26 Wrz 2016

Brak poczucia własnej wartości to taka typowo polska przywara. Chwalić się jakimś sukcesem w naszej kulturze nie uchodzi. Co innego w USA. Amerykanie mają to we krwi. Wiedzą, że trzeba się chwalić, kiedy jest za co. Może dlatego są od nas szczęśliwsi? Zatem chciałbym się pochwalić.

1 437 818. Aż tylu unikalnych użytkowników odwiedziło w sierpniu serwisy internetowe Grupy WM. Dziękuję Wam za zaufanie. To dzięki Wam ustanowiliśmy w tym miesiącu nowy rekord. Mam w tym jakiś swój niewielki udział, więc i siebie przy okazji też chwalę. Po amerykańsku.

Ale chyba jeszcze bardziej cieszy mnie to, że w tym wirtualnym świecie doceniacie też papier czyli Wasz tygodnik. To nie są przeciwstawne sobie światy. W naszym wykonaniu są sobie przyjazne i wzajemnie się przenikają. W internecie mamy dla Was szybkie informacje, do tygodnika wybieramy dla Was, to co najważniejsze.
I tu i tu zawsze znajdziemy miejsce na dobre, pozytywne informacje. Piszcie więc, telefonujcie, mailujcie, zaczepiajcie nas na Facebooku a przede wszystkim przychodzcie do naszej redakcji. Chwalcie siebie, chwalcie innych. Dokładnie tak. Bo amerykańkie poczucie własnej wartości nie jest egoistyczne. Wręcz przeciwnie. Dzięki tej poczuciu własnej wartości Amerykanie nie zadroszą innym sukcesów, bo chcą mieć swój własny.

Igor Hrywna

01 Lut 2016

Zapytałem kiedyś moje dziecko, jaki powinien być lokalny tygodnik? Z czego powinien się składać? O czym pisać? – Powinniście opowiadać ciekawe historie. Takie, jakie ludzie opowiadają sobie przy ognisku – odpowiedziało dziecko. – Przy grillu. Bo ognisk dzisiaj już nikt nie pali – poprawiła się po sekundzie moja „robiąca” w mediach społecznościowych córka.

Trochę szkoda, że grill wyparł ognisko. Dlaczego? Bo ognisko jednoczyło wokół siebie ludzi. Pieczenie kiełbasek czy kartofli było czynnością grupową. Grillowanie to czynność indywidualna. Ale ja nie o tym chciałem, ale o tygodniku.

Czym powinien być lokalny tygodnik czy strona www? Na pewno powinny informować. Ale, czy to jednak jest jego główna misja? Chyba nie. Bo lokalny tygodnik powinien być przede wszystkim dobrym sąsiadem, który opowiada ciekawe historie o życiu lokalnej społeczności. Powinien być miejscem, gdzie spotykają się wszyscy, którzy chcą coś powiedzieć o ludziach, wydarzeniach i problemach. Tych najważniejszych, bo dziejących się na sąsiedniej ulicy lub w sąsiedniej wsi. Dla mnie to jest też istotą dziennikarstwa obywatelskiego czyli „sąsiedzkich opowieści”.

Dlaczego o tym piszę? Bo chcę zachęcić Was do robienia zdjęć i opisywania tego, co się dzieje w Waszym otoczeniu. Zapraszam do naszego redakcyjnego ogniska…

Igor Hrywna

17 Lis 2015

Żyjemy w czasach gigantycznej nadprodukcji. Wszystkiego właściwie jest za dużo. Jak każda reguła, i ta ma wyjątki. Brakuje nam bowiem dobrych wiadomości. Czym powinien być lokalny tygodnik czy takaż strona internetowa? Na pewno powinny informować. To jakby oczywiste. Ale, czy to jest jednak nasza główna misja? Tak, jeżeli przez informowanie będziemy rozumieli przede wszystkim budowanie lokalnej tożsamości. Bo nasz tygodnik powinien być przede wszystkim dobrym sąsiadem, który opowiada ciekawe historie o życiu społeczności. Powinien być miejscem, gdzie spotykają się wszyscy, którzy chcą coś powiedzieć o ludziach, wydarzeniach i problemach. Tych najważniejszych, bo dziejących się na sąsiedniej ulicy lub w sąsiedniej wsi. Takich „sąsiedzkich opowieści”. Prawdziwych oczywiście. Specjalnie dla Was stworzyliśmy miejsce, gdzie możecie podzielić się z innymi ważnymi dla Was sprawami. Wystarczy założyć profil klikając w prawym, górnym rogu naszej strony www w ikonę „Twoje konto”. O czym piszą inni? Zobaczcie tutaj: olsztynska24.pl
Szczególnie zależy nam na dobrych wiadomościach. Bo wiadomo, że te złe same rozchodzą się bardzo szybko.
Igor Hrywna

10 Sie 2015

Czym jest dziennikarstwo obywatelskie? Powiedzmy, że jest to po prostu zapisywanie/fotografowanie/nagrywanie tego co się widzi albo opisywanie swoich obywatelskich odczuć. Na stronach wm.pl każdy może założyć swój profil i pokazywać w nim lub komentować otaczającą nas rzeczywistość. Może być dziennikarzem obywatelskim.

Widziałeś coś interesującego, bulwersuje Cię jakiś tekst? Chciałbyś napisać coś o miejscowości w której mieszkasz? Podziel się informacją. Pochwal się tym, co robisz. Pochwal innych. Napisz, co Cię denerwuje. Po prostu stwórz swoją stronę na naszym serwisie.
Wszystko co musisz zrobić to zarejestrować swoje konto i… zacząć pisać i fotografować. Jak założyć konto? To bardzo proste. Swoją stronę założysz klikając na wm.pl w ramkę ” ZAŁÓŻ PROFIL „, która znajduje się w prawym, górnym roku strony.
Szczegółowe informacje o tym czym jest profil i jak go stworzyć znajdziesz na stronie www.olsztynska24.pl.
Problem z założeniem profilu? Potrzebujesz porady, jak napisać tekst? Napisz do mnie. Pomogę: Igor Hrywna, i.hrywna@gazetaolsztynska.pl

25 Maj 2015

Pies w kostiumie gigantycznego pająka i „Ona Tańczy Dla Mnie”. To Polacy kochają oglądać najbardziej. To najważniejsza informacja, jaka towarzyszy nam z okazji 10 rocznicy powstania serwisu YouTube. Tak, tak staruszkowi stuknęło już 10 lat. W czasach kiedy niezmienne są tylko zmiany i pośpiech w jakim się je sprowadza to poważny wiek.
Z okazji swojego 10-lecia YouTube opublikował TOP 10 najchętniej oglądanych w serwisie filmów i teledysków. W tej pierwszej kategorii wygrało video „Mutant Giant Spider Dog” (SA Wardega). To 4-minutowy filmik pokazujący reakcje ludzi na spacerującego nocą psa przebranego za groźną tarantulę. Kanał Wardęgi w tym serwisie obserwuje około 2,5 miliona użytkowników.
Natomiast najchętniej oglądanym teledyskiem minionego 10-lecia wśród polskich użytkowników YouTube był klip „Ona tańczy dla mnie” zespołu Weekend.
Dzisiaj YouTube dla jednych jest gigantycznym śmietnikiem, dla innych wspaniałym przykładem na to, że każdy jest twórcą, jeżeli ma dostęp do internetu i choćby najprostszy telefon komórkowy. Dla mnie jednak YouTube to przede wszystkim wspaniałe miejsce dla dziennikarzy obywatelskich. Platforma, dzięki której możemy oglądać świat oczami każdego z nas. To także wspaniałe narzędzie do walki z dyktatorami i agresorami, co świetnie widać w przypadku Ukrainy i jej walki o wolność.
YouTube nie ma swojej ramówki. Ludzie oglądają tam co chcą i kiedy chcą. I to jest jego największą wartością.
„TyNadajesz”, bo zdaje się, że tak trzeba tłumaczyć nazwę „YouTube”, ma zatem 10 lat. Ale to dla mnie. Bo dla mojego syna istnieje od zawsze.

Igor Hrywna

27 Kwi 2015

Ludzie nie lubią czytać dobrych wiadomości. To silnie zakorzenione wśród dziennikarskiej braci przekonanie. I ma swoje podstawy, bo negatywne emocje są silniejsze od pozytywnych. Ale to dotyczy informacji tworzonych przez samych dziennikarzy.
Czym powinien być lokalny tygodnik czy jakiekolwiek inne powiatowe medium. Na pewno powinien informować. To jakby oczywiste. Ale, czy to jednak jest jego główna misja. Tylko po części. Bo lokalny tygodnik powinien być przede wszystkim dobrym sąsiadem, który opowiada ciekawe historie o życiu lokalnej społeczności. Powinien być miejscem, gdzie spotykają się wszyscy, którzy chcą coś powiedzieć o ludziach, wydarzeniach i problemach. Tych najważniejszych, bo dziejących się na sąsiedniej ulicy lub w sąsiedniej wsi. Dla mnie to jest właśnie istotą dziennikarstwa obywatelskiego. To bardzo suche określenie. Mi bardziej podoba się „sąsiedzkie opowieści”. Prawdziwe oczywiście.
Dlaczego o tym piszę? Bo chcę zachęcić Was do robienia zdjęć i opisywania, tego co się dzieje w Waszym otoczeniu. Szczególnie zależy nam na dobrych wiadomościach. Bo wiadomo, że te złe same rozchodzą się bardzo szybko. Dlatego w mediach jest ich więcej niż tych pozytywnych.
Igor Hrywna

24 Mar 2015

Mniejszość twierdzi, że ludzkość głupieje nam na potęgę. Nie myśli, nie czyta. Chce tylko wygodnie żyć. Te utyskiwania czyta i tak tylko ta mniejszość. Bo większość zajęta jest robieniem (może nie robieniem) właśnie tych wszystkich rzeczy, które ją niby to ogłupiają.

Czy świat schodzi na psy? Moim zdaniem chyba jednak nie. Ludzie są tacy sami jak 100 czy 500 lat temu. A może nawet i lepsi. Różnica nie tkwi jednak w nich, ale w sposobie dostarczania im emocji. Bo przecież tak naprawdę to, co wynaleziono w ciągu ostatnich 50-lat służy temu samemu, co napędza człowieka od wieków. To emocje. Bo to one tak naprawdę stanowią nasze „ja”. Wtedy, kiedy stajemy na progu marketu i wtedy, kiedy przekraczamy próg świątyni.

Dzisiejsi ludzie kochają oglądać różne show, czasem „reality”, czasem „celebrity”. Ale co by to tam nie było, to jest w nich zawsze obecny jeden istotny element. Na oczach widzów jurorzy, albo widzowie przez sms, dokonują symbolicznej egzekucji jakiegoś uczestnika programu. I to pokazuje, że nasz świat idzie jednak ku lepszemu. Bo przecież kiedyś takim reality show były publiczne egzekucje, a Rzymianie kciukiem decydowali o życiu gladiatorów.

Był kciuk, jest sms. Była arena, jest ekran. Tylko emocja pozostała ta sama…

10 Mar 2015

Znacie to? Kiedy Polak zobaczy u sąsiada nowe auto, to szlag trafia mu mózg i serce. I zastanawia się, gdzie by tu zadzwonić, żeby tej sąsiedzkiej wredocie państwo auto zabrało. Amerykanin natomiast zaczyna kombinować, jak zarobić więcej, żeby kupić sobie auto lepsze od sąsiada.

Dlaczego tak jest? Składa się na to wiele przyczyn. Ja głównej przyczyny upatrywałbym we wpajanym Amerykanom od małego optymizmie. I w wyrastającym z tego przekonaniu, że człowiek sam sobie powinien być agencją reklamowo-marketingową. To dlatego dla Amerykanów szklanka jest jeszcze w połowie pełna, podczas gdy dla Polaków jest już w połowie próżna.

Jaki to ma związek z tygodnikiem, z Gazetą Olsztyńską? A ma. Bo nasi dziennikarze obywatelscy są bardzo amerykańscy. Są pełni optymizmu, nawet kiedy piszą o tym, co im się nie podoba. Bo wtedy szukają dobrych rozwiązań, a nie okazji do wylania żółci. Większość z nich jednak pisze o rzeczach dobrych, godnych promocji. I bardzo dobrze, bo internet jest przesiąknięty negatywnymi informacjami.

To jest dobre dla naszego regionu, dla Polski. Im więcej będzie wśród nas ludzi nasiąkniętych amerykańskim optymizmem, to tym lepiej. Im częściej dziennikarze obywatelscy opisują swoją czy cudzą aktywność, to tym bardziej nasze otoczenie staje się obywatelskie.

– A teraz idźcie na zakupy – tak zakończył swoje wystąpienie do Amerykanów prezydent Bush po zamachach 11 września. I było to, jak najbardziej, bardzo obywatelskie wezwanie.

Igor Hrywna

24 Sty 2015

1552. Tyle profili na naszym portalu olsztynska24.pl założyli dziennikarze obywatelscy z Mazur i Warmii. Dziękuję Wam wszystkim za przyjęcie naszego zaproszenia. I zapraszam innych. Zakładajcie swoje profile i piszcie o tym, co wam w duszach czy w sercach gra.

Jestem wielkim fanem dziennikarstwa obywatelskiego. Ba, sam też jestem dziennikarzem obywatelskim i mam swój profil na olsztynska24.pl. Dzielę się na nim jedną ze swoich pasji: zdjęciami starych cmentarzy.
Jeden z moich ostatnich wpisów dotyczy Nakomiad i łączy się w pewien sposób z wpisem dziennikarza obywatelskiego z Pieniężna. Przypomniał on, że 30 stycznia 2015 roku minie pewna okrągła rocznica. 30 stycznia 2014 roku radni z Pieniężna uchwalili, że nie chcą by w ich mieście stał dłużej pomnik sowieckiego generała Czerniachowskiego. Czerniachowski to kat wileńskiej AK. Jest odpowiedzialny za wywózkę do łagrów kilku tysięcy żołnierzy AK uczestniczących wcześniej w wyzwoleniu Wilna.

Przeciwko zniesieniu pomnika zaprotestowali Rosjanie. I pomnik jak stał, tak i stoi.

Co to ma wspólnego z Nakomiadami? Ano przed 10 latu odkopano tam głaz, który w 1899 roku stanął tam na cześć Bismarcka. Obelisk postawiono tam, gdzie stał do lat 60tych XIX wieku. Bismarck przyjacielem Polski i Polaków nie był. Głaz wywołał wielkie emocje i oburzenie. Ostatecznie go zdemontowano.

Obelisk Bismarcka to mały kamień. Pomnik Czerniachowskiego jest wielki. Ale nie tylko to je dzieli. Bo ważniejsze jest to, że spór o obelisk Bismarcka, był sporem o przeszłość. Spór o Czerniachowskiego, jest sporem o przyszłość.

Igor Hrywna

14 Paź 2014

Znacie to? Na pewno znacie. Idziemy do marketu po 3 rzeczy, wychodzimy z 30. Bo z jednej półki coś rzuciło się w oczy, z innej zaatakowała je promocja, z jeszcze innej superokazja. Bo przecież to nie mózg kupuje, ale oczy. Nie świadomość, ale podświadomość.

Piszę o tym, zainspirowany tekstem dziennikarza obywatelskiego (olsztynska24.pl) o świątecznych Mikołajkach, które już teraz opanowały półki jednego z mazurskich hipermarketów. I uwierzcie mi nie ma co się dziwić, że owe Mikołaje już teraz nas atakują. Bo nie chodzi o to, żebyśmy je teraz kupowali. Nie. One mają za zadanie już teraz zagnieździć w naszych głowach. Tak, aby nasza podświadomość, kojarzyła ten sklep z Bożym Narodzeniem, a konkretnie z świątecznymi zakupami. Po to żebyśmy w grudniu to tam zrobili zakupy.

Ale czy jest w tym coś złego? Przecież tak naprawdę ten sklep nie robi nic innego, jak tylko kopiuje ludzkie zachowania. Przecież my też cały czas coś sprzedajemy i coś kupujemy. Czasami są to święte Mikołaje z hipermarketu, a codziennie sprzedajemy samych siebie innym. Bo całe nasze życie to wymiana korzyści. Za pieniądze lub za miły uśmiech.

Igor Hrywna

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.