12 Lis 2010

Google wie o nas wszystko. Coraz więcej osób to niepokoi. Google próbuje nam tłumaczyć, że nie narusza naszej prywatności. Ciekawy wywiad z Mohammadem Gawdatem, dyrektorem zarządzającym Google’a, o tym, jakie informacje o internautach interesują jego firmę: kliknij tutaj

Przez ostatnie 2 właściwie nie czytałem codziennych gazet. Nie czytałem, bo newsy dostawałem od ręki w necie. Czytanie tej samej wiadomości następnego dnia było zatem z lekka pozbawione sensu.

Teraz jednak znowu zacząłem czytać gazety. Gazety, ale nie wiadomości, jakie publikują. Czytam je nie dla wiadomości, ale żeby zrozumieć dlaczego coś się stało i jakie to ma następstwa. Przez ostatni rok polskie gazety przeszły szaloną ewolucję. To już nie są newsowe dzienniki. Raczej codzienne tygodniki.

W internecie poszukuję szybkiej i konkretnej wiadomości. W gazetach przyjemności płynącej ze spokojnej lektury.

09 Lis 2010

Zacznę od postawienia 6. To będzie wbrew zasadom pisania. Dlaczego? Bo ludzie kochają złe, a nie dobre emocje.

Za co ta 6? Za wideoblog Janusz Cichonia. To najlepszy sposób dotarcia do ludzi ze swoim przekazem. Są emocje, bo widzę człowieka, jak mówi. Jest zaufanie – bo sam mówi. A kiedy jakiś kandydat pisze, to nigdy nie wiem, czy to on pisze czy jakiś wynajęty fachman.
Po trzecie: 1 video=10 zdjęć=1000 słów. Internet to obrazki.

Czego mi brakuje na stronie? Pasji. Jakie pasje ma Janusz Cichoń? Jakiej słucha muzyki? Jakiemu klubowi kibicuje? Jaki jest jego ulubiony film, samochód? Gdzie lubi spacerować po Olsztynie?

Tego zresztą nie ma też na innych stronach kandydatów.

Zdjęcia do tekstów to promocja Radia Olsztyn czy ekologicznego śmietnika. A powinny być zdjęcia kandydata.

Zamieszczony na stronie klip wyborczy jest fajny, ale to trochę za mało. Bo przecież klip wyborczy nie ma być fajny, ale skuteczny. Kompletnie nie rozumiem pomysłu z zadowoleniem mieszkańców. Przez 23 sekundy nie wiem czyj to klip. Potem Janusz Cichoń miga mi przez jakieś 2 sekundy i znika. Można było temu zaradzić dając na filmie napis promujący kandydata.

Plus za „Odezwij się do mnie”. Minus za umieszczenie go na dole strony. Powinien być na górze. I za nazwę. Lepsza byłaby formuła „napisz – odpiszę”.

Drobiazgi w necie są bardzo ważne. Na stronie pojawił się link do drużyny PO. mamy tam wymienionych kandydatów w poszczególnych okręgach wyborczych. mamy zatem:Okręg wyborczy nr.1 i tak dalej. Ale kto wie, jaki jest jego okręg. A wystarczyło dodać spis ulic.

Zaintrygowało mnie główne zdjęcie na stronie. A dokładniej: co autor miał na myśli umieszczając na nim z prawej strony katedrę?

Na koniec zajrzałem do programu. Tutaj nie jest dobrze. Nie o programie oczywiście mówię, ale o języku. To pierwszy akapit czyli w żargonie dziennikarskim lid.

W opartym na konkurencji świecie nie wystarczy, być dobrym gospodarzem, zaspokajać podstawowe potrzeby mieszkańców, dbać o edukację, prowadzić placówki kultury, dostarczać wodę a nawet budować drogi. Samorząd, Prezydent miasta powinien wspierać mieszkańców i firmy. Pomagać im, w osiąganiu ich życiowych i biznesowych celów. Współdziałanie i współpraca to prawdziwy klucz do sukcesu.

Z pierwszego zdania trzeba zrobić 2-3. Wyczyśscić z ogólników w stylu „zaspokajać podstawowe potrzeby” i wtedy da się czytać.

08 Lis 2010

Pewien pan zapowiedział, że położy się do trumny na 24 godziny i zda relację „na żywo” z tego „wydarzenia” za pomocą Facebooka. Poczytać o tym możecie na facebooku i obejrzeć film na youtube.

Czy to „psychologiczny eksperyment” czy tylko sprytna promocja filmu Pogrzebany, która ma premierę 26 listopada – zobaczymy.

Przy tej okazji przypomniał mi się kalendarz pewnego zakładu pogrzebowego z takimi oto zdjęciami:

Strona przyjazna dla czytelnika. Ma modna kolorystykę. Jeżeli czegoś mi brakuje to opcji do powiększania czcionki.
Minus za ilustracje do tekstów. Za dużo tam symboli, za mało zdjęć ludzi.

Teksty nie zachęcają do czytania. Mało w nich perswazji. Tak wygląda tytuł i wstęp do pierwszego tekstu:

Sondaże są dla nas przychylne
Opublikowany został pierwszy sondaż samorządowy dla Olsztyna przeprowadzony przez instytut Homo Domini dla Polskiego Radia. Liderem wśród kandydatów na prezydenta miasta jest Piotr Grzymowicz, który może liczyć na 39,8 procentowe poparcie. Na Czesława Małkowskiego chce głosować 18,6 procent ankietowanych a na Janusza Cichonia 8,5 procent.

Powinno być:
Piotr Grzymowicz wygrywa w sondażu
39,8%. Na tyle głosów może liczyć Piotr Grzymowicz w sondażu Osrodka badawczego Homo Homini. Na Czesława Małkowskiego i Janusza Cichonia chce głosować w sumie 27,1% osób.

Blog – porażka. Zero prywatności. Oficjalny i nadęty: „Przełom października i listopada to czas refleksji, wywołanych świętem Wszystkich Świętych”.

Galeria: przeglądanie uprościłby podział zdjęć na prywatne i służbowe.

Na stronie Piotra Grzymowicza można obejrzeć filmik promujący kandydata. Jak na olsztyńskie warunki – pełne zawodowstwo. Od strony technicznej. Bo jego przekaz podprogowy ma kilka słabych punktów.

Olsztyn przyspiesza. To hasło Piotra Grzymowicza. W filmie to hasło wzmacnia 2 sportowców. Prawidłowo, bo sport kojarzy się z ruchem i szybkością. Kiedy jednak zobaczyłem Andrzeja Staniszewskiego pędzacego po leśnej drodze sportowym samochodem zamigotała mi w głowie czerwona lampka. Auto pędzi, potem zatrzymuje się. – Lubię szybkość, a Olsztyn mocno przyśpieszył. Dlatego stawiam na Piotra Grzymowicza mówi po wyjściu z auta Staniszewski.
Lampka już nie migoce, ale się pali. Kierowca mówi, że lubi szybkość 🙁 Dzisiaj to nie jest modne. Staniszewski wsiada do samochodu i robi kółeczka rozjeżdżając jakąś leśna polanę. Miłośnikom przyrody raczej to się nie spodoba.

Drugi słaby punkt, to scena na pomoście. Piotr Grzymowicz idzie sobie po pomoście w koszuli, ale pod krawatem. Przekaz ma być taki: gospodarz po ciężkim dniu pracy sprawdza czy wszystko jest w porządku. Problem polega na tym, że Grzymowicz idąc ucieka przed kamerą. Przemyka się. Brakuje kontaktu wzrokowego. Ucieka przed kamerą=ucieka przed widzem.

Na koniec scenka ze Starego Miasta. Przez 2-3 sekundy widzimy Wysoką Bramę i obraz Matki Boskiej. Mi przynajmniej ten obraz kojarzy się z jednym z kontrkandydatów Piotra Grzymowicza.

Filmu nie ma na kanale Piotra Grzymowicza na youtube. Zresztą sam kanał warto zaktualizować, bo ostatni film jest z lutego 2010.

To czego mi najbardziej brakuje na stronie to interakcji z wyborcami. Nie ma opcji „podziel się”, dzięki jakiej zwolennicy Grzymowicza mogliby wrzucać teksty ze strony na swoje Facebooka czy blipa. Tego nie widziałem na żadnej stronie kandydatów do olsztyńskiego ratusza. Podobnie Zresztą jak opcji zapytaj-odpowiem. Żaden z kandydatów nie mobilizuje też na swoich stronach zwolenników. Można to zrobić choćby tworząc listę poparcia i nanieść to na mapę Google.

Dużym plusem strony Piotra Grzymowicza jest dział „Moja drużyna”. Za to należy się 6.

9 listopada ocena strony Janusza Cichonia

07 Lis 2010

Dawno, dawno temu razem z Piotrkiem mieliśmy wspólny wieczorek poetycki. Było to bodaj w budynku SSK „Pojezierze” przy Okopowej.

Dlatego czuję się uprawniony do ostrzeżenia Was, ŻE 28 LISTOPADA MOŻECIE WIELE STRACIĆ odchodząc od telewizora. Dlatego nie róbcie tego. Taka okazja już się nie powtórzy. Co musimy zrobić? 28 listopada o 22 godzinie przy pomocy pilota włączamy TV 4. I oglądamy pierwszy odcinek programu „Kroniki Piotra Bałtroczyka z Warmii”, który emitowany będzie przez cztery kolejne niedziele. Zawsze o godz. 22.

Piotrek opowie nam o tym, co było (PRL), jest (demokracja) i będzie(?). Trochę śmiesznie, trochę lirycznie.

Program obowiązkowy dla każdego Warmiaka. A przecież Wszyscy jesteśmy Warmiakami:-)

06 Lis 2010

Do tego wpisu zainspirował mnie Jeff Jarvis. A dokładnie jego książka „Co na to Google„. Sprawdziłem zatem co Google mówi o stronach czy blogach kandydatów na prezydenta Olsztyna. Po kolei wpisałem 5 nazwisk.

Zgodnie z zasadą, że mało kto zagląda na 2 czy 3 stronę z wynikami wyszukiwania, sprawdziłem tylko rezultaty z 1 strony.

Piotr Grzymowicz: Pierwsze dwa wyniki kierują mnie na stronę kandydata, trzeci do Wikipedii. Dwa inne do blipa i na Facebook. Rewelacyjna skuteczność.

Janusz Cichoń. 2,3, i 4 wynik to linki do strony kandydata. Potem mamy link do Wikipedii i na stronę sejmową. Dwa ostatnie rezultaty to linki na profile Janusza Cichonia na gover.pl i goldenline.pl. Bardzo dobrze.

Jerzy Szmit. Listę wyników otwiera Wikipedia. Jako 5 wynik wyświetla się link do bloga kandydata.

Czesław Jerzy Małkowski. Na 10 rezultatów żaden nie prowadzi do strony czy profilu kandydata. Listę wyników otwiera Wikipedia. Potem idą artykuły z różnych stron internetowych.

Ryszard Prątkowski. Jak wyżej, ale bez Wikipedii.

Marcin Kulasek. 9 wynik prowadzi nas do bloga. Blog pozbawiony wpisów.

Teraz wpisuję „Olsztyn,wybory 2010”. Szukam strony, profilu czy bloga kandydatów. Przeglądam pierwsze 20 wyników. rezultat: zero.

Wpisuję „prezydent Olsztyna”. Na trzecim miejscu pojawia się strona Piotra Grzymowicza. Piotr Grzymowicz to zdaje się jedyny kandydat, który wykupił w Google link sponsorowany. Natknąłem się na niego parę razy.

Przy okazji przetestowałem nowa wyszukiwarkę: blekko.com. Wyszukujemy tam przez /. Wpisuję „prezydent/Olsztyn”. Rezultat to jakiś bełkot.

No to na koniec bing. Wpisuję „Olsztyn,wybory 2010”. W 10 nie ma żadnej strony kandydata. Zmieniam na: „Olsztyn,wybory 2010,prezydent”. Dalej nic. Stosuje kilka innych kombinacji. Też nic.

I to by było na tyle. W poniedziałek (8.11.2010) pogmeram trochę po stronach i blogach kandydatów. Wpis o stronie Piotra Grzymowicza o 9.00.

05 Lis 2010

Na wykluczenie Joanny Kluzik – Rostkowskiej należy patrzeć wyłącznie  jako na element marketingu politycznego.  Kluzik dzięki mediom wyrosła na gwiazdę. Coś  a la pop – PiS. Tymczasem wierni Jarosławowi Kaczyńskiemu politycy mają kłopot z dostaniem się do mediów. PiSowsy spin lekarze postanowili to zmienić. I zmienili. Dzięki wyrzuceniu z PiS Joanny Kluzik – Rostkowskiej.

Kto do 5  listopada wiedział,  jak nazywa się rzecznik klubu PiS?  Nikt. Teraz wiedzą miliony. Nazywa się Jarosław Błaszczak. Dzięki wyrzuceniu Kluzik z PiS Błaszczak dostał swoje 5 minut.  W TVN24 mówi już chyba z 10 minut.

Zatem mamy tutaj do czynienia z genialnym chwytem marketingowym. A media dały się na niego nabrać:-)

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.