególne działy walczą o swoją pozycję wewnątrz firmy tak zaciekle, że nie mają już siły i czasu na walkę z zewnętrzną konkurencją.

Unia nie ma jednak takiego fachowca. Nie jest firmą. Nie ma też jednego lekarstwa na Brexit. Bo jedni uważają, że lekarstwem powinno być więcej Unii w Unii. Drudzy dokładnie na odwrót. Uważają, że Unię wzmocni mniej Unii. Jaki może być kompromis pomiędzy więcej i mniej?

11 Sty 2016

Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę. Tak krzyczał Maks w czasie wybudzania z hibernacji w filmie „Seksmisja”. Wiele mediów wieszczy, że rok 2016 może być takim ciemnym rokiem dla Europy i dla świata. I są w tym prognozowaniu wyjątkowo pesymistyczne.
Terroryzmu nie uda się powstrzymać. Unia Europejska w 2015 roku i tak już mocno zatrzeszczała w szwach. A prognoza na 2016 rok jest jeszcze gorsza. Znana nam UE może się po prostu podzielić. Nieobliczalna Rosja z kolei, przy dalszych spadkach cen ropy, może znowu podgrzać wojnę na Ukrainie. Wychodzi na to, że żyjemy w jakichś mało stabilnych czasach.
To tylko pesymistyczna prognoza, ale przecież na swój sposób już żyjemy w takiej nieobliczalnej epoce. Tak od paru ładnych lat działa przecież światowa gospodarka, gdzie nic nie jest pewne, nic przewidywalne. Teraz mamy problem z emigrantami. Wcześniej, w gospodarce, to był zalew nielegalnej chińszczyzny.
Nasza Unia zatrzeszczała w szwach nie od zamachów terrorystycznych, ale od fali uchodźców z Syrii. A ci pojawili się u nas od razu po tym, jak tylko w konflikt syryjski zaangażowała się Rosja. Ale to nie dzisiejsza Rosja jest naszym głównym problemem. Problemem jest to, że Europa nie ma wspólnej wizji, czym chce być. Strach przed obcymi to po prostu tylko strach. Można na nim zbudować co najwyżej supernowoczesne więzienie.

Igor Hrywna

07 Gru 2015

Ani islamscy terroryści, ani tym bardziej uchodźcy nie są jakimś specjalnym problemem dla Europy. Jest nim ona sama.
Śmieszy mnie, kiedy czytam o wojnie cywilizacji. Bo ta, jeżeli już, to nie toczy się przy użyciu broni. Jej uczestnicy nie strzelają, nie rzucają bomb. Ba z reguły nawet nie zdają sobie sprawy, że biorą udział w jakiejś wojnie. Po prostu jedni mają dzieci, drudzy nie. Stąd cywilizacja islamu ma przyszłość, a europejska umiera. Zresztą razem z jej chrześcijańskimi wartościami.
Mimo to o Unii Europejskiej można powiedzieć tyle że to najlepsza rzecz, jaka mogła się przytrafić Europie. Mimo tego i dlatego, że we Francji więcej praw mają psy niż katolicy. Tak to sobie Francuzi wymyślili i to ich sprawa. Jak naszą jest urządzać sobie Polskę na swoje upodobanie. I być przy tym razem w UE. Starania Francji, aby już teraz przywrócić na salony tych, którzy ledwo co pojawili się w Syrii, to od razu do UE ruszyła fala uchodźców, wydają się jednak przedwczesne.
W naszym interesie jest, aby Unia przetrwała. Nie jako twór marketingowy, ale solidny projekt polityczny. Choć pytanie o wartości będzie jednak ciągle powracać. Czy mamy jeszcze takie, za jakie chcemy umierać…?
Poza tym uważam, że Polska powinna przyjąć te obiecane 7 tysięcy uchodźców. Ale na swoich warunkach.

02 Paź 2015

Pamięć. Zdziwił mnie wielce szum wokół słów rosyjskiego ambasadora Siergieja Andriejewa. Ambasador nie powiedział bowiem nic, co powinno nad Wisłą kogokolwiek zaskoczyć czy zdziwić. A już na pewno nie dziennikarzy. Choć ich akurat zdziwiło.
Zdaniem ambasadora Andriejewa polska polityka doprowadziła do katastrofy we wrześniu 1939 roku, bo Polska wielokrotnie blokowała zbudowanie koalicji przeciwko Niemcom hitlerowskim. – Częściowo Polska była więc odpowiedzialna za tę katastrofę, do której doszło we wrześniu 1939 roku – powiedział Andriejew dla TVN 24.
A przecież ambasador nie powiedział niczego ponad to, czego uczą dzisiaj w rosyjskich szkołach, a kiedyś uczono w sowieckich. I w co święcie wierzy lud rosyjski. I jeżeli już, to jest problem, a nie słowa ambasadora.
Bo dla zwykłych Rosjan II Wojna Światowa nie zaczęła się w 1939, ale w 1941 roku. I właściwie to w ogóle nie było jakiejś tam II wojny, ale Wielka Wojna Ojczyźniana.
Już mniejsze emocje wzbudziła druga wypowiedź, że stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku. O to nie ma się co czepiać, bo to przecież prawda. Stosunki owe są faktycznie najgorsze od 1945 roku. Dodajmy, że inne kraje z Rosja też tak teraz mają 😉

Igor Hrywna

10 Lut 2015

Miało być o tym, że obywateli Instagramu jest już na świecie więcej niż Twittera. Na tym pierwszym serwisie ludzie zamieszczają zdjęcia, na drugim komunikaty o objętości do 140 znaków. Bardziej frapująca od wyjaśnienia co to znaczy, wydaje mi się jednak podzielenie się z Państwem pewną wypowiedzią pana prezydenta Putina.

– Prezydent jest poważnie zaniepokojony trwającymi działaniami bojowymi i rozlewem krwi. Wzywa wszystkie strony konfliktu do przerwania walk i wszelkich form przemocy – powiedział na dniach rzecznik Putina. To bardzo poważna sprawa. Nie chce mi się bowiem wierzyć, że pan Putin kłamie w żywe oczy, jak Hitler przed wybuchem II Wojny Światowej. O nie, w to nie wierzę. Zatem, albo pan Putin nie panuje nad swoimi wojskowymi, albo popadł w schizofrenię.

Bo czyż można wezwać samego siebie do przerwania działań wojennych? Gorsza jest jednak hipoteza, że pan Putin nie wie, że to jego wojskowi walczą na Ukrainie. Pewnie wtedy też nie wie i tego, że jeden z przechwyconych ostatnio przez brytyjskie myśliwce nad kanałem La Manche rosyjski bombowiec miał na pokładzie broń atomową. I nawet boję się myśleć co by było, gdyby ktoś kupił sobie w sklepie modelarskim jakiś samolocik i zestrzelił nim rzeczony rosyjski bombowiec…

Igor Hrywna

20 Gru 2014

Gdzie diabeł nie może, tam dziennikarza obywatelskiego pośle. To taka nowa, świecka tradycja. Bo, kiedy jeden napisze o „szczerbiącym”się bruku prowadzącym do jego wsi, to drugi opisze, jak rosyjskiego media wkręcają swoich obywateli. W tym ostatnim przypadku chodzi o tekst „Uwaga, uwaga: Polacy zalewają Kaliningrad”, który możecie przeczytać na stronie olsztynska24.pl.

To dość zabawna historia. Dziennikarz obywatelski opisał i wyśmiał „newsa”, jaki zamieścił jeden z rosyjskich portali. Rosyjscy dziennikarze poinformowali oto swoich czytelników, że Polacy masowo porzucają nasze warmińsko-mazurskie województwo i w poszukiwaniu lepszego losu zatrudniają się na budowach w obwodzie kaliningradzkim.

Rosyjskie media specjalizowały się do tej pory w kłamstwach dotyczących Ukrainy. Widać teraz przyszedł czas na Polskę. Zresztą, przypominają one coraz bardziej amerykański serwis The Onion czy polski ASZdziennik. Te dwa satyryczne wortale podają informacje przez siebie wymyślone lub złośliwie komentowane. To przykładowe 2 tytuły z ASZdziennika: 1. Pendolino będzie gościem „Faktów po Faktach”. Głosu superpociągowi użyczy Daniel Olbrychski. 2. Sejm reaguje na skandale finansowe. Posłowie pójdą na kursy, gdzie nauczą się, jak udawać uczciwych.

Tyle że, ASZdziennik promuje się jako zawierający „najlepsze zmyślone newsy w kraju”. Rosyjskie media swoje wymyślone przez siebie informacje sprzedają jak prawdę.

Czy Rosjanie dają się nabierać na taką prymitywną propagandę? Tego nie wiem. W każdym razie teraz czekam na kolejnego „newsa” z Rosji. Na przykład, że w Polsce panuje głód i nie ma co pić. Więc Polacy muszą zaopatrywać się w Kaliningradzie.

Bo jak napisał w „Historia filozofii po góralsku” śp. ksiądz Józef Tischner są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda. Tą ostatnią pachnie większość rosyjskich mediów.

Igor Hrywna

07 Paź 2014

Dobry miesiąc temu jeden z naszych dziennikarzy obywatelskich postawił pytanie: Czy gdyby „zielone ludziki” zajęły
sobie Braniewo, Bartoszyce, Węgorzewo i Gołdap i na tym się zatrzymały, to Niemcy i Francuzi przysłaliby nam na pomoc wojsko? Chcieliby umierać za Bezledy?

Wynik sondy opublikowanej przy tekście był jednoznaczny: 81% odpowiedzi NIE. Czemu o tym wspominam teraz, po miesiącu? Ano niemiecki, dobrze poinformowany i wpływowy tygodnik Der Spigel dostawił do tego NIE swoje NEIN. Dziennikarze Spiegla twierdzą, że NATO nie będzie w stanie wywiązać się z gwarancji bezpieczeństwa udzielonych Polsce i państwom bałtyckim na niedawnym szczycie NATO w Walii. Te gwarancje miały być twardą odpowiedzią NATO na agresję Rosji na Ukrainę i związane z tym zagrożenia dla Polski i krajów bałtyckich.

Ot. Po raz kolejny wyszło na to, że polskim problemem nie jest Rosja, ale nasi, pożal się Boże, sojusznicy. Przy okazji potwierdziło się też i to, że nasi dziennikarze obywatelscy (olsztynska24.pl/) świetnie czują pismo nosem. Bez względu na to, czy piszą o psich kupach czy o Putinie.

Igor Hrywna

22 Kwi 2014

Może to nie brzmi najlepiej, ale tak to właśnie jest. Wszyscy coś sprzedajemy, jakieś swoje umiejętności, zdolności, możliwości. Coś, co inni chcą mieć. Nie kupić, ale mieć. Dotyczy to też polityków i samorządowców. A może przede wszystkim ich, bo to oni sprzedają swoje pomysły na urządzenie nam przestrzeni społecznej.

Ale. Kiedyś polityka to było starcie idei. Dzisiaj to raczej marketingowy pojedynek ładnych opakowań. I to wcale nie musi być złe. O ile to opakowanie zawiera jakiś wartościowy produkt.

Umieć sie sprzedać to prawdziwa sztuka. Dzisiaj czasem ważniejsze jest użycie sprzedającego zdania we właściwym momencie i miejscu niż reklamowa płachta na pół strony. To jednak już trzeba wiedzieć. Kiedy kupić od mediów zdanie a kiedy całą stronę. Tego jednak nie wiedzą politycy. To wiedzą spece od mediów czy prawdziwi fachmani od PR.

Pojedynek do Parlamentu Europejskiego będzie nudny. Bo pasjonuje głównie polityków a nie wyborców. Co innego jesienne wybory samorządowe. Tutaj będzie się działo. Choć ciągle będzie to bardziej pojedynek na zadrukowane płachty papieru niż na słowa, którymi ten papier będzie zadrukowany.

Najsławniejszy polski plakat polityczny

Najsławniejszy polski plakat polityczny

04 Sty 2012

Rzad mamy do dupy. Zamiast zmobilizować pacjentów na wojnę z lekarzami, rząd pomógł lekarzom zmobilizować pacjentów na wojnę z…rządem.

Co prawda w wojnie o leki rzad odwojował trochę terytorium. Nadal jednak powala marketingowa bezradnością. Nie potrafi nawet skorzystać z podpowiedzi pacjentów. Wpisałem sobie w wyszukiwarce „lekarze recepty protest”. Wyskoczył mi tekst I tam czytam komentarze:

W każdym zakładzie opieki zdrowotnej rejestratorka odnotowuje fakt ubezpieczenia zdrowotnego lub jego brak i ma obowiązek aktualizacji tych danych (jest to obowiązek zoz). A zatem, lekarz ma tę informację w dokumentacji pacjenta, więc niech nie udaje durnia. Problem dotyczy płatnych porad, gdy osobom nieubezpieczonym przepisywano dużo leków refundowanych. I to było źródłem dodatkowego dochodu dla lekarzy i firm farmaceutycznych

Jakim prawem lekarze utrudniają pacjentom realizację recept, narażając ich na stres i dodatkowe kłopoty. Czy tak trudno spojrzeć w książeczkę zdrowia, czy legitymację emeryta/rencisty. Dlaczego tym kretyńskim ich zachowaniem obciąża się ministra zdrowia i rząd? Ale ja wiem, to rewanż za kasy fiskalne.

Dzieci i emeryci – WSZYSCY oni są ubezpieczenia z automatu. To o co chodzi? Trzeba poszukać lekarstwa na liście? a może czytać nie umieją?

Jak donosi regionalna GW w Bydgoszczy niektórzy lekarze nie mają problemu z wystawianiem recept i ustalaniem stopnia refundacji.Wszystko jest w komputerze,wystarczy kliknąć. Nie rozumiem o co chodzi lekarzom z zielonogórskiego,czyżby nie potrafili klikać.Jeśli nie potrafią to niech się nauczą….

26 Gru 2011

Janusz Palikot 25 grudnia medytował o biednych i bogatych. To ważny temat dla Ruchu Palikota. Bo główne twarze Ruchu to bogaci, którzy chcą pomagać biednym i uciśnionym.

Oto treść medytacji na Boże Narodzenie:

25 grudnia 2011
Medytacja 2
Bieda tak samo uzależnia jak bogactwo! Człowiek bogaty, gdy już nim nie jest zachowuje się tak jakby nim wciąż był! Podobnie biedak, choć przestanie być biedny nie potrafi się zmienić. Nie ma więc różnicy!
Janusz Palikot (12:00)

Ciekawe czy Ruch Palikota pójdzie z ta medytacją na pochód 1 majowy?

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.