22 Mar 2016

Tego bym się nie spodziewał. W kraju zaludnionym przez humanistów i wielbicieli historii 18% jego mieszkańców nie przeczytało w swoim życiu żadnej książki. 57% czytało je w szkole lub na studiach, a potem przestało. Aż 63 proc. badanych nie przeczytało w minionym roku ani jednej książki.
Takie są wyniki badań dotyczących czytelnictwa w Polsce w 2015 roku, które w tym tygodniu opublikowała Biblioteka Narodowa.
Wynika z nich, że z roku na rok czytamy coraz mniej książęk. Dotyczy to zresztą generalnie czytania. Bo aż 14% ankietowanych przez rok nie przeczytało nawet trzech stron maszynopisu czy wiadomości w internecie. Mówiąc wprost są to ludzie, którzy nic nie czytają. Może co najwyżej opisy na produktach. Takich „nieczytaczy” będzie zresztą przybywać, bo są to ludzie młodzi, wychowani już w kulturze obrazkowej. Dla nich e-book jest równie obcy, jak wydany na papierze Sienkiewicz.
Stanowią oni nowe plemię, którego członkowie nie chcą sobie zaprzątać głowy żadnymi poważniejszymi sprawami.
My jednak musimy pamiętać o tym, że historię wielka i małą tworzą elity. Te, które czytają. Skoro Państwo teraz czytają tygodnik i ten tekst, to znaczy, że jesteście właśnie tą elitą.

11 Mar 2016

Google. Czytam sobie akurat biografię wybitnego polskiego reżysera Stanisława Barei (1929-1987) o jedynie słusznym tytule „Oczko się odlepiło temu misiu”. Jako że jestem bezgranicznym fanem Barei, to książka pochłania mnie na amen (ostatnią ofiarą padł rondel z ryżem). Ale przy okazji wywołuje różne filozoficzne wydumki. Ostatnio tak mnie jakoś tak naszło, że najważniejszą cechą dzisiejszych czasów jest ich bylejakość.
Wynika ona przede wszystkim z pośpiechu. Bo im dłużej żyjemy, tym bardziej brakuje nam czasu na przeżywanie życia. W pośpiechu pracujemy i odpoczywamy. Nawet śpimy i umieramy. Robimy wiele rzeczy naraz. Zbyt wiele.
Z tego pośpiechu rodzi się też lenistwo intelektualne. Czym jest ta bylejakość? Zamiast pomyśleć prościej jest skorzystać z Googla. Google co prawda nie zna odpowiedzi na wiele pytań, ale zawsze wypluje nam choć 10 wyników. Albo i więcej. Dla słowa „byle jaki” w 0,36 sekundy znalazł 1 070 000 wyników. A wrzuciłem słowo do wyszukiwarki, bo nie pamiętałem już czy piszemy je razem czy odzielnie.
I tak naprawdę, to jest właśnie ta bylejakość, która skutecznie nas odmóżdża, choć poprawnie byłoby „odmużdża”.

Igor Hrywna

01 Mar 2016

Google poprosił mnie o różne dane, żeby potem pokazywać mi możliwie spersonalizowane reklamy. Po czym uprzejmie poinformował, że i tak będzie mi reklamy pokazywał. Tyle że bez tych danych, mogą być dla mnie mało ciekawe. Ot i problem. Podzielić się sobą z Googlem i oglądać reklamy książek czy nie dzielić się i oglądać jakieś bzdety?
Co ma z tym wspólnego tytuł felietonu? Parę lat temu amerykański Forbes opisał historię wściekłego ojca, którego nieletnia córka dostała od sklepu Target kupony zniżkowe na dziecięce ubranka. Rodzic wykrzyczał się w sklepie, że takimi kuponami chcą wpędzić córkę w przedwczesną ciążę. Po tygodniu zadzwonił i przeprosił. Okazało się, że córka jest rzeczywiście w ciąży.
Skąd Target wiedział o ciąży? Dzięki specjalnemu programowi komputerowemu, który analizował zmiany nawyków sprzedażowych.
Na przykład, jeżeli młoda Amerykanka nagle zaczęła kupować dużo suplementów diety takich jak magnez, wapno czy cynk, to znaczyło, że jest w pierwszych 20 tygodniach ciąży. Oczywiście, żeby to ustalić program analizował mnóstwo innych czynników, np. godziny zakupów, ich wielkość czy sposób płatności. Jak Target identyfikował klientów? Przede wszystkoim dzięki kartom lojalnościowym.
– Będziemy ci przysyłać kupony na rzeczy, których pragniesz, zanim w ogóle będziesz wiedział, że chcesz je kupić – pochwalił się główny analityk Targetu do autora książki „Siła nawyku” Charlesa Duhigga, który opisał system stosowany przez sieć.
To jak? Idzie ku lepszemu czy ku gorszemu?

Igor Hrywna

22 Lut 2016

To gdzie mieszkasz i co robisz jest bez znaczenia. Ważne, czy jesteś X,Y,Z czy może R? A to zależy od tego, jakie wartości sobie cenisz i ile masz lat. Tak nas podzielili fachmani od marketingu.
Pokolenie X wchodziło w swoje dorosłe życie na początku lat 90tych. Stąd dla nich najważniejsza jest praca. Oni żyją, by pracować. Inaczej niż pokolenie Y. To pokolenie fanów nieograniczonej konsumpcji. Sensem życia jest dla nich kupowanie.

Pokolenie Z to z kolei to wirtualni wędrowcy. Pokolenie, które zmienia pracę częściej niż swoje smartfony. I chce po prostu wygodnie żyć. Wszystkie te trzy pokolenia wyróżniają zewnętrzne wartości: praca, konsumpcja, przyjemność.

Tymczasem w Europie i USA rośnie nam pokolenie R, które ceni sobie nieco inne wartości. Na przykład rodzinę.

To ciekawe, bo przez ostatnie lata wartości rodzinne uchodziły za przejaw wstecznictwa. Nie oznacza to oczywiście, że będziemy świadkami powrotu tradycyjnego modelu rodziny sprzed półwiecza. Rodzina wróci do nas jako wartość opakowana także w zdrowy styl życia i ekologię. Tak czy inaczej spece od reklamy będą musieli na nowo wymyśleć, jak za pomocą wartości rodzinnych sprzedawać towary.

Igor Hrywna

12 Lut 2016

Dawny świat należał do producentów. Dzisiejszy należy do sprzedawców. Produkowanie stało czynnością najprostszą z możliwych. Sztuką jest sprzedawanie. Do kogo należy w takim razie jutro? Do ekspertów, którzy powiedzą nam, co mamy kupić.

Popatrzmy na sieć. Teraz w ciągu roku wytwarzamy więcej informacji, niż ludzkość w całym okresie przedinternetowym. Przeciętnego Europejczyka atakuje kilkadziesiąt tysięcy słów i kilkaset obrazów dziennie. Niedługo będziemy mieli tego dość. I poprosimy, żeby ktoś nam ten chaos uporządkował. Zatem jutro nie należy do sprzedawców treści. Należy do tych, którzy sprawnie je posegregują i dostarczą nam tylko to, co jest dla nas interesujące.

Tylko czy tymi ekspertami będą ludzie? Raczej nie. Zrobią to algorytmy, które już dzisiaj śledzą naszą aktywność w sieci. I wiedzą o nas więcej, niż my sami.

W tym nowym świecie wszystko będzie szybsze, prostsze i tańsze. Głównie dzięki nowoczesnym technologiom, które już teraz konsekwentnie przejmują funkcje ludzi.

Naukowcy z Oksfordu sprawdzili zagrożonie cyfryzacją lub automatyzacją
dla 365 zawodów. Okazuje się, że w W. Brytanii w ciągu najbliższych 20 lat zniknie ponad 30% „ludzkich” zawodów

Entuzjastom zastępowania człowieka przez zmyślne mechanizmy lub algorytmy warto jednak przypomnieć jedno: algorytmy nic nie kupują.

Igor Hrywna

06 Lut 2016

Im więcej młodzi ludzie korzystają z internetu, to tym lepiej. Dlaczego? Bo mniej gapią się w telewizor. Więc jest jeszcze szansa, że da się ich odlepić od sztucznej rzeczywistości atakującej nas z ekranów i ekraników. Wśród wielu przemian cywilizacyjnych, ta akurat bardzo mnie cieszy.

Telewizor niegdyś był oznaką postępu i zamożności. Dzisiaj coraz częściej jest symbolem zacofania i ubóstwa. Dla młodych telewizor to przestarzały gadżet. Przed wymyśleniem internetu bito powszechnie na alarm. TV ogłupia. Ludzie nie czytają i jak nic, ludzkość upadnie.

Tak wieszczyli najwięksi pesymiści spośród brodatych intelektualistów. I to wieszczenie okazałoby się prawdą, gdyby nie wymyślono… internetu. Internet oderwał młodych od biernego gapienia się w ekran TV.

Mail i komentarze pod tekstami okazał się najlepszym elementarzem, uczącym pisania i czytania. Dlaczego o tym piszę? Bo wyczytałem na antyweb.pl, że 15 -16 latkowie częściej siedzą w internecie, niż gapią się w ekran telewizora.

Nie znaczy to, że korzystają w tym czasie z jakichś superintelektualnych treści. Mimo wszytko jednak lepiej jest kiedy w coś grają, niżby mieli biernie gapić się w telenowele. I mieszać je z rzeczywistym życiem. Od tego jest lepszy nawet najbardziej głupkowaty filmik na YouTube.

Igor Hrywna

01 Lut 2016

Zapytałem kiedyś moje dziecko, jaki powinien być lokalny tygodnik? Z czego powinien się składać? O czym pisać? – Powinniście opowiadać ciekawe historie. Takie, jakie ludzie opowiadają sobie przy ognisku – odpowiedziało dziecko. – Przy grillu. Bo ognisk dzisiaj już nikt nie pali – poprawiła się po sekundzie moja „robiąca” w mediach społecznościowych córka.

Trochę szkoda, że grill wyparł ognisko. Dlaczego? Bo ognisko jednoczyło wokół siebie ludzi. Pieczenie kiełbasek czy kartofli było czynnością grupową. Grillowanie to czynność indywidualna. Ale ja nie o tym chciałem, ale o tygodniku.

Czym powinien być lokalny tygodnik czy strona www? Na pewno powinny informować. Ale, czy to jednak jest jego główna misja? Chyba nie. Bo lokalny tygodnik powinien być przede wszystkim dobrym sąsiadem, który opowiada ciekawe historie o życiu lokalnej społeczności. Powinien być miejscem, gdzie spotykają się wszyscy, którzy chcą coś powiedzieć o ludziach, wydarzeniach i problemach. Tych najważniejszych, bo dziejących się na sąsiedniej ulicy lub w sąsiedniej wsi. Dla mnie to jest też istotą dziennikarstwa obywatelskiego czyli „sąsiedzkich opowieści”.

Dlaczego o tym piszę? Bo chcę zachęcić Was do robienia zdjęć i opisywania tego, co się dzieje w Waszym otoczeniu. Zapraszam do naszego redakcyjnego ogniska…

Igor Hrywna

18 Sty 2016

Komputer jest równie potrzebny do uczenia się, jak aparat rentgenowski do przymierzania butów. Tak twierdzi dr Manfred Spitzer, jeden z najlepszych na świecie znawców ludzkiego mózgu, autor wydanej w 2012 roku książki „Cyfrowa demencja”. Teraz tę tezę swoim autorytetem wsparł sam Microsoft.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie firmy Billa Gatesa wynika bowiem, że notoryczne korzystanie z netu i ślizganie się naraz po kilku ekranach (przeskakiwanie z jednej informacji na drugą) stępia nam bystrość umysłu. Jednym słowem: im więcej siedzisz przed swoimi „ekranikami”, tym bardziej głupiejesz i nie potrafisz skupić się. To właściwie nie jest nic nowego. Wiemy to już od dobrych paru lat. Tym razem jednak po raz pierwszy o szkodliwości szeroko pojętego internetu alarmuje firma z tegoż internetu i elektronicznych technologii żyjąca.

W każdym razie nasze mózgi powoli zatracają zdolność do twórczego myślenia i rozumienia. Wiemy jak znaleźć informację, ale jej nie rozumiemy. Nie wiemy, który z pierwszych 10 wyników jakie pokazał nam Google, jest dla nas ważny. Nie zastanawiamy się nawet, dlaczego widzimy te, a nie inne wyniki wyszukiwania.
Jak to ktoś ładnie ujął: nasze mózgi coraz częściej przypominają czytniki kodów w marketach.

Igor Hrywna

11 Sty 2016

Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę. Tak krzyczał Maks w czasie wybudzania z hibernacji w filmie „Seksmisja”. Wiele mediów wieszczy, że rok 2016 może być takim ciemnym rokiem dla Europy i dla świata. I są w tym prognozowaniu wyjątkowo pesymistyczne.
Terroryzmu nie uda się powstrzymać. Unia Europejska w 2015 roku i tak już mocno zatrzeszczała w szwach. A prognoza na 2016 rok jest jeszcze gorsza. Znana nam UE może się po prostu podzielić. Nieobliczalna Rosja z kolei, przy dalszych spadkach cen ropy, może znowu podgrzać wojnę na Ukrainie. Wychodzi na to, że żyjemy w jakichś mało stabilnych czasach.
To tylko pesymistyczna prognoza, ale przecież na swój sposób już żyjemy w takiej nieobliczalnej epoce. Tak od paru ładnych lat działa przecież światowa gospodarka, gdzie nic nie jest pewne, nic przewidywalne. Teraz mamy problem z emigrantami. Wcześniej, w gospodarce, to był zalew nielegalnej chińszczyzny.
Nasza Unia zatrzeszczała w szwach nie od zamachów terrorystycznych, ale od fali uchodźców z Syrii. A ci pojawili się u nas od razu po tym, jak tylko w konflikt syryjski zaangażowała się Rosja. Ale to nie dzisiejsza Rosja jest naszym głównym problemem. Problemem jest to, że Europa nie ma wspólnej wizji, czym chce być. Strach przed obcymi to po prostu tylko strach. Można na nim zbudować co najwyżej supernowoczesne więzienie.

Igor Hrywna

31 Gru 2015

Co zrobił szpital psychiatryczny kiedy uciekł z niego groźny przestępca. Od razu poinformował o tym na swoim profilu na Facebooku. Co zrobiła policja? Wydała komunikat dwa dni po ucieczce.

To dobry przykład na to, że media społecznościowe mogą służyć ludziom, zamiast ich krępować. Przynosić korzyść. Niestety, coraz więcej znaków na ziemi wskazuje, że więcej mamy z tego „internetowego” postępu złego niż dobrego. Dlaczego? Bo to co teraz nam wynajdują służy przywiązaniu nas do czegoś, a nie wolności czy naszej korzyści.
Już nie chodzi bowiem o to, żeby zaoszczędzić nam czas, ale aby go nam ukraść. A my nie mamy nic cenniejszego od czasu.

Żyjemy coraz szybciej, wszystko robimy w pośpiechu. Ta szybkość nie dodaje nam jednak życia, ale robi martwymi. Bo nie mamy czasu żyć.

To samo dotyczy informacji. Jest jej już tak dużo, że przestajemy rozumieć, co i dlaczego jest dla nas ważne. Dlatego elitą dziennikarstwa XXI wieku nie bedą ci, którzy tworzą informację. Będą ci, którzy wybiorą dla nas to, co jest dla nas ważne czy korzystne. Czyli zaoszczędzą nam czas.
Czego zatem życzyć Państwu i sobie na nadchodzący 2016 rok? Po pierwsze, drugie i trzecie: Więcej czasu….

Igor Hrywna

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.