14 Sie 2017

Więcej i szybciej. To dwie wielce charakterystyczne dla naszej obecnej cywilizacji pragnienia. Mamy coraz mniej czasu, a coraz więcej różnych możliwości. Stąd w tym samym momencie jemy, oglądamy TV i przeglądamy informacje na smartfonie. Pośpiech staje się powoli naszym przekleństwem. A nowoczesne technologie kradną nam przede wszystkim czas.
Zmęczenie wynikające ze wszechobecności nowoczesnych technologii i internetu jest coraz bardzie powszechne. Stąd pomysł, by wykorzystywać je nie do przyśpieszenia tempa naszego życia, ale do jego spowolnienia. Jedna z polskich firm wprowadza właśnie na rynek butelkę z wąską szyjką, dzięki czemu nie da się wypić napoju jednym haustem. Coraz większą popularność zdobywają telefony komórkowe, z których można tylko dzwonić.
Ten trend uwalniania się od „więcej i szybciej” ma też swoje zasady. Jedna z nich głosi np., żeby nigdy nie wstawiać do sieci społecznościowej zdjęcia natychmiast po jego zrobieniu. Bo jak to ktoś mądrze powiedział, im wolniej żyjesz, to tym dłużej będziesz żył.

Igor Hrywa

10 Maj 2016

Zaczęło się od uwagi znajomka. Że kiedyś widziało się na ulicy więcej ludzi. A teraz, zamiast się pokazywać, to siedzą przed komputerami w internecie. Na pierwszy rzut oka prawda. Naprawdę jednak nieprawda. Bo to nie internet zmiótł ludzi z ulic, parków i placów. To nie internet porwał więzi społeczne. I to nie intternet zamienił aktywnych obywateli w pasywnych konsumentów.

To zrobiła o wiele wcześniej telewizja. To najbardziej bierne medium, które zamknęło nas i wyizolowało w mieszkaniach. Dzięki Bogu, że pojawił się net, który to zmienił. Zamiast sztucznego ludzika w TV posadził po drugiej stronie ekranu komputera żywego człowieka. Dzięki temu ludzie zamiast rozmawiać z bohaterami latynoskich telenowel znowu zaczęli ze sobą rozmawiać. Porwane kiedyś więzi można teraz zawsze odnowić przy pomocy sieci społecznościowych.

Internet nauczył nas też znowu czytać. Gdyby nie wynaleziono sieci, to nasze wnuki pewnie już by nie czytały i nie pisały. To w końcu nie jest potrzebne do oglądania TV.

11 Mar 2016

Google. Czytam sobie akurat biografię wybitnego polskiego reżysera Stanisława Barei (1929-1987) o jedynie słusznym tytule „Oczko się odlepiło temu misiu”. Jako że jestem bezgranicznym fanem Barei, to książka pochłania mnie na amen (ostatnią ofiarą padł rondel z ryżem). Ale przy okazji wywołuje różne filozoficzne wydumki. Ostatnio tak mnie jakoś tak naszło, że najważniejszą cechą dzisiejszych czasów jest ich bylejakość.
Wynika ona przede wszystkim z pośpiechu. Bo im dłużej żyjemy, tym bardziej brakuje nam czasu na przeżywanie życia. W pośpiechu pracujemy i odpoczywamy. Nawet śpimy i umieramy. Robimy wiele rzeczy naraz. Zbyt wiele.
Z tego pośpiechu rodzi się też lenistwo intelektualne. Czym jest ta bylejakość? Zamiast pomyśleć prościej jest skorzystać z Googla. Google co prawda nie zna odpowiedzi na wiele pytań, ale zawsze wypluje nam choć 10 wyników. Albo i więcej. Dla słowa „byle jaki” w 0,36 sekundy znalazł 1 070 000 wyników. A wrzuciłem słowo do wyszukiwarki, bo nie pamiętałem już czy piszemy je razem czy odzielnie.
I tak naprawdę, to jest właśnie ta bylejakość, która skutecznie nas odmóżdża, choć poprawnie byłoby „odmużdża”.

Igor Hrywna

18 Sty 2016

Komputer jest równie potrzebny do uczenia się, jak aparat rentgenowski do przymierzania butów. Tak twierdzi dr Manfred Spitzer, jeden z najlepszych na świecie znawców ludzkiego mózgu, autor wydanej w 2012 roku książki „Cyfrowa demencja”. Teraz tę tezę swoim autorytetem wsparł sam Microsoft.

Z badań przeprowadzonych na zlecenie firmy Billa Gatesa wynika bowiem, że notoryczne korzystanie z netu i ślizganie się naraz po kilku ekranach (przeskakiwanie z jednej informacji na drugą) stępia nam bystrość umysłu. Jednym słowem: im więcej siedzisz przed swoimi „ekranikami”, tym bardziej głupiejesz i nie potrafisz skupić się. To właściwie nie jest nic nowego. Wiemy to już od dobrych paru lat. Tym razem jednak po raz pierwszy o szkodliwości szeroko pojętego internetu alarmuje firma z tegoż internetu i elektronicznych technologii żyjąca.

W każdym razie nasze mózgi powoli zatracają zdolność do twórczego myślenia i rozumienia. Wiemy jak znaleźć informację, ale jej nie rozumiemy. Nie wiemy, który z pierwszych 10 wyników jakie pokazał nam Google, jest dla nas ważny. Nie zastanawiamy się nawet, dlaczego widzimy te, a nie inne wyniki wyszukiwania.
Jak to ktoś ładnie ujął: nasze mózgi coraz częściej przypominają czytniki kodów w marketach.

Igor Hrywna

07 Cze 2015

No i kto by pomyślał. Facebook to już produkt dla starszych. A ma ledwo 11 lat. Wychodzi jednak na to, że w wirtualnym świecie to wiek emerycki. Bo świat się rozpędził i tego elektronicznego pędu zatrzymać się nie da. Problem tylko, żeby nam w tej pogoni nie zabrakło tchu.

Facebook to najpoważniejszy konkurent Googla. Niektórzy powiadają nawet, że już niedługo, starcie tych gigantów zdecyduje o tym, kto stanie się ludowym Bogiem Internetu. Bo przecież dzisiaj sieć to takie fejsbukowo-guglowskie 2w1.
Ale co z tym FB? Internetowa agencja badawcza „Gemius” sprawdziła, w jakim wieku są polscy internauci, którzy korzystają z Facebooka i Instagramu. Okazało się, że na Facebooku najwięcej jest internautów w wieku 25-34. Na Instagramie 18 do 24 lat. Różnica między obu serwisami jest taka, że Facebook to teksty z fotkami i filmami, Instagram to zdjęcia i krótkie video z 1-2 zdaniowym opisem. To pokazuje też, w jakim kierunku pędzimy. Złośliwie można by powiedzieć, że wracamy do pisma obrazkowego.
Kto wygra na tym wyścigu? Na pewno Facebook. Dlaczego? Bo Instagram jest jego własnością. Tak, jak i my. Bo czyż istnieje życie poza FB?
No cóż. Ja jednak nadal będę czytał i pisał. Trochę z przekory. Trochę z przekonania, że pisanie i czytanie jest fajne. I ma przed sobą przyszłość. Ba, po latach powróciłem do czytania wydań papierowych zamiast e-wydań. Bo pomyślałem sobie, że kawa idealnie pasuje do tradycyjnej książki czy tygodnika. A e-kawy do e-wydań na razie nie wymyślono…
Ładnie to nawet zabrzmiało. Ale tak naprawdę, to nie ważne na jakim nośniku czytacie. Ważne, żebyście czytali swój lokalny tygodnik. Bo to w nim odbija się prawdziwe życie waszej społeczności.

Przeczytaj cały tekst: Pismo obrazkowe dla każdego – Mława http://kuriermlawski.pl/271508,Pismo-obrazkowe-dla-kazdego.html#ixzz3cOfc6E6m

24 Mar 2015

Mniejszość twierdzi, że ludzkość głupieje nam na potęgę. Nie myśli, nie czyta. Chce tylko wygodnie żyć. Te utyskiwania czyta i tak tylko ta mniejszość. Bo większość zajęta jest robieniem (może nie robieniem) właśnie tych wszystkich rzeczy, które ją niby to ogłupiają.

Czy świat schodzi na psy? Moim zdaniem chyba jednak nie. Ludzie są tacy sami jak 100 czy 500 lat temu. A może nawet i lepsi. Różnica nie tkwi jednak w nich, ale w sposobie dostarczania im emocji. Bo przecież tak naprawdę to, co wynaleziono w ciągu ostatnich 50-lat służy temu samemu, co napędza człowieka od wieków. To emocje. Bo to one tak naprawdę stanowią nasze „ja”. Wtedy, kiedy stajemy na progu marketu i wtedy, kiedy przekraczamy próg świątyni.

Dzisiejsi ludzie kochają oglądać różne show, czasem „reality”, czasem „celebrity”. Ale co by to tam nie było, to jest w nich zawsze obecny jeden istotny element. Na oczach widzów jurorzy, albo widzowie przez sms, dokonują symbolicznej egzekucji jakiegoś uczestnika programu. I to pokazuje, że nasz świat idzie jednak ku lepszemu. Bo przecież kiedyś takim reality show były publiczne egzekucje, a Rzymianie kciukiem decydowali o życiu gladiatorów.

Był kciuk, jest sms. Była arena, jest ekran. Tylko emocja pozostała ta sama…

02 Cze 2014

Wszyscy jesteśmy coraz bardziej głupi. I nie ma na to rady. Tak samo jak nie ma rady na to, że żyjemy dłużej i stać jest nas na kupowanie coraz większej ilości produktów. I to nie jest żaden paradoks. To po prostu postęp. Ale z postępem bywa różnie. – Czy jeżeli ludożerca je nożem i widelcem – to postęp? – pytał swojego czasu Stanisław Jerzy Lec.

„Wynalezienie” internetu to prawdziwe błogosławieństwo. Internet uratował ludzkość przed wtórnym analfabetyzmem i totalnym ogłupieniem przez telewizję. Bierne medium, które zabijało kontakty międzyludzkie. Człowiek nie wymyślił bowiem nic bardziej szkodliwego dla swojego mózgu jak właśnie TV. Internet i telefony komórkowe nauczyły ludzi ponownie pisać i komunikować się ze sobą. Obie umiejętności traciliśmy już ogłupieni przez TV. Gdyby nie maile i smsy to dzisiaj za literaturę piękną robiłyby komiksy.

To jasna strona e-postępu. Jest jednak i ta ciemna. Kupiłeś swojemu 7-latkowi tablet albo czytnik, żeby dzieciak chętniej czytał? Błąd. Dzisiaj już wiemy, że dzieci czytające w papierze rozwijają się szybciej niż te, które czytają e-booki. Dlatego stara dobra książka, jest nadal niezastąpiona. Bo uczy i bawi, a nie tylko bawi.

Dzieci muszą dojrzeć do swoich tabletów i smartfonów. To jest tak jak z samochodami. Uczymy nasze dzieci jeździć najpierw na rowerach, a dopiero kiedy podrosną pozwalamy przesiąść się im na motor czy skuter.

Z raportu Biblioteki Narodowej wynika, że tylko 8 proc. nastolatków ma zwyczaj codziennego czytania książki. Moim zdaniem to wina polskiej szkoły. Bo to spróchniałe lektury rodzą w naszych dzieciach nienawiść do książki. Wielkie dzieła polskiej literatury są nadal wielkie. Tyle że ta wielkość jest absolutnie niezrozumiała dla dzisiejszego nastolatka. Co gorsza nie była zrozumiała i dla mojego pokolenia (matura 1980).

Bo to nie media elektroniczne zabijają czytanie w Polsce, ale wadliwy system edukacji z jakimś dziwacznym kanonem lektur szkolnych zamiast zestawy fajnych książek do czytania. Katowanie „Panem Tadeuszem” czy „Lalką” współczesnej młodzieży ma taki sam sens jak przekonanie ich do wyższości telefonu stacjonarnego nad komórką. Nawet liczący ledwie kilkanaście stron „Janko Muzykant” jest dla nich obcy i niezrozumiały. Bo kogo mogą obchodzić czasy, kiedy nie było „Must Be The Music” albo „X-Factora?.

Zresztą. Tak z ręką na sercu. Kto z Was pamięta o co szło w tym „Janku Muzykancie”? Ja tam sobie Janka wygooglałem…

23 Kwi 2012

Umiejętność pośmiania się z samych siebie to bardzo szlachetna zaleta. Zachęcam do obejrzenia jak Rosjanie widza zastosowanie u siebie nowego projektu Google czyli „Project Glass”

Project Glass to jakby komputer w okularach, a dokładniej mówiąc smartfon. Ten cosik ma być sterowany głosem i przekazywać informacje dźwiękową+obraz na 1 okular.

Działać ma to tak

A w Rosji tak. Ciekawe czy ktoś przygotuje polska wersję. Póki co pośmiejmy się z Rosjanami:

07 Lis 2011

Z czym kojarzy się Google słowo „śmierć”? Z Hanka Mostowiak oczywiście.
Kiedy wpisałem do Google „śmierć” i dodałem opcję ‚wydarzenia” to od razu dowiedziałem się czym żyją dzisiaj tj. 7 listopada 2011 roku Polacy. Śmiercią Hanki Mostowiak z M jak Miłość oczywiście.
Tak oto w naszym coraz bardziej nierzeczywistym świecie rzeczywiste jest mniej ciekawe od nierzeczywistego. To normalne. żyjemy w coraz bardziej sztucznym świecie. Dlatego potrzebujemy emocji. Prawdziwych, ale dostarczanych przez zręcznych scenarzystów, reżyserów czy marketingowców.

27 Sty 2011

Oglądam na YouTube filmy z protestów Egipcie. I widzę gładko ogolonych młodych ludzi ubranych po europejsku. To, że zwoływali się na demonstracje przez Facebooka i Twittera nic nie znaczy. Bo wcześniej czy później te twarze skryją się pod brodami.
Ale bardziej sobie myślę o Mazurach, o „Mazury Cud Natury”. W ramach tej kampanii Mazury są promowane hasłami ” To Mazury nie Holandia” czy „To Mazury nie Chorwacja”. Hasła są umieszczone na zdjęciach z Mazur z elementem charakterystycznym dla danego kraju. Np. hasło: „To Mazury nie Holandia” umieszczono na zdjęciu pola tulipanów.

I tak sobie myślę, że powinniśmy podziękować protestującym z Egiptu. Może latem przybędzie nam turystów, bo Mazury to nie Egipt.

To Mazury nie Holandia, wersja czeska:

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.