06 Sie 2014

Czy to już rewolucja? Chyba tak. Lokalne, regionalne produkty powoli opanowują półki hipermarketów. Szkoda tylko, że niewiele miejsca zajmują tam produkty z Mazur.

Pamiętacie to jeszcze? W pierwszych hipermarketach powstałych po 1989 roku królowały zagraniczne produkty. W tym mleko czy jogurty. Potem przyszedł czas na polskie produkty. A hipermarkety zaczęły się chlubić, że sprzedają polskie produkty. Bo są już tak samo dobre jak te, produkowane w ojczyznach właścicieli tychże marketów.

Teraz przyszedł czas na promowanie już nie ogólnopolskich, ale regionalnych czy wręcz lokalnych marek. Pierwszy wyłom zrobili browarnicy. I ni z gruszki, ni z pietruszki okazało się, że jest zbyt na produkcję małych browarów. W tym i naszego olsztyńskiego.

Rosnącą popularność lokalnych i regionalnych jako pierwsza zaczęło wykorzystywać Tesco, które rzuciło na swoje półki wędliny oznaczone jako „Skarby regionów”. Nie są to jednak produkty lokalnych wytwórców, ale odtworzone i przystosowane do współczesnych czasów wyroby oparte na recepturach z początku XX wieku. Ciekawe czy Lidl zrezygnuje teraz ze swojej „kuchni świata” na rzecz „kuchni regionalnej”?

Wielkie sieci zabijają mały i średni handel. Niszczą w ten sposób lokalne rynki. Teraz jednak mogą się zrehabilitować wpuszczając na swoje półki lokalne wyroby. Tego akurat Tesco nie zrobiło, bo „Skarby regionów” to produkty Tesco, a nie lokalnych wytwórców.

Wśród 13 produktów oferowanych przez Tesco nie ma żadnego kojarzącego się z Mazurami. Najbliżej nam do szynki ciechanowskiej. Blisko, ale jakże daleko…Bo to jednak już nie nasza tradycja, nie nasza lokalność. No tak, ale co jest nasze, co jest lokalne? Co jest wspólne dla Mazur, gdzie nie ma Mazurów?

Igor Hrywna

Brak komentarzy »

No comments yet.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URL

Leave a comment

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.