21 Paź 2014

Pytanie jest takie. Jeżeli 1 Listopada na Mazurach i Warmii pada deszcz, to jaka pogoda jest na „Ermland und Masuren”? Też pada? Tak mi się wydaje, że skoro na Mazurach pada, to nad „Masuren” nie może świecić słońce.

Kim był Willy Dog? To jeden z ostatnich niemieckich mieszkańców Gołdapi. Urodził się 1 kwietnia 1899 roku, zmarł 3 kwietnia tegoż roku. Tablica z jego nazwiskiem zachowała się na jednym z dwóch gołdapskich cmentarzy jako jedyna. Pewnie nigdy nie dowiemy się czemu czas oszczędził właśnie tą tablicę. Może dlatego, żeby tkwił w naszej pamięci. Bo przecież żyjemy tak długo, jak długo trwa pamięć o nas.

Myśmy się zmienili. Kiedyś to ludzie, teraz już tylko czas zaciera ślady po obcych. Polakach pod Lwowem, Ukraińcach pod Przemyślem, Niemcach gdzieś na Warmii czy Mazurach. Cmentarze co prawda nie wyjeżdżają, nie wysiedla się ich, ale umierają. Jak ludzie i pamięć o nich.

Jest taki ukraiński pisarz Jurij Andruchowycz. Wydają go też po polsku. Pochodzi z Iwano-Frankiwska, miasta które przez wieki nazywało się Stanisławów. W jednym ze swoich esejów o Polakach i Ukraińcach Andruchowycz zapytał: Jeżeli w Iwano-Frankiwsku pada teraz deszcz, to jaka pogoda jest w Stanisławowie? To piękne pytanie, które zawsze przypomina mi się w okolicach 1 Listopada.

Podobnie jak roztrzaskana tablica na jednym z mazurskich cmentarzy, którą ktoś uchronił, składając na pniu ściętego drzewa. I marzy mi się, że tak samo symbolicznie postąpił jakiś Ukrainiec spod Lwowa z polską tablicą, a Polak spod Przemyśla z ukraińską…

winda1-169804

06 Sie 2014

Czy to już rewolucja? Chyba tak. Lokalne, regionalne produkty powoli opanowują półki hipermarketów. Szkoda tylko, że niewiele miejsca zajmują tam produkty z Mazur.

Pamiętacie to jeszcze? W pierwszych hipermarketach powstałych po 1989 roku królowały zagraniczne produkty. W tym mleko czy jogurty. Potem przyszedł czas na polskie produkty. A hipermarkety zaczęły się chlubić, że sprzedają polskie produkty. Bo są już tak samo dobre jak te, produkowane w ojczyznach właścicieli tychże marketów.

Teraz przyszedł czas na promowanie już nie ogólnopolskich, ale regionalnych czy wręcz lokalnych marek. Pierwszy wyłom zrobili browarnicy. I ni z gruszki, ni z pietruszki okazało się, że jest zbyt na produkcję małych browarów. W tym i naszego olsztyńskiego.

Rosnącą popularność lokalnych i regionalnych jako pierwsza zaczęło wykorzystywać Tesco, które rzuciło na swoje półki wędliny oznaczone jako „Skarby regionów”. Nie są to jednak produkty lokalnych wytwórców, ale odtworzone i przystosowane do współczesnych czasów wyroby oparte na recepturach z początku XX wieku. Ciekawe czy Lidl zrezygnuje teraz ze swojej „kuchni świata” na rzecz „kuchni regionalnej”?

Wielkie sieci zabijają mały i średni handel. Niszczą w ten sposób lokalne rynki. Teraz jednak mogą się zrehabilitować wpuszczając na swoje półki lokalne wyroby. Tego akurat Tesco nie zrobiło, bo „Skarby regionów” to produkty Tesco, a nie lokalnych wytwórców.

Wśród 13 produktów oferowanych przez Tesco nie ma żadnego kojarzącego się z Mazurami. Najbliżej nam do szynki ciechanowskiej. Blisko, ale jakże daleko…Bo to jednak już nie nasza tradycja, nie nasza lokalność. No tak, ale co jest nasze, co jest lokalne? Co jest wspólne dla Mazur, gdzie nie ma Mazurów?

Igor Hrywna

09 Cze 2014

Lokalne jest piękne. I pięknieje, i rozrasta się nam z dnia na dzień. To widać na półkach hipermarketów, gdzie lokalne towary coraz bardziej rozpychają się na półkach. To dobra wiadomość nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia. To także dobra wiadomość dla tych, którzy szukają elementów z jakich na Mazurach można zbudować Małą Ojczyznę dla wszystkich mieszkających tu przybyszów i ich potomków.

Produktami lokalnymi nie muszą być koniecznie rzeczy. Mogą to być wydarzenia. Takim naszym super-lokalnym produktem jest rekonstrukcja bitwy pod Grunwaldem. Teraz rośnie mu konkurent: rekonstrukcja bitwy pod Tannenbergiem w 1914 roku (tannenberg.wm.pl), która odbędzie się pod koniec lipca w Szkotowie koło Nidzicy. To może być nasz nowy hit turystyczny, bo wojna w 1914 roku była jednak bardziej widowiskowa niż w roku 1410. Na nich też możemy budować swoją nową, mazurską tożsamość. Na rekonstrukcjach, ale nie na współczesnym odczytywaniu bitew i wojen.

Bo u nas nie da się zbudować lokalnej swojskości na przeszłości. Można ją budować tylko na teraźniejszości. Jeszcze niedawno granicę Mazur z Mazowszem i Podlasiem znaczyły budynki z czerwonej cegły. Teraz tą granicę zniosły hipermarkety, które stały się dominującym elementem krajobrazu, tak na Mazurach, jak na Podlasiu i Mazowszu.

To od nich powinniśmy się uczyć marketingu i reklamy. I zrozumienia, że dzisiaj lokalną tożsamość musimy budować opierając się na majonezie, kartaczach czy śliwkach w czekoladzie. Bo to te i inne lokalne produkty określają gdzie dzisiaj zaczynają i kończą się Mazury.

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.