20 Mar 2018

Naukowcy i szarlatani przez wieki szukali przepisu na życie. Chcieli go znaleźć w ludzkim ciele. Dzisiaj szukają go w mózgu. I jeżeli wierzyć tym pierwszym, to idzie im to całkiem nieźle. Na dzisiaj dobra wiadomość jest taka: Startup Nectome obiecuje, że umie zachować twój mózg. Zła jest taka, że trzeba dać się najpierw zabić. O tym, że można zachować czy odtworzyć ludzki mózg, słyszymy nie od dzisiaj. Tym razem jednak sprawa wygląda ciut poważniej. Bo za Nectome stoją naukowcy z amerykańskiego MTI, a to jest absolutna światowa czołówka uczelni technicznych. O sposobie wykombinowanym przez Nectome napisano zaś nie na pudelku, ale w MIT Technology Review (dotarłem tam dzięki tekstowi na mamstartup.pl).

Amerykanie twierdzą, że opracowali metodę łącząca krionikę (technika głębokiego ochładzania ciała) z balsamowaniem. Uważają, że w ten sposób będą w stanie zachować strukturę mózgu w tak doskonałym stanie, że w przyszłości będzie możliwe swoiste odtworzenie odtworzenie danej osoby. Dodajmy: śp. osoby. Bo ta technika wymaga, by pragnący nieśmiertelności poddał się eutanazji. Zachowanie mózgu (przetestowane na królikach) musi być bowiem przeprowadzone w chwili śmierci, tak aby dopływ krwi do mózgu zastąpić balsamującymi substancjami chemicznymi.

Główną wadą propozycji Nectome jest to, że firma nie dysponuje dzisiaj metodą odnawiania mózgów, które dostanie do przechowania. Amerykanie wierzą jednak, że już niedługo opracują technologię, zdolną przekształcić taki mózg w symulację komputerową. W ten sposób powstanie ktoś lub coś podobne do kogoś, kto kiedyś żył, choć to już nie będzie ten ktoś.

Z perspektywy Mazur wygląda to jak jakaś uwspółcześniona opowiastka o Frankensteinie. Warto jednak pamiętać, że Nectome otrzymało na badania prawie milion dolarów od jednej z amerykańskich instytucji rządowych. Świat bowiem gna do przodu jak oszalały. Kto teraz nie wsiądzie do tego pociągu, ten na zawsze zostanie już na peronie.

16 Gru 2016

Przydrożne krzyże i kapliczki to charakterystyczny element polskiego krajobrazu, ale tez i przestrzeni publicznej. Właściwie to trudno sobie nawet wyobrazić tą przestrzeń bez chrześcijańskiej symboliki. We Francji jest dokładnie odwrotnie. A nawet jeszcze bardziej.
Oto w malutkim miasteczku Publier za publiczne pieniądze postawiono w miejskim parku figurę Matki Boskiej.

Po decyzji sądu sprzedano ją organizacji religijnej. Matka Boska nadal jednak stała na miejskim gruncie. Wtedy mer Publier chciał też sprzedać grunt, na którym stoi figura. Na to nie zgodził się sąd. I z uwagi na laickość państwa nakazał usunięcie Matki Boskiej z przestrzeni publicznej. Każdy dzień zwłoki kosztuje miasteczko 100 euro kary.

Mnie w tym wszystkim zaciekawiła istota laickiego państwa. Dlaczego państwo neutralne światopoglądowe, ma być ze swej istoty wrogie dla wierzących i przyjazne dla niewierzących. I dlaczego w ogóle ma być w tej kwesti neutralne? I dlaczego można zabronić postawienia Matki Boskiej w imię praw człowieka, ale świeckiego pomnika już nie? Tego właśnie nie rozumiem. Dlaczego bowiem prawo do nie oglądania religijnej figury stoi ponad prawem do jej oglądania?

Igor Hrywna

22 Sie 2016

Co łączy św. Maksymiliana Kolbe I Foueda Mohamed-Aggad? Na pierwszy rzut oka nic. Polski święty w obozie koncentracyjnym oddał życie za skazanego współwięźnia. 23-letni Foued Mohamed-Aggad był jednym z 3 terrorystów, którzy w listopadzie 2015 roku przeprowadzili atak na salę koncertową Bataclan w Paryżu. Zginęło 90 osób.
Obu połączyła wystawa w Kopenhadze, której autorzy chcieli pokazać ludzi gotowych umrzeć za wiarę lub przekonania.

Zaczęli od Sokratesa i Joannay d’Arc by przez św. Maksymiliana Kolbe i Martina Luthera Kinga dotrzeć do rzeczonego Aggada i braci Bakraoui, którzy w 2016 w Brukseli zamordowali ponad 30 osób.
To zdumiewające, że ktoś może porównywać ludzi, którzy oddali swoje życie za własne przekonania z mordercami. Autorzy wystawy twierdzą jednak, że islamscy ekstremiści są także męczennikami, bo swoimi czynami próbują we własnym mniemaniu uczynić świat lepszym.

Warto się jednak zastanowić nad pewnym wnioskiem, do którego doszli. Dlaczego mamy problem ze zrozumieniem terrorystów? Bo dzisiaj trudno nam zrozumieć, że można umrzeć za swoje ideały. A od siebie dodam, że jest jeszcze jeden powód: Sokrates, Joanna d’Arc, Kolbe czy King tak naprawdę nie są już częścią naszej kultury.

Igor Hrywna

07 Kwi 2016

Żyjemy w czasach chaosu? Na pewno. Ten chaos objawia się jednak coraz częściej w skrajnie absurdalnych postaciach. Syn znajomego w kwestionariuszu dotyczącym zatrudnienia musiał podać swoje wyznanie. Kto tego zażądał? Ano pracodawca z zlaicyzowanej Francji, który zrobił to nie z miłości do Boga, ale z irracjonalnego strachu.

Jaka jest odpowiedź Europy na ostatnie zamachy terrorystyczne? Mniej Europy w Unii Europejskiej. Absurd, bo przecież o to właśnie chodzi terrorystom. O ponowne polityczne rozkawałkowanie Starego Kontynentu. I wprowadzenie chaosu. Rozerwanie więzi między poszczególnymi krajami UE. A przede wszystkim o wywołanie nienawiści wobec islamskich (arabskich?) uchodźców czy już po prostu islamskich Europejczyków. O utrwalenie getta, w którym żyje większość z nich.

Skądinąd, jakby to nie brzmiało absurdalnie, w takim getcie żyją też dzisiaj np. francuscy katolicy. Żyjemy w czasach chaosu. Ideowego, ekonomicznego, politycznego… Nie chcemy oglądać się na tradycję ani zgadywać przyszłości. Liczy się tylko życie chwilą. Najlepiej bez idei i bez odpowiedzialności. A największym absurdem jest to, że w tej Europie nie ma miejsca nie tylko dla muzułmanów. Nie ma też dla katolików.

Igor Hrywna

26 Mar 2016

Apple pokazało na początku tygodnia swój najnowszy smartfon czyli iPhone’a SE. Dla milionów ludzi jest to znacznie ważniejsze wydarzenie, niż niedzielne Zmartwychwstanie. Podejrzewam zresztą, że wielu tzw. chrześcijan nie bardzo nawet wie, że w Wielkanocy chodzi właśnie o Zmartwychwstanie Jezusa.

Paradoksalnie jednak, filozofię działania Appla wiele łączy z religią. Bo tak naprawdę Apple to nie marka, ale religia. A stworzył ją twórca jego potęgi, bóg i kreator, Steve Jobs.
Wyznawcy Apple mają swój krzyż, którym jest dla nich nadgryzione jabłko (firmowe logo). Mają nawet swoje piekło, przeznaczone dla użytkowników innych smartfonów i komputerów. Jobs ze sporej części użytkowników produktów Apple uczynił „apostołów marki”. Są to ludzie, którzy z miłości do produktów tej firmy polecają je innym. Zresztą, podczas badań z użyciem rezonansu magnetycznego, okazało się, że u zagorzałych wyznawców Apple np. iPhone pobudza te same obszary w mózgu, co u osoby głęboko wierzącej widok symboli religijnych.

Dotyczy to także innych produktów, nawet tych zupełnie zwyczajnych. Żyjemy już bowiem w cywilizacji rzeczy. Ale mało kto dzisiaj zastanawia się nad tym, że kolejnym krokiem naszej cywilizacji musi być w takim razie sprowadzenie człowieka do rzeczy właśnie.

Nie szkoda wam człowieka?

31 Gru 2015

Co zrobił szpital psychiatryczny kiedy uciekł z niego groźny przestępca. Od razu poinformował o tym na swoim profilu na Facebooku. Co zrobiła policja? Wydała komunikat dwa dni po ucieczce.

To dobry przykład na to, że media społecznościowe mogą służyć ludziom, zamiast ich krępować. Przynosić korzyść. Niestety, coraz więcej znaków na ziemi wskazuje, że więcej mamy z tego „internetowego” postępu złego niż dobrego. Dlaczego? Bo to co teraz nam wynajdują służy przywiązaniu nas do czegoś, a nie wolności czy naszej korzyści.
Już nie chodzi bowiem o to, żeby zaoszczędzić nam czas, ale aby go nam ukraść. A my nie mamy nic cenniejszego od czasu.

Żyjemy coraz szybciej, wszystko robimy w pośpiechu. Ta szybkość nie dodaje nam jednak życia, ale robi martwymi. Bo nie mamy czasu żyć.

To samo dotyczy informacji. Jest jej już tak dużo, że przestajemy rozumieć, co i dlaczego jest dla nas ważne. Dlatego elitą dziennikarstwa XXI wieku nie bedą ci, którzy tworzą informację. Będą ci, którzy wybiorą dla nas to, co jest dla nas ważne czy korzystne. Czyli zaoszczędzą nam czas.
Czego zatem życzyć Państwu i sobie na nadchodzący 2016 rok? Po pierwsze, drugie i trzecie: Więcej czasu….

Igor Hrywna

24 Gru 2015

W Polsce rozdawanie za darmo żywności jeszcze wczoraj było ścigane przez „skarbówkę”. Dzisiaj nadal prościej jest to, co się nie sprzeda, zniszczyć niż oddać. Bo prawo nadal jest mętne. We Francji każdy market przyłapany na wyrzucaniu dobrego jedzenia, zostanie ukarany.

W myśl nowych francuskich przepisów wycofane z półek jedzenie musi trafić albo do organizacji charytatywnych (zdatne do spożycia) albo do przetworzenia na potrzeby rolnictwa (przeterminowane). Takie prawo nad Sekwaną zacznie obowiązywać od czerwca 2016 roku. W polskim Sejmie leży podobny projekt. I wygląda na to, że wkrótce i u nas będzie obowiązywać podobne prawo.

Marnowanie żywności przez hipermarkety to jednak przede wszystkim kwestia ekonomiczna, na rozwiązaniu której zyskają niemajętni mieszkańcy Francji czy Polski. Ale problem ten ma jeszcze jedną twarz. Nie półki sklepowej, ale naszą, ludzką po prostu. I ta jest ważniejsza, bo moralna a nie ekonomiczna.

W całej Europie marnuje się co roku około 90 milionów ton żywności. Ale tylko część z tego przypada na hipermarkety. Bo swoją cegiełkę dokładają do tych ton zwykli ludzie. Na przykład statystyczny Polak wyrzuca na śmietnik 2-3 kilogramy żywności miesięcznie. Najwięcej po Świętach Bożego Narodzenia…

Większość z nas (ja dopiero 6 stycznia) zasiądzie w ten czwartek do chrześcijańskiej Wigilii. Wtedy warto przypomnieć sobie jak wiele ważnych znaczeń ma ten fragment najważniejszej chrześcijańskiej modlitwy: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…

Igor Hrywna

19 Gru 2015

Co to znaczy, że coś jest normalne, że jest normą? Ano to, że większość uznaje takie coś za normalne. Więc skoro św. Mikołaj kojarzy się większości z białobrodym panem ubranym w czerwony kubraczek, to jest to normalne. Zatem siebie muszę zaliczyć do nienormalnych.
Co i raz można sobie przeczytać lub usłyszeć, że na jakiś jarmark przybędzie „prawdziwy” św. Mikołaj rodem z mroźnej Laponii.
A ot mi zdawało się, że w odróżnieniu od tego z reklamy, prawdziwy św. Mikołaj, pochodzi z całkiem innego miejsca. Ciepłego, a nie zimnego.
Nie z Laponii, ale z terenu dzisiejszej Turcji. Mówię o św. Mikołaju z Myry, który żył w latach (270-350) po narodzeniu Chrystusa. I który rozdał potrzebującym odziedziczony po rodzicach majątek.
W średniowiecznej Europie w dniu kiedy go wspominano rozdawano stypendia ubogim studentom. Później przerodziło się to w obdarowywanie prezentami dzieci.
Ten prawdziwy św. Mikołaj nie ma nic wspólnego z tym z brodą z białej waty, ubranym w czerwony stroik. Tego pana wymyślił sobie kiedyś producent coli.
od niego i jego koleżków możemy dostać próbkę towaru czy jakiś gadżet. Ale przecież wiadomo, że nie położy nam prezentu pod bożonarodzeniową choinką…

07 Gru 2015

Ani islamscy terroryści, ani tym bardziej uchodźcy nie są jakimś specjalnym problemem dla Europy. Jest nim ona sama.
Śmieszy mnie, kiedy czytam o wojnie cywilizacji. Bo ta, jeżeli już, to nie toczy się przy użyciu broni. Jej uczestnicy nie strzelają, nie rzucają bomb. Ba z reguły nawet nie zdają sobie sprawy, że biorą udział w jakiejś wojnie. Po prostu jedni mają dzieci, drudzy nie. Stąd cywilizacja islamu ma przyszłość, a europejska umiera. Zresztą razem z jej chrześcijańskimi wartościami.
Mimo to o Unii Europejskiej można powiedzieć tyle że to najlepsza rzecz, jaka mogła się przytrafić Europie. Mimo tego i dlatego, że we Francji więcej praw mają psy niż katolicy. Tak to sobie Francuzi wymyślili i to ich sprawa. Jak naszą jest urządzać sobie Polskę na swoje upodobanie. I być przy tym razem w UE. Starania Francji, aby już teraz przywrócić na salony tych, którzy ledwo co pojawili się w Syrii, to od razu do UE ruszyła fala uchodźców, wydają się jednak przedwczesne.
W naszym interesie jest, aby Unia przetrwała. Nie jako twór marketingowy, ale solidny projekt polityczny. Choć pytanie o wartości będzie jednak ciągle powracać. Czy mamy jeszcze takie, za jakie chcemy umierać…?
Poza tym uważam, że Polska powinna przyjąć te obiecane 7 tysięcy uchodźców. Ale na swoich warunkach.

31 Paź 2015

1 Listopada to jedyne powszechne święto w Polsce, które zwrócone jest ku przeszłości. To Święto pamięci, na którym połamał sobie zęby nasz zaganiany, skomercjalizowany i wirtualny świat.
Pamięć nie jest dzisiaj w modzie. Coraz częściej pamiętają za nas różne widgety czy aplikacje. Dzisiaj to nasz smartfon przejmuje powoli różne funkcje naszego mózgu. I jak ze wszystkim, czasem dzieje się to z korzyścią dla nas, czasami nie. Dobrze, kiedy ta wirtualna pamięć dotyczy codziennego życia. Źle kiedy wdziera się w sferę emocji. Osobista pamięć powinna pozostać osobista. Przekazywanie jej w depozyt dla jakiejś aplikacji oznacza, że nie jest dla nas ważna. Ustawienie sobie przypomnienia w elektronicznym kalendarzu np. daty urodzin dziecka świadczy tylko o tym, że ta data nie jest dla nas ważna. Już lepiej, bo po ludzku, jeżeli o tej dacie zapomnimy. I przypomni nam o tym rozgoryczone dziecko czy współmałżonek.
Ludzka pamięć o bliskich to chyba najbardziej osobisty jej element. Także o tych, którzy odeszli. Tej pamięci nie można znaleźć w internecie. Nawet Google nie da rady. Bo tą pamięć można tylko odnaleźć czy odzyskać. Na cmentarzu, a nie w internecie. I tylko w swoim własnym mózgu.

Igor Hrywna

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.