03 Lip 2017

Ciekawość to podobno pierwszy stopień do piekła. Ale czymże byłby dzisiaj świat bez ludzi, którzy byli go ciekawi. Przecież na ciekawości zbudowany jest postęp. Wydawałoby się, że współczesne technologie tę naszą wrodzoną ciekawość nie tylko pielęgnują, ale i rozwijają. Przecież dzięki Google za pomocą jednego kliknięcia możemy dowiedzieć się wszystkiego, a na FB porozmawiać z ludźmi, których w realu nigdy byśmy nie spotkali. To wszystko prawda, ale nie do końca.

Bo tak naprawdę i Google i FB coraz mocniej dopasowują sie do naszego prywatnego świata. Badają nasze zachowania i emocje i na tej podstawie podrzucają nam informacje coraz dokładniej dopasowane do naszych wyobrażeń i poglądów. Jednym słowem podrzucają nam to co i tak lubimy.

Stąd np. zwolennikom PiS FB tworzy ułudny świat, gdzie wszyscy kochają Jarosława Kaczyńskiego. Zwolennicy PO zyją z kolei w fikcyjnym świecie powszechnego uwielbiania dla Donalda Tuska. Tak to właśnie technologiczne giganty zabijają w nas potrzebę poznania cudzych opinii. Oczywiście nie dotyczy to tylko polityki, ale wszystkich dziedzin życia. Na przykład ci, którzy słuchają rocka na FB nigdy nie spotkają się z fanami disco polo.

I tak żyjemy sobie we własnych, równoległych światach. Nie tylko wirtualnie, ale i w realnym świecie.

Igor Hrywna

04 Kwi 2017

Zaświeciła ci się dłoń w kaształcie serca? Odbierz telefon, bo dzwoni twoja ukochana lub ukochany. A jak dzwoni, ktoś kogo nie lubisz, to odrzuć połączenie naciskając pieprzyk. Zginając palca z tatuażem możesz włączyć muzykę na smartfonie. To nie przyszłość, ale teraźniejszość. Dla jednych świetlana, dla innych pewnie przerażająca. Tak czy inaczej chyba nieunikniona.

Niemieccy naukowcy przetestowali właśnie nowe zastosowanie dla tatuaży i znamion na naszym ciele. Użyli ich jako narzędzi do obsługi smartfona. Z pewną przesadą można powiedzieć, że zrobili z naszego ciała ekran dotykowy. Mówimy tu oczywiście nie o klasycznym tatuażu, ale elektronicznym czy elektroluminescencyjnym, ale jednak tatuażu. Podobnie wykorzystali też pieprzypki i piegi.

Taki tatuaż naniesiony np. na dłoń pozwala np. przez ściśnięcie pięści lub wyprostowanie palców włączać i wyłączać muzykę. To dopiero jednak dopiero początek tej rewolucji. Potem przyjdzie pewnie czas na bardziej ukryte części naszego ciała. Nie wiem, co sobie państwo teraz pomyśleliście, ale ja miałem na myśli język ;-).

Igor Hrywa

15 Mar 2017

Zauważyliście coś takiego, że na mnóstwo spraw nie macie czasu? Ale na to zawsze? Zawsze macie czas na przeglądnięcie Facebooka? Jeżeli tak jest, to uważajcie.

Według badań przeprowadzonych przez amerykańskich uczonych młodzi ludzie, którzy korzystają z sieci społecznościowych ponad 2 godziny dziennie czują się wyizolowane społecznie 2 razy częściej niż osoby, które spędzały tam nie więcej niż pół godziny dziennie. Problem tylko w tym, że uczeni nie wiedzą co jest skutkiem a co przyczyną. Czy samotni korzystają z Facebooka po prostu częściej czy też to FB powoduje samotność.
Jak jest tak jest, ale problem samotności społecznej staje się coraz poważniejszy. Rwą się więzi rodzinne, rwą koleżeńskie. Sąsiedzkie już właściwie nie istnieją. To zresztą proces, który zaczął się na długo przed erą internetu. „Komputer” je tylko przyśpieszył.

Człowiek jest ze swej natury istotą społeczną, ale dzisiaj jest coraz bardziej samotny w tłumie, który gromadzi się już tylko w hipermarketach. I ta samotność będzie się powiększać. Bo dzisiaj to „ja” a nie „my” dominuje i kieruje naszym życiem.

Igor Hrywna

10 Maj 2016

Zaczęło się od uwagi znajomka. Że kiedyś widziało się na ulicy więcej ludzi. A teraz, zamiast się pokazywać, to siedzą przed komputerami w internecie. Na pierwszy rzut oka prawda. Naprawdę jednak nieprawda. Bo to nie internet zmiótł ludzi z ulic, parków i placów. To nie internet porwał więzi społeczne. I to nie intternet zamienił aktywnych obywateli w pasywnych konsumentów.

To zrobiła o wiele wcześniej telewizja. To najbardziej bierne medium, które zamknęło nas i wyizolowało w mieszkaniach. Dzięki Bogu, że pojawił się net, który to zmienił. Zamiast sztucznego ludzika w TV posadził po drugiej stronie ekranu komputera żywego człowieka. Dzięki temu ludzie zamiast rozmawiać z bohaterami latynoskich telenowel znowu zaczęli ze sobą rozmawiać. Porwane kiedyś więzi można teraz zawsze odnowić przy pomocy sieci społecznościowych.

Internet nauczył nas też znowu czytać. Gdyby nie wynaleziono sieci, to nasze wnuki pewnie już by nie czytały i nie pisały. To w końcu nie jest potrzebne do oglądania TV.

06 Lut 2016

Im więcej młodzi ludzie korzystają z internetu, to tym lepiej. Dlaczego? Bo mniej gapią się w telewizor. Więc jest jeszcze szansa, że da się ich odlepić od sztucznej rzeczywistości atakującej nas z ekranów i ekraników. Wśród wielu przemian cywilizacyjnych, ta akurat bardzo mnie cieszy.

Telewizor niegdyś był oznaką postępu i zamożności. Dzisiaj coraz częściej jest symbolem zacofania i ubóstwa. Dla młodych telewizor to przestarzały gadżet. Przed wymyśleniem internetu bito powszechnie na alarm. TV ogłupia. Ludzie nie czytają i jak nic, ludzkość upadnie.

Tak wieszczyli najwięksi pesymiści spośród brodatych intelektualistów. I to wieszczenie okazałoby się prawdą, gdyby nie wymyślono… internetu. Internet oderwał młodych od biernego gapienia się w ekran TV.

Mail i komentarze pod tekstami okazał się najlepszym elementarzem, uczącym pisania i czytania. Dlaczego o tym piszę? Bo wyczytałem na antyweb.pl, że 15 -16 latkowie częściej siedzą w internecie, niż gapią się w ekran telewizora.

Nie znaczy to, że korzystają w tym czasie z jakichś superintelektualnych treści. Mimo wszytko jednak lepiej jest kiedy w coś grają, niżby mieli biernie gapić się w telenowele. I mieszać je z rzeczywistym życiem. Od tego jest lepszy nawet najbardziej głupkowaty filmik na YouTube.

Igor Hrywna

31 Paź 2015

1 Listopada to jedyne powszechne święto w Polsce, które zwrócone jest ku przeszłości. To Święto pamięci, na którym połamał sobie zęby nasz zaganiany, skomercjalizowany i wirtualny świat.
Pamięć nie jest dzisiaj w modzie. Coraz częściej pamiętają za nas różne widgety czy aplikacje. Dzisiaj to nasz smartfon przejmuje powoli różne funkcje naszego mózgu. I jak ze wszystkim, czasem dzieje się to z korzyścią dla nas, czasami nie. Dobrze, kiedy ta wirtualna pamięć dotyczy codziennego życia. Źle kiedy wdziera się w sferę emocji. Osobista pamięć powinna pozostać osobista. Przekazywanie jej w depozyt dla jakiejś aplikacji oznacza, że nie jest dla nas ważna. Ustawienie sobie przypomnienia w elektronicznym kalendarzu np. daty urodzin dziecka świadczy tylko o tym, że ta data nie jest dla nas ważna. Już lepiej, bo po ludzku, jeżeli o tej dacie zapomnimy. I przypomni nam o tym rozgoryczone dziecko czy współmałżonek.
Ludzka pamięć o bliskich to chyba najbardziej osobisty jej element. Także o tych, którzy odeszli. Tej pamięci nie można znaleźć w internecie. Nawet Google nie da rady. Bo tą pamięć można tylko odnaleźć czy odzyskać. Na cmentarzu, a nie w internecie. I tylko w swoim własnym mózgu.

Igor Hrywna

07 Cze 2015

No i kto by pomyślał. Facebook to już produkt dla starszych. A ma ledwo 11 lat. Wychodzi jednak na to, że w wirtualnym świecie to wiek emerycki. Bo świat się rozpędził i tego elektronicznego pędu zatrzymać się nie da. Problem tylko, żeby nam w tej pogoni nie zabrakło tchu.

Facebook to najpoważniejszy konkurent Googla. Niektórzy powiadają nawet, że już niedługo, starcie tych gigantów zdecyduje o tym, kto stanie się ludowym Bogiem Internetu. Bo przecież dzisiaj sieć to takie fejsbukowo-guglowskie 2w1.
Ale co z tym FB? Internetowa agencja badawcza „Gemius” sprawdziła, w jakim wieku są polscy internauci, którzy korzystają z Facebooka i Instagramu. Okazało się, że na Facebooku najwięcej jest internautów w wieku 25-34. Na Instagramie 18 do 24 lat. Różnica między obu serwisami jest taka, że Facebook to teksty z fotkami i filmami, Instagram to zdjęcia i krótkie video z 1-2 zdaniowym opisem. To pokazuje też, w jakim kierunku pędzimy. Złośliwie można by powiedzieć, że wracamy do pisma obrazkowego.
Kto wygra na tym wyścigu? Na pewno Facebook. Dlaczego? Bo Instagram jest jego własnością. Tak, jak i my. Bo czyż istnieje życie poza FB?
No cóż. Ja jednak nadal będę czytał i pisał. Trochę z przekory. Trochę z przekonania, że pisanie i czytanie jest fajne. I ma przed sobą przyszłość. Ba, po latach powróciłem do czytania wydań papierowych zamiast e-wydań. Bo pomyślałem sobie, że kawa idealnie pasuje do tradycyjnej książki czy tygodnika. A e-kawy do e-wydań na razie nie wymyślono…
Ładnie to nawet zabrzmiało. Ale tak naprawdę, to nie ważne na jakim nośniku czytacie. Ważne, żebyście czytali swój lokalny tygodnik. Bo to w nim odbija się prawdziwe życie waszej społeczności.

Przeczytaj cały tekst: Pismo obrazkowe dla każdego – Mława http://kuriermlawski.pl/271508,Pismo-obrazkowe-dla-kazdego.html#ixzz3cOfc6E6m

25 Maj 2015

Pies w kostiumie gigantycznego pająka i „Ona Tańczy Dla Mnie”. To Polacy kochają oglądać najbardziej. To najważniejsza informacja, jaka towarzyszy nam z okazji 10 rocznicy powstania serwisu YouTube. Tak, tak staruszkowi stuknęło już 10 lat. W czasach kiedy niezmienne są tylko zmiany i pośpiech w jakim się je sprowadza to poważny wiek.
Z okazji swojego 10-lecia YouTube opublikował TOP 10 najchętniej oglądanych w serwisie filmów i teledysków. W tej pierwszej kategorii wygrało video „Mutant Giant Spider Dog” (SA Wardega). To 4-minutowy filmik pokazujący reakcje ludzi na spacerującego nocą psa przebranego za groźną tarantulę. Kanał Wardęgi w tym serwisie obserwuje około 2,5 miliona użytkowników.
Natomiast najchętniej oglądanym teledyskiem minionego 10-lecia wśród polskich użytkowników YouTube był klip „Ona tańczy dla mnie” zespołu Weekend.
Dzisiaj YouTube dla jednych jest gigantycznym śmietnikiem, dla innych wspaniałym przykładem na to, że każdy jest twórcą, jeżeli ma dostęp do internetu i choćby najprostszy telefon komórkowy. Dla mnie jednak YouTube to przede wszystkim wspaniałe miejsce dla dziennikarzy obywatelskich. Platforma, dzięki której możemy oglądać świat oczami każdego z nas. To także wspaniałe narzędzie do walki z dyktatorami i agresorami, co świetnie widać w przypadku Ukrainy i jej walki o wolność.
YouTube nie ma swojej ramówki. Ludzie oglądają tam co chcą i kiedy chcą. I to jest jego największą wartością.
„TyNadajesz”, bo zdaje się, że tak trzeba tłumaczyć nazwę „YouTube”, ma zatem 10 lat. Ale to dla mnie. Bo dla mojego syna istnieje od zawsze.

Igor Hrywna

04 Maj 2015

500 lat temu statystyczny mieszkaniec Europy znał pewnie z 50 twarzy, a jego dziewiczy mózg był wolny od informacji i komunikatów. Za wyjątkiem plotek przyniesionych przez sąsiadów. Dzisiaj dziennie atakuje nas kilka tysięcy różnych informacji.
Nasze mózgi radzą z tym sobie coraz gorzej. Nawet nie dlatego, że tych informacji jest tak wiele. Po prostu nie mamy czasu na analizę co jest dla nas ważne, a co jest po prostu nie wartym uwagi śmieciem. Stąd coraz gorzej czujemy się w otaczającym nas świecie. I coraz mniej go rozumiemy. Nie dlatego, że jest niezrozumiały, ale dlatego, że staje się dla nas zbyt skomplikowany. Oferuje nam zbyt wiele możliwości, których nie potrafimy ocenić. Nie potrafimy więc dokonać wyboru.
Spece od marketingu przekonują nas, że da się jednocześnie sensownie korzystać z 3 ekranów. Oglądać TV, czytać coś na tablecie i pisać posty w smartfonie. Da się. Choć tak naprawdę porządnie zrobimy tylko jedną z tych rzeczy, albo wszystkie trzy nieporządnie.
Nowoczesne technologie są bardzo często dla naszych mózgów zbyt nowoczesne. Ich obsługa angażuje nas na tyle, że nie mamy już czasu aby z nich korzystać. Zresztą jest ich tyle, że człowiek gubi się w nich, tak jak w zalewie informacji. Teraz pewnie ktoś wymyśli jakąś aplikację, która podpowie nam, co jest dla nas ważne.
Jest w tym tylko jedno małe „ale”. Te wszystkie wspaniałe aplikacje wymyślają ci, którzy w swojej pracy wykorzystują swoje mózgi. I wymyślają coś, co ma nam pomóc w wyłączeniu naszych mózgów.
Igor Hrywna

24 Mar 2015

Mniejszość twierdzi, że ludzkość głupieje nam na potęgę. Nie myśli, nie czyta. Chce tylko wygodnie żyć. Te utyskiwania czyta i tak tylko ta mniejszość. Bo większość zajęta jest robieniem (może nie robieniem) właśnie tych wszystkich rzeczy, które ją niby to ogłupiają.

Czy świat schodzi na psy? Moim zdaniem chyba jednak nie. Ludzie są tacy sami jak 100 czy 500 lat temu. A może nawet i lepsi. Różnica nie tkwi jednak w nich, ale w sposobie dostarczania im emocji. Bo przecież tak naprawdę to, co wynaleziono w ciągu ostatnich 50-lat służy temu samemu, co napędza człowieka od wieków. To emocje. Bo to one tak naprawdę stanowią nasze „ja”. Wtedy, kiedy stajemy na progu marketu i wtedy, kiedy przekraczamy próg świątyni.

Dzisiejsi ludzie kochają oglądać różne show, czasem „reality”, czasem „celebrity”. Ale co by to tam nie było, to jest w nich zawsze obecny jeden istotny element. Na oczach widzów jurorzy, albo widzowie przez sms, dokonują symbolicznej egzekucji jakiegoś uczestnika programu. I to pokazuje, że nasz świat idzie jednak ku lepszemu. Bo przecież kiedyś takim reality show były publiczne egzekucje, a Rzymianie kciukiem decydowali o życiu gladiatorów.

Był kciuk, jest sms. Była arena, jest ekran. Tylko emocja pozostała ta sama…

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.