24 Gru 2015

W Polsce rozdawanie za darmo żywności jeszcze wczoraj było ścigane przez „skarbówkę”. Dzisiaj nadal prościej jest to, co się nie sprzeda, zniszczyć niż oddać. Bo prawo nadal jest mętne. We Francji każdy market przyłapany na wyrzucaniu dobrego jedzenia, zostanie ukarany.

W myśl nowych francuskich przepisów wycofane z półek jedzenie musi trafić albo do organizacji charytatywnych (zdatne do spożycia) albo do przetworzenia na potrzeby rolnictwa (przeterminowane). Takie prawo nad Sekwaną zacznie obowiązywać od czerwca 2016 roku. W polskim Sejmie leży podobny projekt. I wygląda na to, że wkrótce i u nas będzie obowiązywać podobne prawo.

Marnowanie żywności przez hipermarkety to jednak przede wszystkim kwestia ekonomiczna, na rozwiązaniu której zyskają niemajętni mieszkańcy Francji czy Polski. Ale problem ten ma jeszcze jedną twarz. Nie półki sklepowej, ale naszą, ludzką po prostu. I ta jest ważniejsza, bo moralna a nie ekonomiczna.

W całej Europie marnuje się co roku około 90 milionów ton żywności. Ale tylko część z tego przypada na hipermarkety. Bo swoją cegiełkę dokładają do tych ton zwykli ludzie. Na przykład statystyczny Polak wyrzuca na śmietnik 2-3 kilogramy żywności miesięcznie. Najwięcej po Świętach Bożego Narodzenia…

Większość z nas (ja dopiero 6 stycznia) zasiądzie w ten czwartek do chrześcijańskiej Wigilii. Wtedy warto przypomnieć sobie jak wiele ważnych znaczeń ma ten fragment najważniejszej chrześcijańskiej modlitwy: Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj…

Igor Hrywna

19 Gru 2015

Co to znaczy, że coś jest normalne, że jest normą? Ano to, że większość uznaje takie coś za normalne. Więc skoro św. Mikołaj kojarzy się większości z białobrodym panem ubranym w czerwony kubraczek, to jest to normalne. Zatem siebie muszę zaliczyć do nienormalnych.
Co i raz można sobie przeczytać lub usłyszeć, że na jakiś jarmark przybędzie „prawdziwy” św. Mikołaj rodem z mroźnej Laponii.
A ot mi zdawało się, że w odróżnieniu od tego z reklamy, prawdziwy św. Mikołaj, pochodzi z całkiem innego miejsca. Ciepłego, a nie zimnego.
Nie z Laponii, ale z terenu dzisiejszej Turcji. Mówię o św. Mikołaju z Myry, który żył w latach (270-350) po narodzeniu Chrystusa. I który rozdał potrzebującym odziedziczony po rodzicach majątek.
W średniowiecznej Europie w dniu kiedy go wspominano rozdawano stypendia ubogim studentom. Później przerodziło się to w obdarowywanie prezentami dzieci.
Ten prawdziwy św. Mikołaj nie ma nic wspólnego z tym z brodą z białej waty, ubranym w czerwony stroik. Tego pana wymyślił sobie kiedyś producent coli.
od niego i jego koleżków możemy dostać próbkę towaru czy jakiś gadżet. Ale przecież wiadomo, że nie położy nam prezentu pod bożonarodzeniową choinką…

15 Gru 2015

Kiedyś miarą patriotyzmu była ilość szabel, potem czołgów. W dzisiejszych czasach przekonywano nas, że nie mniej ważne jest płacenie podatków. Ja proponuję kolejną miarkę. Ostatnio w parę osób roztrząsaliśmy taką oto kwestię: czy dzielnego żołnierza/sumiennego podatnika, który maltretuje swoją żonę, można nazwać patriotą. I doszliśmy do wniosku, że nie. Bo patriotyzm jest dobrą, pozytywną emocją.

O przemocy domowej nie myślimy często. Podświadomie udajemy, że jej nie widzimy i nie słyszymy. Dlatego dobrze, że są takie akcje jak „Dni Białej Wstążki”, którą u nas przeprowadził Regionalny Ośrodek Pomocy Społecznej. Była to 16-dniowa kampania skierowana przeciwko przemocy wobec kobiet. Takie akcje nie pozwalają nam zapomnieć, że to jest nadal poważny problem. I to nie tylko wśród „patologii”.

A może już nawet bardziej poza nią. W każdym razie lokalne media muszą być tym dobrym sąsiadem, „który widzi i słyszy”, kiedy komuś dzieje się krzywda. I reaguje na to. Bo to jest właśnie misją lokalnych mediów. Pomagać, wyjaśniać i informować. A wracając do początku tekstu: Patriotą jest ten, który nie bije swojej żony nawet kwiatem.
Igor Hrywna

07 Gru 2015

Ani islamscy terroryści, ani tym bardziej uchodźcy nie są jakimś specjalnym problemem dla Europy. Jest nim ona sama.
Śmieszy mnie, kiedy czytam o wojnie cywilizacji. Bo ta, jeżeli już, to nie toczy się przy użyciu broni. Jej uczestnicy nie strzelają, nie rzucają bomb. Ba z reguły nawet nie zdają sobie sprawy, że biorą udział w jakiejś wojnie. Po prostu jedni mają dzieci, drudzy nie. Stąd cywilizacja islamu ma przyszłość, a europejska umiera. Zresztą razem z jej chrześcijańskimi wartościami.
Mimo to o Unii Europejskiej można powiedzieć tyle że to najlepsza rzecz, jaka mogła się przytrafić Europie. Mimo tego i dlatego, że we Francji więcej praw mają psy niż katolicy. Tak to sobie Francuzi wymyślili i to ich sprawa. Jak naszą jest urządzać sobie Polskę na swoje upodobanie. I być przy tym razem w UE. Starania Francji, aby już teraz przywrócić na salony tych, którzy ledwo co pojawili się w Syrii, to od razu do UE ruszyła fala uchodźców, wydają się jednak przedwczesne.
W naszym interesie jest, aby Unia przetrwała. Nie jako twór marketingowy, ale solidny projekt polityczny. Choć pytanie o wartości będzie jednak ciągle powracać. Czy mamy jeszcze takie, za jakie chcemy umierać…?
Poza tym uważam, że Polska powinna przyjąć te obiecane 7 tysięcy uchodźców. Ale na swoich warunkach.

17 Lis 2015

Żyjemy w czasach gigantycznej nadprodukcji. Wszystkiego właściwie jest za dużo. Jak każda reguła, i ta ma wyjątki. Brakuje nam bowiem dobrych wiadomości. Czym powinien być lokalny tygodnik czy takaż strona internetowa? Na pewno powinny informować. To jakby oczywiste. Ale, czy to jest jednak nasza główna misja? Tak, jeżeli przez informowanie będziemy rozumieli przede wszystkim budowanie lokalnej tożsamości. Bo nasz tygodnik powinien być przede wszystkim dobrym sąsiadem, który opowiada ciekawe historie o życiu społeczności. Powinien być miejscem, gdzie spotykają się wszyscy, którzy chcą coś powiedzieć o ludziach, wydarzeniach i problemach. Tych najważniejszych, bo dziejących się na sąsiedniej ulicy lub w sąsiedniej wsi. Takich „sąsiedzkich opowieści”. Prawdziwych oczywiście. Specjalnie dla Was stworzyliśmy miejsce, gdzie możecie podzielić się z innymi ważnymi dla Was sprawami. Wystarczy założyć profil klikając w prawym, górnym rogu naszej strony www w ikonę „Twoje konto”. O czym piszą inni? Zobaczcie tutaj: olsztynska24.pl
Szczególnie zależy nam na dobrych wiadomościach. Bo wiadomo, że te złe same rozchodzą się bardzo szybko.
Igor Hrywna

31 Paź 2015

1 Listopada to jedyne powszechne święto w Polsce, które zwrócone jest ku przeszłości. To Święto pamięci, na którym połamał sobie zęby nasz zaganiany, skomercjalizowany i wirtualny świat.
Pamięć nie jest dzisiaj w modzie. Coraz częściej pamiętają za nas różne widgety czy aplikacje. Dzisiaj to nasz smartfon przejmuje powoli różne funkcje naszego mózgu. I jak ze wszystkim, czasem dzieje się to z korzyścią dla nas, czasami nie. Dobrze, kiedy ta wirtualna pamięć dotyczy codziennego życia. Źle kiedy wdziera się w sferę emocji. Osobista pamięć powinna pozostać osobista. Przekazywanie jej w depozyt dla jakiejś aplikacji oznacza, że nie jest dla nas ważna. Ustawienie sobie przypomnienia w elektronicznym kalendarzu np. daty urodzin dziecka świadczy tylko o tym, że ta data nie jest dla nas ważna. Już lepiej, bo po ludzku, jeżeli o tej dacie zapomnimy. I przypomni nam o tym rozgoryczone dziecko czy współmałżonek.
Ludzka pamięć o bliskich to chyba najbardziej osobisty jej element. Także o tych, którzy odeszli. Tej pamięci nie można znaleźć w internecie. Nawet Google nie da rady. Bo tą pamięć można tylko odnaleźć czy odzyskać. Na cmentarzu, a nie w internecie. I tylko w swoim własnym mózgu.

Igor Hrywna

22 Paź 2015

Nowoczesne technologie pożerają coraz więcej naszego czasu. Mają nam służyć, a w rzeczywistości, to my im coraz częściej służymy. Głównie swoim czasem. Przywiązując nas do wirtualnych rzeczy, które są nam umiarkowanie potrzebne, ten czas nam kradną.
Na swoim smartfonie naliczyłem kilkadziesiąt różnych aplikacji, które wydawały mi się kiedyś ważne. Tak myślę, że skoro je ściągałem, to ważne być musiały. Teraz jednak je skasowałem,
Bo wydały mi się do niczego niepotrzebne. Zostawiłem tylko te, których potrzebuję do pracy.
Te wszystkie aplikacje łypały na mnie z ekranu. Czułem, że muszę zobaczyć to czy tamto, bo skoro je mam, to muszę z nich skorzystać. To przecież logiczne. Kiedyś przed snem czytałem książkę. Teraz zajmował mnie przegląd aplikacji. I omiatanie wzrokiem informacji, które nie były mi do niczego potrzebne. I o których zapominałem zanim skończyłem je czytać.
No i pięknego dnia postanowiłem się z tym wirtualnym szmelcem rozstać. Zostawiłem sobie tylko lokalne informacje. Wróciłem też do wieczornego czytania książek.
I wtedy poczułem się tak, jak wtedy, kiedy rzuciłem palenie. Wtedy efeketem był pewien przyrost masy brzucha. Teraz liczę, że przyrośnie mi szarych komórek….

Igor Hrywna

15 Paź 2015

To zaiste pasjonujący wyścig. Kto go wygra? Mikołaje czy znicze? O tym zadecyduje wasz głos. Dokładniej: wasza karta kredytowa.
Nie wiem jak to bywało w dawniejszych czasach, ale teraz okresy przedświąteczne wyznaczają nam wielkie firmy za pomocą swoich produktów. Już od pewnego czasu z pewnym, zabarwionym smutkiem, rozbawieniem obserwuję, jak Boże Narodzenie przybliża się do dnia Wszystkich Świętych. Czy jak kto woli Święta Zmarłych. Jeszcze niedawno mikołajowy wysyp zaczynał się tuż po 1 listopada.
W tym roku jeden z hipermarketów słodkie Mikołaje (bo chyba jednak nie święte?) wystawił na nasze pokuszenie już teraz. I właściwie nikogo to już nie dziwi. Bo i dziwić nie powinno, choć te Mikołaje przeglądają się w stojących niedaleko zniczach. Bo one nie stoją już teraz po to, żeby je kupować. One stoją, żeby zarezerwować miejsce w naszej pamięci. Tak, aby nasza podświadomość, kojarzyła ten sklep z Bożym Narodzeniem, a konkretnie z świątecznymi zakupami. Po to żebyśmy w grudniu to tam zrobili zakupy.
I nie ma w tym nic nieprzystojnego. Do czasu kiedy będziemy jeszcze pamiętać, że znicze stawia się na grobach a nie pod choinką.

Igor Hrywna

06 Paź 2015

Jak to jest? Czy rzeczywiście ludzie ze wsi i małych miasteczek są bardziej życzliwi i uśmiechnięci niż ci z tych dużych? I nie chodzi mi tu o plastikowy optymizm w stylu amerykańskim, ale naturalną życzliwość.
Zdarza mi się siadać na rower. Często nawet się zdarza wyjeżdżać gdzieś za miasto. I cieszyć oddalaniem się od asfaltu. Nie dalej, jak minionej soboty, też tak się oddalałem, jadąc coraz bardziej zapadłymi wioskami i wioseczkami. Aż do końca asfaltu.
Kiedy jadę w mieście ludzie omijają mnie obojętnym wzrokiem. Na wsiach uśmiechają się do mnie, ale milczą. Teraz na piaskowej już drodze pozdrowił mnie jakiś chłopiec, potem 2 mamy z dzieciaczkami. Na koniec rolnik majstrujący coś przy traktorze. We wsiach nie zrobił tego nikt. Bo nasze wsie to też już są mentalne miasta. Na obrzeżu tej wsi, gdzie zjechałem z asfaltu, pozdrowiły mnie 3 na 3 spotkane osoby.
Więc może to jest tak, że ci najmniej skorumpowani cywilizację są bardziej „ludzcy”, bardziej życzliwi?
No, ale dlaczego? Przecież byłem dla nich obcym, który przemknął tylko obok nich. Może jednak wcale nie byłem dla nich taki obcy. Bo przecież tak naprawdę, to oni żyją wśród ludzi, a nie my. My żyjemy w anonimowym tłumie.

Igor Hrywna

02 Paź 2015

Pamięć. Zdziwił mnie wielce szum wokół słów rosyjskiego ambasadora Siergieja Andriejewa. Ambasador nie powiedział bowiem nic, co powinno nad Wisłą kogokolwiek zaskoczyć czy zdziwić. A już na pewno nie dziennikarzy. Choć ich akurat zdziwiło.
Zdaniem ambasadora Andriejewa polska polityka doprowadziła do katastrofy we wrześniu 1939 roku, bo Polska wielokrotnie blokowała zbudowanie koalicji przeciwko Niemcom hitlerowskim. – Częściowo Polska była więc odpowiedzialna za tę katastrofę, do której doszło we wrześniu 1939 roku – powiedział Andriejew dla TVN 24.
A przecież ambasador nie powiedział niczego ponad to, czego uczą dzisiaj w rosyjskich szkołach, a kiedyś uczono w sowieckich. I w co święcie wierzy lud rosyjski. I jeżeli już, to jest problem, a nie słowa ambasadora.
Bo dla zwykłych Rosjan II Wojna Światowa nie zaczęła się w 1939, ale w 1941 roku. I właściwie to w ogóle nie było jakiejś tam II wojny, ale Wielka Wojna Ojczyźniana.
Już mniejsze emocje wzbudziła druga wypowiedź, że stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku. O to nie ma się co czepiać, bo to przecież prawda. Stosunki owe są faktycznie najgorsze od 1945 roku. Dodajmy, że inne kraje z Rosja też tak teraz mają 😉

Igor Hrywna

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.