21 Maj 2015

krzyz
Mam takie fajne hobby jeżdżę na rowerze i fotografuję stare, z reguły umierające albo już umarłe stare mazurskie cmentarze. Teraz znalazłem taki kolejny wymarły mazurski cmentarz. Zachował się na nim już tylko jeden krzyż z czytelnym napisem. Stąd wiem ja, a teraz i wy, że żyła kiedyś i umarła na Mazurach Cathrina Rosteck z domu Wylutzki (1823-1885).
Takich cmentarzy z 1 czy 2 zachowanymi grobami, często z żeliwnymi krzyżami z przełomu XIX i XX wieków, jest w naszym regionie sporo. A coraz częściej, na wielu z nich, nie ocalały już żadne litery. Metodycznie usuwa je ze świata żywych przyroda.
A przecież te słowa warto by ocalić. Mazurskich cmentarzy już nie uratujemy. Ale możemy zachować je symbolicznie. Zachowując pamięć o pojedynczych ludziach, którzy tu żyli i tu umierali.
Marzy mi się takie mazurskie lapidarium, gdzie te stare krzyże znalazłyby schronienie. Nie wiem czy to jest etyczne i dozwolone prawnie. Wiem tylko, że to jedyny sposób, aby je ocalić przed ostateczną niepamięcią.

24 Sty 2015

1552. Tyle profili na naszym portalu olsztynska24.pl założyli dziennikarze obywatelscy z Mazur i Warmii. Dziękuję Wam wszystkim za przyjęcie naszego zaproszenia. I zapraszam innych. Zakładajcie swoje profile i piszcie o tym, co wam w duszach czy w sercach gra.

Jestem wielkim fanem dziennikarstwa obywatelskiego. Ba, sam też jestem dziennikarzem obywatelskim i mam swój profil na olsztynska24.pl. Dzielę się na nim jedną ze swoich pasji: zdjęciami starych cmentarzy.
Jeden z moich ostatnich wpisów dotyczy Nakomiad i łączy się w pewien sposób z wpisem dziennikarza obywatelskiego z Pieniężna. Przypomniał on, że 30 stycznia 2015 roku minie pewna okrągła rocznica. 30 stycznia 2014 roku radni z Pieniężna uchwalili, że nie chcą by w ich mieście stał dłużej pomnik sowieckiego generała Czerniachowskiego. Czerniachowski to kat wileńskiej AK. Jest odpowiedzialny za wywózkę do łagrów kilku tysięcy żołnierzy AK uczestniczących wcześniej w wyzwoleniu Wilna.

Przeciwko zniesieniu pomnika zaprotestowali Rosjanie. I pomnik jak stał, tak i stoi.

Co to ma wspólnego z Nakomiadami? Ano przed 10 latu odkopano tam głaz, który w 1899 roku stanął tam na cześć Bismarcka. Obelisk postawiono tam, gdzie stał do lat 60tych XIX wieku. Bismarck przyjacielem Polski i Polaków nie był. Głaz wywołał wielkie emocje i oburzenie. Ostatecznie go zdemontowano.

Obelisk Bismarcka to mały kamień. Pomnik Czerniachowskiego jest wielki. Ale nie tylko to je dzieli. Bo ważniejsze jest to, że spór o obelisk Bismarcka, był sporem o przeszłość. Spór o Czerniachowskiego, jest sporem o przyszłość.

Igor Hrywna

21 Paź 2014

Pytanie jest takie. Jeżeli 1 Listopada na Mazurach i Warmii pada deszcz, to jaka pogoda jest na „Ermland und Masuren”? Też pada? Tak mi się wydaje, że skoro na Mazurach pada, to nad „Masuren” nie może świecić słońce.

Kim był Willy Dog? To jeden z ostatnich niemieckich mieszkańców Gołdapi. Urodził się 1 kwietnia 1899 roku, zmarł 3 kwietnia tegoż roku. Tablica z jego nazwiskiem zachowała się na jednym z dwóch gołdapskich cmentarzy jako jedyna. Pewnie nigdy nie dowiemy się czemu czas oszczędził właśnie tą tablicę. Może dlatego, żeby tkwił w naszej pamięci. Bo przecież żyjemy tak długo, jak długo trwa pamięć o nas.

Myśmy się zmienili. Kiedyś to ludzie, teraz już tylko czas zaciera ślady po obcych. Polakach pod Lwowem, Ukraińcach pod Przemyślem, Niemcach gdzieś na Warmii czy Mazurach. Cmentarze co prawda nie wyjeżdżają, nie wysiedla się ich, ale umierają. Jak ludzie i pamięć o nich.

Jest taki ukraiński pisarz Jurij Andruchowycz. Wydają go też po polsku. Pochodzi z Iwano-Frankiwska, miasta które przez wieki nazywało się Stanisławów. W jednym ze swoich esejów o Polakach i Ukraińcach Andruchowycz zapytał: Jeżeli w Iwano-Frankiwsku pada teraz deszcz, to jaka pogoda jest w Stanisławowie? To piękne pytanie, które zawsze przypomina mi się w okolicach 1 Listopada.

Podobnie jak roztrzaskana tablica na jednym z mazurskich cmentarzy, którą ktoś uchronił, składając na pniu ściętego drzewa. I marzy mi się, że tak samo symbolicznie postąpił jakiś Ukrainiec spod Lwowa z polską tablicą, a Polak spod Przemyśla z ukraińską…

winda1-169804

06 Sie 2014

Czy to już rewolucja? Chyba tak. Lokalne, regionalne produkty powoli opanowują półki hipermarketów. Szkoda tylko, że niewiele miejsca zajmują tam produkty z Mazur.

Pamiętacie to jeszcze? W pierwszych hipermarketach powstałych po 1989 roku królowały zagraniczne produkty. W tym mleko czy jogurty. Potem przyszedł czas na polskie produkty. A hipermarkety zaczęły się chlubić, że sprzedają polskie produkty. Bo są już tak samo dobre jak te, produkowane w ojczyznach właścicieli tychże marketów.

Teraz przyszedł czas na promowanie już nie ogólnopolskich, ale regionalnych czy wręcz lokalnych marek. Pierwszy wyłom zrobili browarnicy. I ni z gruszki, ni z pietruszki okazało się, że jest zbyt na produkcję małych browarów. W tym i naszego olsztyńskiego.

Rosnącą popularność lokalnych i regionalnych jako pierwsza zaczęło wykorzystywać Tesco, które rzuciło na swoje półki wędliny oznaczone jako „Skarby regionów”. Nie są to jednak produkty lokalnych wytwórców, ale odtworzone i przystosowane do współczesnych czasów wyroby oparte na recepturach z początku XX wieku. Ciekawe czy Lidl zrezygnuje teraz ze swojej „kuchni świata” na rzecz „kuchni regionalnej”?

Wielkie sieci zabijają mały i średni handel. Niszczą w ten sposób lokalne rynki. Teraz jednak mogą się zrehabilitować wpuszczając na swoje półki lokalne wyroby. Tego akurat Tesco nie zrobiło, bo „Skarby regionów” to produkty Tesco, a nie lokalnych wytwórców.

Wśród 13 produktów oferowanych przez Tesco nie ma żadnego kojarzącego się z Mazurami. Najbliżej nam do szynki ciechanowskiej. Blisko, ale jakże daleko…Bo to jednak już nie nasza tradycja, nie nasza lokalność. No tak, ale co jest nasze, co jest lokalne? Co jest wspólne dla Mazur, gdzie nie ma Mazurów?

Igor Hrywna

09 Cze 2014

Lokalne jest piękne. I pięknieje, i rozrasta się nam z dnia na dzień. To widać na półkach hipermarketów, gdzie lokalne towary coraz bardziej rozpychają się na półkach. To dobra wiadomość nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia. To także dobra wiadomość dla tych, którzy szukają elementów z jakich na Mazurach można zbudować Małą Ojczyznę dla wszystkich mieszkających tu przybyszów i ich potomków.

Produktami lokalnymi nie muszą być koniecznie rzeczy. Mogą to być wydarzenia. Takim naszym super-lokalnym produktem jest rekonstrukcja bitwy pod Grunwaldem. Teraz rośnie mu konkurent: rekonstrukcja bitwy pod Tannenbergiem w 1914 roku (tannenberg.wm.pl), która odbędzie się pod koniec lipca w Szkotowie koło Nidzicy. To może być nasz nowy hit turystyczny, bo wojna w 1914 roku była jednak bardziej widowiskowa niż w roku 1410. Na nich też możemy budować swoją nową, mazurską tożsamość. Na rekonstrukcjach, ale nie na współczesnym odczytywaniu bitew i wojen.

Bo u nas nie da się zbudować lokalnej swojskości na przeszłości. Można ją budować tylko na teraźniejszości. Jeszcze niedawno granicę Mazur z Mazowszem i Podlasiem znaczyły budynki z czerwonej cegły. Teraz tą granicę zniosły hipermarkety, które stały się dominującym elementem krajobrazu, tak na Mazurach, jak na Podlasiu i Mazowszu.

To od nich powinniśmy się uczyć marketingu i reklamy. I zrozumienia, że dzisiaj lokalną tożsamość musimy budować opierając się na majonezie, kartaczach czy śliwkach w czekoladzie. Bo to te i inne lokalne produkty określają gdzie dzisiaj zaczynają i kończą się Mazury.

19 Wrz 2013

Mazury Cud Natury. To już znamy. Mazury cud Facebooka to nowość. Okazało się bowiem, że Polacy na Facabooku najbardziej pokochali nie morze czy góry, ale właśnie Mazury. Tak wynika zbadania jakie przeprowadził Sotrender Research Team.

Analizie poddano 20 profili polskich regionów w okresie lipiec-sierpień 2013.

Profil „Mazury Cud Natury” zajął pierwsze miejsce zarówno w rankingu liczby fanów jak również zaangażowania użytkowników. Za Mazurami w obu rankingach uplasowały się Bieszczady i Małopolska.

Oczywiście można sobie i tutaj znależć łyżkę dziegciu. Bo nie wiemy ile z tych 40 tsyięcy fanów to mieszkańcy Warmii i Mazur, którzy wsparli wakacyjną kampanię prowadzoną przez Urząd Marszałkowski.

Tak czy inaczej: nic, tylko pogratulować:-) Social media to dzisiaj potęga.

regio_fani

żródło

29 Paź 2012

Cmentarz w Lubominie koło Lidzbarka warmińskiego

Cmentarz w Brąswałdzie koło Olsztyna

Cmentarz w Sząbruku koło Olsztyna

Cmentarz żydowski w Górowie Iławeckim

Cmentarz w Wilkasach koło Gizycka, grób z 1963 roku z polskimi napisami

Cmentarz w Pieckach koło Mrągowa

Konopki Wielkie kolo Giżycka, pomnik poświęcony mieszkańcom poległym w I wojnie światowej

Piotrowiec koło Braniewa, ukraiński grób z 1956 roku na przykościelnym cmentarzu

Szczytno, cmentarz wojenny

Nidzica, cmentarz żydowski, ostatni nagrobek

Szestno koło Mrągowa

Ławki koło Braniewa, pomnik poświęcony mieszkańcom poległym w czasie I wojny światowej. W tle ruiny kościoła

Tyle zostało z cmentarza w Wygrynach kolo Rucianego-Nidy

Cmentarz w Kruklankach koło Giżycka

Cmentarz w Konopkach Małych koło Giżycka

Cmentarz w Małych Bagienicach koło Mrągowa

Cmentarz w Rucainem-Nida

Cmentarz żydowski w Pasłęku

Cmentarz w Sorkwitach

Cmentarz w Ukcie koło Rucianego-Nidy. Najstarsze krzyże pochodzą z połowy XIX wieku.

Cmentarz we wsi Wierciejki koło Gizycka

14 Lis 2011

Mazurskie masło spod Łodzi. Mazurski chleb z Mazowsza. Duże te nasze Mazury. Brakuje jeszcze tylko mazurskiego oscypka. Chociaż pewnie też już jest;-) Mazury stały się dobrą marką. Skojarzenie z „Mazury Cud Natury” widocznego na foto chleba budzi w nas odczucie: To jest ekologiczne jak Mazury. Znaczy jest dobre.

Tylko nie wiadomo po co producent ciepnął nad Mazurami to Mazowsze? Bo skoro piekarnia jest mazowiecka to i chleb jest mazowiecki. Nie mazurski. A Mazowsze jakoś z cudem natury to mi się nie kojarzy. No, chyba że za cud uznać Warszawę.

W końcu jakieś podobieństwa z Mazurami Warszawa ma. Choćby to, że liczba warszawskich urzędników dorównuje ilości grzybów w mazurskich lasach.

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.