16 Cze 2016

1. „Startuje w nich [Euro 2016] reprezentacja Polski. Jej zwycięstwa wzmocnią falę brunatnego nacjonalizmu zalewającą nasz kraj”. 2. „Lewandowski już raz ograł Niemców, czyli historia z czasów II wojny światowej”.

1. Pierwsze zdanie jest autorstwa pewnego zatroskanego stanem polskiej demokracji filozofa. Powiedzmy: zdanie wielce dziwaczne. Bo zgodnie z wpisaną w to zdanie logiką, dzisiaj wszystkie sportowe sukcesy (i nie tylko one) wzmacniają ową „falę”. Czyli im lepiej, to tym gorzej. Bo brunatniej.
2. Drugie zdanie to tytuł artykułu na stronie publicznej TV, opisującego mecz, jaki w obozie koncentracyjnym Gross-Rosen rozegrali między sobą polscy i niemieccy więźniowie. Polacy zwyciężyli 1:0, strzelcem bramki był niejaki Zdzisław Lewandowski.
W odwecie esesmani pobili więźniów.
To też jest dziwaczne, choć z innej strony. Opisywanie obozowego meczu w kontekście Euro jest równie trafione, jak np. pomysł, by przy okazji konkursu chopinowskiego wspomnieć więzienną orkiestrę z Auschwitz.
3. Dwie różne historie medialne, ale jakby wyciągnięte z tego samego kapelusza. Takiego, gdzie zamiast napisu „sport” widnieje napis „polityka”.

Igor Hrywna

11 Sty 2016

Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę. Tak krzyczał Maks w czasie wybudzania z hibernacji w filmie „Seksmisja”. Wiele mediów wieszczy, że rok 2016 może być takim ciemnym rokiem dla Europy i dla świata. I są w tym prognozowaniu wyjątkowo pesymistyczne.
Terroryzmu nie uda się powstrzymać. Unia Europejska w 2015 roku i tak już mocno zatrzeszczała w szwach. A prognoza na 2016 rok jest jeszcze gorsza. Znana nam UE może się po prostu podzielić. Nieobliczalna Rosja z kolei, przy dalszych spadkach cen ropy, może znowu podgrzać wojnę na Ukrainie. Wychodzi na to, że żyjemy w jakichś mało stabilnych czasach.
To tylko pesymistyczna prognoza, ale przecież na swój sposób już żyjemy w takiej nieobliczalnej epoce. Tak od paru ładnych lat działa przecież światowa gospodarka, gdzie nic nie jest pewne, nic przewidywalne. Teraz mamy problem z emigrantami. Wcześniej, w gospodarce, to był zalew nielegalnej chińszczyzny.
Nasza Unia zatrzeszczała w szwach nie od zamachów terrorystycznych, ale od fali uchodźców z Syrii. A ci pojawili się u nas od razu po tym, jak tylko w konflikt syryjski zaangażowała się Rosja. Ale to nie dzisiejsza Rosja jest naszym głównym problemem. Problemem jest to, że Europa nie ma wspólnej wizji, czym chce być. Strach przed obcymi to po prostu tylko strach. Można na nim zbudować co najwyżej supernowoczesne więzienie.

Igor Hrywna

07 Gru 2015

Ani islamscy terroryści, ani tym bardziej uchodźcy nie są jakimś specjalnym problemem dla Europy. Jest nim ona sama.
Śmieszy mnie, kiedy czytam o wojnie cywilizacji. Bo ta, jeżeli już, to nie toczy się przy użyciu broni. Jej uczestnicy nie strzelają, nie rzucają bomb. Ba z reguły nawet nie zdają sobie sprawy, że biorą udział w jakiejś wojnie. Po prostu jedni mają dzieci, drudzy nie. Stąd cywilizacja islamu ma przyszłość, a europejska umiera. Zresztą razem z jej chrześcijańskimi wartościami.
Mimo to o Unii Europejskiej można powiedzieć tyle że to najlepsza rzecz, jaka mogła się przytrafić Europie. Mimo tego i dlatego, że we Francji więcej praw mają psy niż katolicy. Tak to sobie Francuzi wymyślili i to ich sprawa. Jak naszą jest urządzać sobie Polskę na swoje upodobanie. I być przy tym razem w UE. Starania Francji, aby już teraz przywrócić na salony tych, którzy ledwo co pojawili się w Syrii, to od razu do UE ruszyła fala uchodźców, wydają się jednak przedwczesne.
W naszym interesie jest, aby Unia przetrwała. Nie jako twór marketingowy, ale solidny projekt polityczny. Choć pytanie o wartości będzie jednak ciągle powracać. Czy mamy jeszcze takie, za jakie chcemy umierać…?
Poza tym uważam, że Polska powinna przyjąć te obiecane 7 tysięcy uchodźców. Ale na swoich warunkach.

02 Paź 2015

Pamięć. Zdziwił mnie wielce szum wokół słów rosyjskiego ambasadora Siergieja Andriejewa. Ambasador nie powiedział bowiem nic, co powinno nad Wisłą kogokolwiek zaskoczyć czy zdziwić. A już na pewno nie dziennikarzy. Choć ich akurat zdziwiło.
Zdaniem ambasadora Andriejewa polska polityka doprowadziła do katastrofy we wrześniu 1939 roku, bo Polska wielokrotnie blokowała zbudowanie koalicji przeciwko Niemcom hitlerowskim. – Częściowo Polska była więc odpowiedzialna za tę katastrofę, do której doszło we wrześniu 1939 roku – powiedział Andriejew dla TVN 24.
A przecież ambasador nie powiedział niczego ponad to, czego uczą dzisiaj w rosyjskich szkołach, a kiedyś uczono w sowieckich. I w co święcie wierzy lud rosyjski. I jeżeli już, to jest problem, a nie słowa ambasadora.
Bo dla zwykłych Rosjan II Wojna Światowa nie zaczęła się w 1939, ale w 1941 roku. I właściwie to w ogóle nie było jakiejś tam II wojny, ale Wielka Wojna Ojczyźniana.
Już mniejsze emocje wzbudziła druga wypowiedź, że stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku. O to nie ma się co czepiać, bo to przecież prawda. Stosunki owe są faktycznie najgorsze od 1945 roku. Dodajmy, że inne kraje z Rosja też tak teraz mają 😉

Igor Hrywna

19 Sie 2015

Historia. – Bierz d..ę w troki i sp….aj do swojego gównianego kraju – tyle w sierpniu 1920 roku miał do powiedzenia Marszałek Piłsudski Tuchaczewskiemu. Tuchaczewski był rosyjskim wojskowym, który dowodził prącymi na Warszawę siłami bolszewicko-rosyjskimi.
W tym roku obchodzimy już 95. rocznicę Cudu na Wisłą. I tradycyjnie przy tej okazji chciałbym upomnieć się o generała Marka Bezruczkę (1883-1944).
Generał Bezruczko bił bolszewików na Ukrainie od 1918 roku. W czasie wojny 1920 roku dowodził ukraińską 6 dywizją Strzelców Siczowych i walczył razem z Polakami przeciwko bolszewikom. Kiedy w sierpniu 1920 roku Budionny skierował swoją armię konną na Zamość, Bezruczce powierzono obronę miasta złożoną z polskich i ukraińskich żołnierzy.
– Ukraińscy żołnierze bili się obok nas jakby to był jakiś konkurs popisu. Nie drgnęli ani razu – tak wspominał ukraińskich żołnierzy walczących w obronie Zamościa jeden z polskich oficerów.
Bolszewicy Budionnego przez Zamość szli na Warszawę, by połączyć się tam z armią Tuchaczewskiego. Nie doszli. Dzięki temu Piłsudskiemu łatwiej było sprawić, żeby Tuchaczewski wziął swoje cztery litery w troki.
Po wojnie Bezruczko mieszkał w Warszawie. Tam zmarł w lutym 1944 roku. Pochowano go na cmentarzu prawosławnym obok innych Ukraińców, sojuszników Polski w wojnie z rosyjskim bolszewizmem.
Do tej pory nie ma swojej ulicy, ani w Zamościu, ani w swoim rodzinnym
Tomaku na Ukrainie. Ciągle jest bezdomny…

10 Kwi 2015

Tydzień po zachodnich chrześcijanach Boże Zmartwychwstanie świętować będą chrześcijanie wschodni. Tak to wynika z kalendarza, jakim się posługują. Na Mazurach i Warmii to głównie Ukraińcy, grekokatolicy i prawosławni. Nie świętujemy jednak Wielkiej Nocy, ale „Wełykdeń” czyli Wielki Dzień. Ale nie o różnicach chcę pisać.
A o tym, że Pan Bóg drugi raz nie da nam takiej szansy jak dzisiaj. Szansy na to, aby przezwyciężyć przeszłość i wspólnie budować przyszłość. Ukraińcy przez lata siadali do wspólnego stołu z Moskalami. Jedni z przekonania, inni z przymusu. Dzisiaj większość z nich od tego stołu już wstała. I teraz walczy z bronią w ręku, by móc samemu wybrać sobie z kim chce się dzielić wielkanocną święconką.
Polska i Polacy wspierają jak mogą ten zryw. Nic więc dziwnego, że Ukraińcy widzą w nich właśnie tego sąsiada, z którym należy zasiąść przy wspólnym stole i podzielić się święconką.
Polska i Ukraina razem są w stanie zmienić geopolityczny układ w Europie. O ile oczywiście Rosji nie uda się skłócić obu narodów. A kremlowskie diabły pracują nad tym bardzo usilnie. Ja jednak wierzę, że spełnią się słowa śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wypowiedziane w Gruzji w 2008 roku:
„Jesteśmy tu po to, by podjąć walkę. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nasi sąsiedzi z północy, dla nas także z północy, ze wschodu, pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy nie! Ten kraj to Rosja. Ten kraj uważa, że dawne czasy upadłego, niecałe 20 lat temu, imperium wracają. Że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Otóż nie będzie. Te czasy się skończyły raz na zawsze. Nie na dwadzieścia, trzydzieści, czy pięćdziesiąt lat!”
Swoją drogą, to już chyba przyszła pora, żeby ukraińscy katolicy i prawosławni zerwali z moskiewską tradycją i świętowali swój Wielki Dzień wtedy, kiedy Wolny Świat świętuje Wielką Noc.

Chrystos Woskres. Woistynu Woskres. Chrystys Zmartwychwstał. Zaprawdę Zmartwychwstał.

Igor Hrywna

24 Sty 2015

1552. Tyle profili na naszym portalu olsztynska24.pl założyli dziennikarze obywatelscy z Mazur i Warmii. Dziękuję Wam wszystkim za przyjęcie naszego zaproszenia. I zapraszam innych. Zakładajcie swoje profile i piszcie o tym, co wam w duszach czy w sercach gra.

Jestem wielkim fanem dziennikarstwa obywatelskiego. Ba, sam też jestem dziennikarzem obywatelskim i mam swój profil na olsztynska24.pl. Dzielę się na nim jedną ze swoich pasji: zdjęciami starych cmentarzy.
Jeden z moich ostatnich wpisów dotyczy Nakomiad i łączy się w pewien sposób z wpisem dziennikarza obywatelskiego z Pieniężna. Przypomniał on, że 30 stycznia 2015 roku minie pewna okrągła rocznica. 30 stycznia 2014 roku radni z Pieniężna uchwalili, że nie chcą by w ich mieście stał dłużej pomnik sowieckiego generała Czerniachowskiego. Czerniachowski to kat wileńskiej AK. Jest odpowiedzialny za wywózkę do łagrów kilku tysięcy żołnierzy AK uczestniczących wcześniej w wyzwoleniu Wilna.

Przeciwko zniesieniu pomnika zaprotestowali Rosjanie. I pomnik jak stał, tak i stoi.

Co to ma wspólnego z Nakomiadami? Ano przed 10 latu odkopano tam głaz, który w 1899 roku stanął tam na cześć Bismarcka. Obelisk postawiono tam, gdzie stał do lat 60tych XIX wieku. Bismarck przyjacielem Polski i Polaków nie był. Głaz wywołał wielkie emocje i oburzenie. Ostatecznie go zdemontowano.

Obelisk Bismarcka to mały kamień. Pomnik Czerniachowskiego jest wielki. Ale nie tylko to je dzieli. Bo ważniejsze jest to, że spór o obelisk Bismarcka, był sporem o przeszłość. Spór o Czerniachowskiego, jest sporem o przyszłość.

Igor Hrywna

19 Sty 2015

Krzykacz miejski czyli klikon. W dawnych czasach był to pan obdarzony donośnym głosem, który ogłaszał na miejskich rynkach różne informacje. Powtarzał też tłumom to, co obwieszczał przywódca. Już dawno temu zastąpiły go tuby, a potem sprzęt nagłaśniający.

Kiedy wpiszesz w wyszukiwarkę słowa „ginące zawody” to Google wyrzuci kowala, kaletnika, garncarza czy rękawicznika. To już jednak od dawna są zawody „umarłe”. Dzisiaj zawody ginące to zupełnie inne profesje. Google w tym przypadku zawodzi. Bo powinno wyświetlić zupełnie inne profesje. Na przykład tłumacza.

Bo to właśnie Google zapowiedziało na dniach, że ich „Google translate” będzie już wkrótce tłumaczyć rozmowy w czasie rzeczywistym. Takich ginących zawodów są dzisiaj setki. Pewnie już wkrótce z hipermarketów znikną kasjerki, które zastąpią elektroniczne terminale. Nieco później ten los czeka zapewne nauczycieli, przed którymi znikną bibliotekarze. Lekarzy, tak jak żołnierzy zastąpią w ciągu 20-30 lat inteligentne roboty. Drukarki 3D umożliwiające produkcję coraz większej ilości przedmiotów przez każdego doprowadzą do zamykania fabryk.
Znikną też dziennikarze, bo pisać teksty będą pisać inteligentne maszyny. Co i jak napiszą będą wiedziały dzięki specjalnym algorytmom. Chociaż pewnie nawet pisać nie będą, ale opowiadać.

Na naszych oczach dzieje się wielka rewolucja. Budujemy powoli, ale konsekwentnie świat, w którym ludzie mają coraz mniej do roboty. I to jest wielka zmiana, bo przez wieki w wyniku postępu jedne zawody ginęły, ale w ich miejsce pojawiały się w podobnej ilości inne. Teraz już tak nie jest. I ludzi niepotrzebnych będzie w Europie coraz więcej. Nie bezrobotnych, ale właśnie niepotrzebnych.

Igor Hrywna

11 Sty 2015

untitled

Charlie czy anty-Charlie?

Po całym tzw. zachodnim świecie media wzięły się za publikowanie rysunków z Charlie Hebdo. Zrobiły to na znak solidarności z redakcją tego tygodnika, w ramach akcji „Jestem Charlie”. No właśnie, solidarności z czym? Bo kim jest ów Charlie?

Tygodnik Charlie Hebdo to lewacka gazeta atakująca, w plugawy często sposób, chrześcijaństwo (katolicyzm w szczególności) i inne religie. Dlaczego chrześcijanin ma być solidarny z pismem, które na pierwszej stronie publikuje rysunek, na jakim Ojciec, Syn i Duch Święty kopulują ze sobą w trójkącie. Miał to być satyryczny komentarz do stanowiska jednego z francuskich biskupów w sprawie małżeństw homoseksualnych.
Dlatego dziwi, że tak wielu dziennikarzy przedstawiło atak na redakcję pisma, jako napaść na „wolność słowa”. Co kopulujący z Bogiem Ojcem Chrystus ma wspólnego z wolnością słowa? Ma, pod warunkiem, że w Europie wolność słowa w mediach oznacza wolność do obrażania chrześcijan.

Zresztą, wolność słowa nie jest wartością bezwzględną i media często samoograniczają się, na przykład, aby nie urazić jakieś grupy społecznej. Ba, często wolność słowa ogranicza prawo. Tak jest np. w Polsce czy Niemczech, gdzie prawo zakazuje negowania Holokaustu.

Dlatego zamordowanie francuskich dziennikarzy nie ma też nic wspólnego z konfliktem muzułmańsko-chrześcijańskim. To nie znaczy, że muzułmanie nie zabijają chrześcijan. Zabijają, i to setkami. Ale daleko od paryskich bulwarów, w Afryce, czy na Bliskim Wschodzie. Nie słyszałem jednak, żeby jakaś wielka europejska gazeta zainicjowała akcję: Jestem chrześcijaninem.

Dlatego, aby być naprawdę przeciwko fanatycznym, religijnym zabójcom trzeba być nie Charlim, ale anty-Charlim.

Igor Hrywna

PS. Jakoś też wielkim mediom nie chciało się też postawić niewygodnego pytania: dlaczego to właśnie teraz, kilka lat po opublikowaniu rysunku, zaatkowano redakcję Charlie Hebdo. I kto tak naprawdę zyskuje na tym zamachu? Ano nacjonalistyczny Front Narodowy, najwierniejszy sojusznik Kremla we Francji.

charlie2

20 Gru 2014

Gdzie diabeł nie może, tam dziennikarza obywatelskiego pośle. To taka nowa, świecka tradycja. Bo, kiedy jeden napisze o „szczerbiącym”się bruku prowadzącym do jego wsi, to drugi opisze, jak rosyjskiego media wkręcają swoich obywateli. W tym ostatnim przypadku chodzi o tekst „Uwaga, uwaga: Polacy zalewają Kaliningrad”, który możecie przeczytać na stronie olsztynska24.pl.

To dość zabawna historia. Dziennikarz obywatelski opisał i wyśmiał „newsa”, jaki zamieścił jeden z rosyjskich portali. Rosyjscy dziennikarze poinformowali oto swoich czytelników, że Polacy masowo porzucają nasze warmińsko-mazurskie województwo i w poszukiwaniu lepszego losu zatrudniają się na budowach w obwodzie kaliningradzkim.

Rosyjskie media specjalizowały się do tej pory w kłamstwach dotyczących Ukrainy. Widać teraz przyszedł czas na Polskę. Zresztą, przypominają one coraz bardziej amerykański serwis The Onion czy polski ASZdziennik. Te dwa satyryczne wortale podają informacje przez siebie wymyślone lub złośliwie komentowane. To przykładowe 2 tytuły z ASZdziennika: 1. Pendolino będzie gościem „Faktów po Faktach”. Głosu superpociągowi użyczy Daniel Olbrychski. 2. Sejm reaguje na skandale finansowe. Posłowie pójdą na kursy, gdzie nauczą się, jak udawać uczciwych.

Tyle że, ASZdziennik promuje się jako zawierający „najlepsze zmyślone newsy w kraju”. Rosyjskie media swoje wymyślone przez siebie informacje sprzedają jak prawdę.

Czy Rosjanie dają się nabierać na taką prymitywną propagandę? Tego nie wiem. W każdym razie teraz czekam na kolejnego „newsa” z Rosji. Na przykład, że w Polsce panuje głód i nie ma co pić. Więc Polacy muszą zaopatrywać się w Kaliningradzie.

Bo jak napisał w „Historia filozofii po góralsku” śp. ksiądz Józef Tischner są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda. Tą ostatnią pachnie większość rosyjskich mediów.

Igor Hrywna

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.