19 Gru 2016

Kiedyś to było klawo żyć. Zmiany i tzw. postęp odbywały się leniwie. Teraz człowiek boi się lodówke otworzyć, bo już tam czyha na niego z wywieszonym smartfonem jakiś postęp albo choć „postępek”. Kiedyś szanowano też starych ludzi, bo od ich doświadczenia zależał często byt całej społeczności. Teraz doświadczenie zgromadzone w mózgach starszych ma już niewielkie znaczenie. Bo zmiany są zbyt szybkie i głębokie.

Powiadają, że ludziom z wiekiem jest coraz trudniej zmiany rozumieć i przez to je zaakceptować. Ja zachodzące dzisiaj zmiany cywilizacyjne rozumiem, ale właśnie przez to mam kłopot z ich akceptacją. Apostołowie rewolucji technologicznej przekonują nas, że służy ona ludziom. Tak, ale jednocześnie coraz bardziej jest ona antyczłowiecza. Ot ostatnio Amazon zaczął testować sklep bez ludzkiej obsługi. Jak to działa? Prosto. Ściągamy aplikację. Dzięki niej przy wyjściu ze sklepu nasze towary są automatycznie zeskanowane a „paragon” wędruje na nasze konto i pobiera stamtąd pieniądze. Przy okazji „komputery” będą wiedzieć o nas jeszcze więcej.

Tak, wiem. Urządzenia nie znają nas z imienia i nazwiska. Ale też nie jst ono im do niczego potrzebne. Bo w tym przyszłym świecie będziemy tylko numerem, któremu trzeba sprytnie podsunąć rzeczy do kupowania. Z drugiej strony: czyż nie o tym marzyli przez wieki ludzie? Żeby mieć za co porządnie się ubrać, napić i najeść do syta…

Igor Hrywna

16 Gru 2016

Przydrożne krzyże i kapliczki to charakterystyczny element polskiego krajobrazu, ale tez i przestrzeni publicznej. Właściwie to trudno sobie nawet wyobrazić tą przestrzeń bez chrześcijańskiej symboliki. We Francji jest dokładnie odwrotnie. A nawet jeszcze bardziej.
Oto w malutkim miasteczku Publier za publiczne pieniądze postawiono w miejskim parku figurę Matki Boskiej.

Po decyzji sądu sprzedano ją organizacji religijnej. Matka Boska nadal jednak stała na miejskim gruncie. Wtedy mer Publier chciał też sprzedać grunt, na którym stoi figura. Na to nie zgodził się sąd. I z uwagi na laickość państwa nakazał usunięcie Matki Boskiej z przestrzeni publicznej. Każdy dzień zwłoki kosztuje miasteczko 100 euro kary.

Mnie w tym wszystkim zaciekawiła istota laickiego państwa. Dlaczego państwo neutralne światopoglądowe, ma być ze swej istoty wrogie dla wierzących i przyjazne dla niewierzących. I dlaczego w ogóle ma być w tej kwesti neutralne? I dlaczego można zabronić postawienia Matki Boskiej w imię praw człowieka, ale świeckiego pomnika już nie? Tego właśnie nie rozumiem. Dlaczego bowiem prawo do nie oglądania religijnej figury stoi ponad prawem do jej oglądania?

Igor Hrywna

08 Gru 2016

Co to jest ta tytułowa postprawda? Mamy z nią do czynienia wtedy, kiedy w jakiejś sytuacji fakty mniej wpływają na opinię publiczną niż mające mało wspólnego z prawdą odwołania do emocji i osobistych poglądów ludzi. Inaczej mówiąc fakty są ważne tylko wtedy, jeżeli są po naszej stronie.
Jak nie są, to tym gorzej dla faktów. Wtedy do pobicia przeciwnika używamy emocji. A kiedy trzeba i można, to także ubranego w emocje kłamstwa czy półprawdy.

Generalnie żyjemy dzisiaj w czasach postprawdy. Odpowiedzialni za to są głównie ludzie tworzący zafałszowane informacje w internecie. Jeżeli trafią one na podatny grunt, to wielu zarekomenduje je kolejnym osobom.

Przeczyta je więc jeszcze więcej ludzi. Wtedy Google czy Facebook wypozycjonują takie info wyżej. I tym sposobem trafią do kolejnych użytkowników internetu. I tak się to kręci. Tak bardzo, że FB postanowił, że będzie weryfikował prawdziwość najbardziej popularnych wiadomości.

A słowo postprawda w ostatnim czasie stało się tak popularne, że na dniach twórcy słownika oksfordzkiego uznali je słowo roku 2016. Swoją drogą, to te czasy postprawdy, można by nazwać bardziej swojsko czasami panowania plotki.

Przed laty nieodżałowanej pamięci ksiądz Józef Tischner (1931-2000) dokonał prostego podziału prawdy na „świento prawdę, tys prawde i gówno prawdę”. W internecie coraz częściej rządzi ta ostatnia. Oczywiście nie na naszych stronach. Bo dla nas to fakty są najbardziej ciekawe.

Igor Hrywna

08 Lis 2016

Dobrych wiadomości nigdy za dużo. Instytut Monitorowania Mediów (informacja za newseria.pl) podaje właśnie, że do września tego roku w mediach społecznościowych pojawiło się po polsku 58 tysięcy deklaracji o trwających, planowanych lub przeczytanych książkach.

W 2015 roku było ich 49 tysięcy, w 2014 25 tysięcy. Mamy więc piękny wzrost.Co ciekawe, internautom czytanie książęk najczęściej kojarzy się z wypoczynkiem. To ważne, bo wyklucza z list lektury i inne obowiązki.

Przez moment wydawało się, że czytanie zanika gdzieś w cyfrowych otmętach. Byłaby to bardzo zła wiadomość. Społeczeństwo obrazkowe ma bowiem z postępem tyle samo wspólnego co pantofelek, a w najlepszym przypadku złota rybka.

W Gazecie Olsztyńskiej i naszych tygodnikach lokalnych (niestety jeszcze nie wszystkich) prowadzimy od pewnego czasu kampanię społeczną „Czytam, bo lubię”. Nasi czytelnicy dzielą się w niej z innymi swoimi lekturami. Niedługo na gazetaolsztynska.pl powstanie też specjalna zakładka z polecanymi lekturami.

Zachęcam zatem do czytania. Choćby dla wypoczynku, ale przecież nie tylko. – Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo – pamiętacie Państwo skąd jest ten cytat? To wyszukajcie w Google, a potem zapraszam do lektury…

Igor Hrywna

01 Lis 2016

Miał być skandal, ale nie było. Miały być protesty, ale też ich nie było. Nowe reality show TVN zadebiutowało na ekranie właściwie bez echa. Mnie jednak dziwi, że feministki nie skrzyknęły się pod siedzibę stacji. Mowa o programie „Ślub od pierwszego wejrzenia”.
Ów program to wypróbowany już w wielu krajach format, w którym nieznani sobie ludzie decydują się na ślub. W znalezieniu idealnego partnera pomagają im naukowcy, którzy na podstawie różnych testów kojarzą ze sobą pary. Po 6 tygodniach para musi podjąć decyzję: zostają razem albo składają pozew o rozwód. To właśnie miało natchnąć konserwatystów do protestów, choć moim zdaniem powinny protestować raczej feministki i feminiści. W naszej części świata aranżowane małżeństwa zniknęły dobrych kilkadziesiąt la temu. Między innymi dzięki feministkom. Zachowały się jednak w wielu częściach świata, w Indiach czy większości krajów muzułmańskich.
„Ślub od pierwszego wejrzenia” nie wywołał więc jakiejś reakcji ze strony obyczajowych liberałów. Co innego, gdyby taki program pokazała Telewizja „Trwam”. A zamiast naukowców nowożeńców dobierali księża. Wtedy na pewno od protestów trudno byłoby się opędzić.

Igor Hrywna

20 Paź 2016

To prawdziwy szok. Młodzi Amerykanie wolą czytać wiadomości, niż je oglądać. Dokładnie odwrotnie niż ich dziadkowie. Ci wolą je oglądać. Dokładnie oglądać w telewizorze. Badania przeprowadzono na zlecenie Pew Research Center, renomowaneej instytucji zajmującej się mediami.
Oczywiście, dzisiaj młodzi najchętniej czytają informacje na ekranie smartfona czy komputera.

Z czasem jednak i oni sięgną po papierową gazetę. Bo taka w dzsiejszych czasach jest kolej rzeczy. W młodości cenimy szybkie samochody. Z wiekiem przesiadamy się na rowery, nie rezygnując przy tym z auta. Bo auto ułatwia nam życie, ale to rower sprawia przyjemność czy daje nam poczucie, że dbamy o swoje zdrowie.

W „Gazecie Olsztyńskiej” dobrze to wiemy. Dlatego mamy dla Was ciekawą i korzystna informację, którą możecie otrzymać w dowolnym miejscu, czasie i wybranym przez was „opakowaniu”.
Dla mnie czytanie papierowej gazety czy tygodnika jest po prostu przyjemnym przeżyciem. Tak jak łyk dobrej herbaty czy innego trunku.Szelest papieru jest magiczny. To jest trochę tak, jak z Świętami Bożego Narodzenia. Jak się zabierze im choinkę i „Boże Narodzenie” to zostanie tylko dzień wolny od pracy. Zwykły dzień, jak każdy inny. Świat bez papieru byłby smutny…

Igor Hrywna

01 Paź 2016

Co waszym zdaniem jest większym nonsensem pedagogicznym? 1. Zmuszanie gimnazjalistów do czytania „Krzyżaków” Sienkiewicza. 2. Wprowadzanie do nauczania robotów obdarzonych sztuczną inteligencją. Ja nie wiem. Ale nie wyobrażam sobie, jak taki robot może pomóc naszym gimnazjalistom w zgłębianiu tychże „Krzyżaków”.

Dlaczego o tym tak sobie popisuję? Bo ze świata płyną informacje, że to tu, to tam, pojawiają się takie inteligentne maszynki. Mają one wspierać kształcenie najmłodszych pokoleń. Niektóre są już nie tyle testowane, co na dniach zaczną naprawdę nauczać (w Azji).

Niedawno było głośno o eksperymencie przeprowadzonym na jednym z amerykańskich uniwersytetów. W roli pomocnika studentów zatrudniono tam Jill Watson, która przypominała im o ich obowiązkach, odpowiadała o pytania dotyczące zajęć itd. Okazało się, że jest to sztuczna inteligencja. Okrzyknięto to wielkim suckcesem, bo studenci nie zorientowali się, że mailują ze sztuczną inteligencją. Każdy kij ma jednak dwa końce. Bo to co dobrze świadczy o Jill, świadczy źle o poziomie intelektualnym (nie tylko) tych studentów.

Robotyzacja oświaty to tylko jeden z elementów nowoczesnego podejścia do oświaty. Innym jest na przykład wprowadzenie do nauczania gier, bo dzięki temu nauka zamiast żmudnej i nudnej czynności stanie się fajną zabawą.

Tylko dlaczego edukacja ma być miła, łatwa i ma przypominać zabawę? Do tej pory do przodu naszą cywilizację popychały przeciwieństwa tych słów.

Igor Hrywna

26 Wrz 2016

Brak poczucia własnej wartości to taka typowo polska przywara. Chwalić się jakimś sukcesem w naszej kulturze nie uchodzi. Co innego w USA. Amerykanie mają to we krwi. Wiedzą, że trzeba się chwalić, kiedy jest za co. Może dlatego są od nas szczęśliwsi? Zatem chciałbym się pochwalić.

1 437 818. Aż tylu unikalnych użytkowników odwiedziło w sierpniu serwisy internetowe Grupy WM. Dziękuję Wam za zaufanie. To dzięki Wam ustanowiliśmy w tym miesiącu nowy rekord. Mam w tym jakiś swój niewielki udział, więc i siebie przy okazji też chwalę. Po amerykańsku.

Ale chyba jeszcze bardziej cieszy mnie to, że w tym wirtualnym świecie doceniacie też papier czyli Wasz tygodnik. To nie są przeciwstawne sobie światy. W naszym wykonaniu są sobie przyjazne i wzajemnie się przenikają. W internecie mamy dla Was szybkie informacje, do tygodnika wybieramy dla Was, to co najważniejsze.
I tu i tu zawsze znajdziemy miejsce na dobre, pozytywne informacje. Piszcie więc, telefonujcie, mailujcie, zaczepiajcie nas na Facebooku a przede wszystkim przychodzcie do naszej redakcji. Chwalcie siebie, chwalcie innych. Dokładnie tak. Bo amerykańkie poczucie własnej wartości nie jest egoistyczne. Wręcz przeciwnie. Dzięki tej poczuciu własnej wartości Amerykanie nie zadroszą innym sukcesów, bo chcą mieć swój własny.

Igor Hrywna

21 Wrz 2016

Tak, tak. Tak ma właśnie być. Rejestrowanie „niemania” telewizora i radia ma pomóc publicznej TV w ściąganiu abonamentu. Ci, którzy tego nie zrobią, będą musieli z urzędu abonament płacić. Na zasadzie domniemania uzna się bowiem, że mają telewizor. A jak mają, to i płacić też mają.
Dzisiejsze państwa podatkami stoją. Nie zawsze jednak podatek nazywa się podatkiem. W niektórych przypadkach mamy bowiem akcyzę. Stosuje się ją dla tych produktów, które lud konsumuje w dużych ilościach, a których produkcja niewiele kosztuje.

To na przykład alkohol, paliwo czy papierosy. Nie wiem, jak to jest z konsumpcją mediów publicznych mediów. Na pewno jednak ich produkcja nie jest tania. Stąd zapewne nie mamy w Polsce akcyzy na media, a właśnie abonamet.

Należy przy tym nadmienić, że pomysły o podobnym poziomie abstrakcji, to nie jest jakaś przypadłość tylko obecnych władz TVP. Poprzednie też czerpały całym garściami z „Misia” czy „Alternatywy 4”. Choć, rzeczywiście, jest w tym pomyśle pewna innowacyjność. Bo trzymając się tej logiki można by na ten przykład znacznie poprawić stan bezpieczeństwa na naszych drogach. Wystarczyłoby przyjąć, że każdy kierowca, przynajmniej raz w życiu popełni jakieś wykroczenie. I ci powinni płacić za to miesięcznie a konto, powiedzmy, 5 PLN. A ci, którzy uważają inaczej musieliby się zarejestrować…

Igor Hrywna

10 Wrz 2016

Społeczeństwo.Stoi sobie dwóch mężczyzn. Obok przechodzi kobieta. Jeden z nich gwiżdże na jej widok. Drugi powiada, że ze swoim brzuchem nie ma u niej szans. Więc zacznie zażywać suplement diety. Ta reklama rzeczonego suplementu nie spodobała się Komisji Etyki Reklamy, która uznała ją za poniżającą kobiety.

Fakt, reklama jest mało wyszukana, rzec by można grubiańska. Ale jeżeli już, to bardziej seksistowskie są reklamy proszków do prania i do pieczenia itp., które ustawiaja kobietę w pozycji kuchenko-pralko-zmywarki. To samo dotyczy reklam samochodów, gdzie kobiety co najwyżej pełnią rolę ozdobnej paprotki.

Skoro jednak takie reklamy się robi, to widać sprzedają one dobrze jakieś produkty. A to przecież jest jedynym celem każdej z nich: coś sprzedać.

Wbrew pozorom reklamy tak naprawdę niczego nie kreują. One tylko wiernie odwzorowują nasze zachowania społeczne. Dopasowują się do nas, tak jak reklamy śledzące na Google. Każdy z nas może się w nich przejrzeć i zobaczyć siebie, sąsiadów, mieszkańców swojej wsi czy miasta.

W średniowieczu, kiedy ktoś krzyknął w kierunku tłumu: „Człowieku!”, to reagowali tylko mężczyźni. Ciekawe jakby to wypadło dzisiaj?

Igor Hrywna

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.