09 Cze 2016

– Rosja nie ma planów ataku na Polskę – oświadczył rosyjski ambasador przy NATO. To reakcja na zapowiedź wzmocnienia wschodniej flanki NATO, zwiększenia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce i ćwiczenia Anakonda 2016, które potrwają w Polsce do 17 czerwca. To największe ćwiczenia obronne przeprowadzone u nas po 1989 roku. Nikt tego nie mówi wprost, ale przecież wiadomo, że siły NATO ćwiczą na nich obronę przed atakiem ze strony Rosji. Także w naszym Orzyszu.
Za miesiąc czeka nas jeszcze ważniejsze wydarzenie: warszawski szczyt NATO. Najpewniej zostaną tam ogłoszone decyzje o zwiększeniu obecności wojskowej Sojuszu w północnej i wschodniej części Europy. W tym w naszym kraju. Polsce zależy przede wszystkim na obecności amerykańskiej, bo US Army to dzisiaj jedyna realna siła odstraszająca. Nieliczni krytycy amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce podnoszą, że tak naprawdę Amerykanie chcą zainstalować w Polsce system obronny własnego terytorium. Paradoksalnie, dla Polski, to akurat duży plus. Bo RP w ten sposób stanie się jednym z elementów takiego systemu.
W tym wszystkim jest jednak łyżka dziegciu. Jesienią USA będzie miała nowego prezydenta. Jeżeli zostanie nim proputinowski i ksenofobiczny Donald Trump, to będziemy mieli przerąbane. I to bardzo.

Igor Hrywna

11 Sty 2016

Ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę. Tak krzyczał Maks w czasie wybudzania z hibernacji w filmie „Seksmisja”. Wiele mediów wieszczy, że rok 2016 może być takim ciemnym rokiem dla Europy i dla świata. I są w tym prognozowaniu wyjątkowo pesymistyczne.
Terroryzmu nie uda się powstrzymać. Unia Europejska w 2015 roku i tak już mocno zatrzeszczała w szwach. A prognoza na 2016 rok jest jeszcze gorsza. Znana nam UE może się po prostu podzielić. Nieobliczalna Rosja z kolei, przy dalszych spadkach cen ropy, może znowu podgrzać wojnę na Ukrainie. Wychodzi na to, że żyjemy w jakichś mało stabilnych czasach.
To tylko pesymistyczna prognoza, ale przecież na swój sposób już żyjemy w takiej nieobliczalnej epoce. Tak od paru ładnych lat działa przecież światowa gospodarka, gdzie nic nie jest pewne, nic przewidywalne. Teraz mamy problem z emigrantami. Wcześniej, w gospodarce, to był zalew nielegalnej chińszczyzny.
Nasza Unia zatrzeszczała w szwach nie od zamachów terrorystycznych, ale od fali uchodźców z Syrii. A ci pojawili się u nas od razu po tym, jak tylko w konflikt syryjski zaangażowała się Rosja. Ale to nie dzisiejsza Rosja jest naszym głównym problemem. Problemem jest to, że Europa nie ma wspólnej wizji, czym chce być. Strach przed obcymi to po prostu tylko strach. Można na nim zbudować co najwyżej supernowoczesne więzienie.

Igor Hrywna

02 Paź 2015

Pamięć. Zdziwił mnie wielce szum wokół słów rosyjskiego ambasadora Siergieja Andriejewa. Ambasador nie powiedział bowiem nic, co powinno nad Wisłą kogokolwiek zaskoczyć czy zdziwić. A już na pewno nie dziennikarzy. Choć ich akurat zdziwiło.
Zdaniem ambasadora Andriejewa polska polityka doprowadziła do katastrofy we wrześniu 1939 roku, bo Polska wielokrotnie blokowała zbudowanie koalicji przeciwko Niemcom hitlerowskim. – Częściowo Polska była więc odpowiedzialna za tę katastrofę, do której doszło we wrześniu 1939 roku – powiedział Andriejew dla TVN 24.
A przecież ambasador nie powiedział niczego ponad to, czego uczą dzisiaj w rosyjskich szkołach, a kiedyś uczono w sowieckich. I w co święcie wierzy lud rosyjski. I jeżeli już, to jest problem, a nie słowa ambasadora.
Bo dla zwykłych Rosjan II Wojna Światowa nie zaczęła się w 1939, ale w 1941 roku. I właściwie to w ogóle nie było jakiejś tam II wojny, ale Wielka Wojna Ojczyźniana.
Już mniejsze emocje wzbudziła druga wypowiedź, że stosunki polsko-rosyjskie są najgorsze od 1945 roku. O to nie ma się co czepiać, bo to przecież prawda. Stosunki owe są faktycznie najgorsze od 1945 roku. Dodajmy, że inne kraje z Rosja też tak teraz mają 😉

Igor Hrywna

19 Sie 2015

Historia. – Bierz d..ę w troki i sp….aj do swojego gównianego kraju – tyle w sierpniu 1920 roku miał do powiedzenia Marszałek Piłsudski Tuchaczewskiemu. Tuchaczewski był rosyjskim wojskowym, który dowodził prącymi na Warszawę siłami bolszewicko-rosyjskimi.
W tym roku obchodzimy już 95. rocznicę Cudu na Wisłą. I tradycyjnie przy tej okazji chciałbym upomnieć się o generała Marka Bezruczkę (1883-1944).
Generał Bezruczko bił bolszewików na Ukrainie od 1918 roku. W czasie wojny 1920 roku dowodził ukraińską 6 dywizją Strzelców Siczowych i walczył razem z Polakami przeciwko bolszewikom. Kiedy w sierpniu 1920 roku Budionny skierował swoją armię konną na Zamość, Bezruczce powierzono obronę miasta złożoną z polskich i ukraińskich żołnierzy.
– Ukraińscy żołnierze bili się obok nas jakby to był jakiś konkurs popisu. Nie drgnęli ani razu – tak wspominał ukraińskich żołnierzy walczących w obronie Zamościa jeden z polskich oficerów.
Bolszewicy Budionnego przez Zamość szli na Warszawę, by połączyć się tam z armią Tuchaczewskiego. Nie doszli. Dzięki temu Piłsudskiemu łatwiej było sprawić, żeby Tuchaczewski wziął swoje cztery litery w troki.
Po wojnie Bezruczko mieszkał w Warszawie. Tam zmarł w lutym 1944 roku. Pochowano go na cmentarzu prawosławnym obok innych Ukraińców, sojuszników Polski w wojnie z rosyjskim bolszewizmem.
Do tej pory nie ma swojej ulicy, ani w Zamościu, ani w swoim rodzinnym
Tomaku na Ukrainie. Ciągle jest bezdomny…

10 Kwi 2015

Tydzień po zachodnich chrześcijanach Boże Zmartwychwstanie świętować będą chrześcijanie wschodni. Tak to wynika z kalendarza, jakim się posługują. Na Mazurach i Warmii to głównie Ukraińcy, grekokatolicy i prawosławni. Nie świętujemy jednak Wielkiej Nocy, ale „Wełykdeń” czyli Wielki Dzień. Ale nie o różnicach chcę pisać.
A o tym, że Pan Bóg drugi raz nie da nam takiej szansy jak dzisiaj. Szansy na to, aby przezwyciężyć przeszłość i wspólnie budować przyszłość. Ukraińcy przez lata siadali do wspólnego stołu z Moskalami. Jedni z przekonania, inni z przymusu. Dzisiaj większość z nich od tego stołu już wstała. I teraz walczy z bronią w ręku, by móc samemu wybrać sobie z kim chce się dzielić wielkanocną święconką.
Polska i Polacy wspierają jak mogą ten zryw. Nic więc dziwnego, że Ukraińcy widzą w nich właśnie tego sąsiada, z którym należy zasiąść przy wspólnym stole i podzielić się święconką.
Polska i Ukraina razem są w stanie zmienić geopolityczny układ w Europie. O ile oczywiście Rosji nie uda się skłócić obu narodów. A kremlowskie diabły pracują nad tym bardzo usilnie. Ja jednak wierzę, że spełnią się słowa śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wypowiedziane w Gruzji w 2008 roku:
„Jesteśmy tu po to, by podjąć walkę. Po raz pierwszy od dłuższego czasu nasi sąsiedzi z północy, dla nas także z północy, ze wschodu, pokazali twarz, którą znamy od setek lat. Ci sąsiedzi uważają, że narody wokół nich powinny im podlegać. My mówimy nie! Ten kraj to Rosja. Ten kraj uważa, że dawne czasy upadłego, niecałe 20 lat temu, imperium wracają. Że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Otóż nie będzie. Te czasy się skończyły raz na zawsze. Nie na dwadzieścia, trzydzieści, czy pięćdziesiąt lat!”
Swoją drogą, to już chyba przyszła pora, żeby ukraińscy katolicy i prawosławni zerwali z moskiewską tradycją i świętowali swój Wielki Dzień wtedy, kiedy Wolny Świat świętuje Wielką Noc.

Chrystos Woskres. Woistynu Woskres. Chrystys Zmartwychwstał. Zaprawdę Zmartwychwstał.

Igor Hrywna

10 Lut 2015

Miało być o tym, że obywateli Instagramu jest już na świecie więcej niż Twittera. Na tym pierwszym serwisie ludzie zamieszczają zdjęcia, na drugim komunikaty o objętości do 140 znaków. Bardziej frapująca od wyjaśnienia co to znaczy, wydaje mi się jednak podzielenie się z Państwem pewną wypowiedzią pana prezydenta Putina.

– Prezydent jest poważnie zaniepokojony trwającymi działaniami bojowymi i rozlewem krwi. Wzywa wszystkie strony konfliktu do przerwania walk i wszelkich form przemocy – powiedział na dniach rzecznik Putina. To bardzo poważna sprawa. Nie chce mi się bowiem wierzyć, że pan Putin kłamie w żywe oczy, jak Hitler przed wybuchem II Wojny Światowej. O nie, w to nie wierzę. Zatem, albo pan Putin nie panuje nad swoimi wojskowymi, albo popadł w schizofrenię.

Bo czyż można wezwać samego siebie do przerwania działań wojennych? Gorsza jest jednak hipoteza, że pan Putin nie wie, że to jego wojskowi walczą na Ukrainie. Pewnie wtedy też nie wie i tego, że jeden z przechwyconych ostatnio przez brytyjskie myśliwce nad kanałem La Manche rosyjski bombowiec miał na pokładzie broń atomową. I nawet boję się myśleć co by było, gdyby ktoś kupił sobie w sklepie modelarskim jakiś samolocik i zestrzelił nim rzeczony rosyjski bombowiec…

Igor Hrywna

11 Sty 2015

untitled

Charlie czy anty-Charlie?

Po całym tzw. zachodnim świecie media wzięły się za publikowanie rysunków z Charlie Hebdo. Zrobiły to na znak solidarności z redakcją tego tygodnika, w ramach akcji „Jestem Charlie”. No właśnie, solidarności z czym? Bo kim jest ów Charlie?

Tygodnik Charlie Hebdo to lewacka gazeta atakująca, w plugawy często sposób, chrześcijaństwo (katolicyzm w szczególności) i inne religie. Dlaczego chrześcijanin ma być solidarny z pismem, które na pierwszej stronie publikuje rysunek, na jakim Ojciec, Syn i Duch Święty kopulują ze sobą w trójkącie. Miał to być satyryczny komentarz do stanowiska jednego z francuskich biskupów w sprawie małżeństw homoseksualnych.
Dlatego dziwi, że tak wielu dziennikarzy przedstawiło atak na redakcję pisma, jako napaść na „wolność słowa”. Co kopulujący z Bogiem Ojcem Chrystus ma wspólnego z wolnością słowa? Ma, pod warunkiem, że w Europie wolność słowa w mediach oznacza wolność do obrażania chrześcijan.

Zresztą, wolność słowa nie jest wartością bezwzględną i media często samoograniczają się, na przykład, aby nie urazić jakieś grupy społecznej. Ba, często wolność słowa ogranicza prawo. Tak jest np. w Polsce czy Niemczech, gdzie prawo zakazuje negowania Holokaustu.

Dlatego zamordowanie francuskich dziennikarzy nie ma też nic wspólnego z konfliktem muzułmańsko-chrześcijańskim. To nie znaczy, że muzułmanie nie zabijają chrześcijan. Zabijają, i to setkami. Ale daleko od paryskich bulwarów, w Afryce, czy na Bliskim Wschodzie. Nie słyszałem jednak, żeby jakaś wielka europejska gazeta zainicjowała akcję: Jestem chrześcijaninem.

Dlatego, aby być naprawdę przeciwko fanatycznym, religijnym zabójcom trzeba być nie Charlim, ale anty-Charlim.

Igor Hrywna

PS. Jakoś też wielkim mediom nie chciało się też postawić niewygodnego pytania: dlaczego to właśnie teraz, kilka lat po opublikowaniu rysunku, zaatkowano redakcję Charlie Hebdo. I kto tak naprawdę zyskuje na tym zamachu? Ano nacjonalistyczny Front Narodowy, najwierniejszy sojusznik Kremla we Francji.

charlie2

20 Gru 2014

Gdzie diabeł nie może, tam dziennikarza obywatelskiego pośle. To taka nowa, świecka tradycja. Bo, kiedy jeden napisze o „szczerbiącym”się bruku prowadzącym do jego wsi, to drugi opisze, jak rosyjskiego media wkręcają swoich obywateli. W tym ostatnim przypadku chodzi o tekst „Uwaga, uwaga: Polacy zalewają Kaliningrad”, który możecie przeczytać na stronie olsztynska24.pl.

To dość zabawna historia. Dziennikarz obywatelski opisał i wyśmiał „newsa”, jaki zamieścił jeden z rosyjskich portali. Rosyjscy dziennikarze poinformowali oto swoich czytelników, że Polacy masowo porzucają nasze warmińsko-mazurskie województwo i w poszukiwaniu lepszego losu zatrudniają się na budowach w obwodzie kaliningradzkim.

Rosyjskie media specjalizowały się do tej pory w kłamstwach dotyczących Ukrainy. Widać teraz przyszedł czas na Polskę. Zresztą, przypominają one coraz bardziej amerykański serwis The Onion czy polski ASZdziennik. Te dwa satyryczne wortale podają informacje przez siebie wymyślone lub złośliwie komentowane. To przykładowe 2 tytuły z ASZdziennika: 1. Pendolino będzie gościem „Faktów po Faktach”. Głosu superpociągowi użyczy Daniel Olbrychski. 2. Sejm reaguje na skandale finansowe. Posłowie pójdą na kursy, gdzie nauczą się, jak udawać uczciwych.

Tyle że, ASZdziennik promuje się jako zawierający „najlepsze zmyślone newsy w kraju”. Rosyjskie media swoje wymyślone przez siebie informacje sprzedają jak prawdę.

Czy Rosjanie dają się nabierać na taką prymitywną propagandę? Tego nie wiem. W każdym razie teraz czekam na kolejnego „newsa” z Rosji. Na przykład, że w Polsce panuje głód i nie ma co pić. Więc Polacy muszą zaopatrywać się w Kaliningradzie.

Bo jak napisał w „Historia filozofii po góralsku” śp. ksiądz Józef Tischner są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda. Tą ostatnią pachnie większość rosyjskich mediów.

Igor Hrywna

03 Mar 2012

Rosjanie mogą wybrać sobie na prezydenta kogo chcą. Pod warunkiem, ze kandydat nazywa się Putin.

– 4 marca odbędą się wybory prezydenta Federacji Rosyjskiej Władymira Putina – napisał do studentów rektor uniwersytetu w Nowosybirsku. Po głosowaniu studenci mają przyjść do prorektora „odnotować się”. Kto nie przyjdzie, ten latem będzie miał podwójną praktykę studencką.

Polecam wszystkim, którzy marzą o ułożeniu stosunków z Rosją. Kibicuję tym wszystkim Rosjanom, którzy wyszli na ulice przeciwko Putinowi. Niestety i tak ich prezydent nazywa się Putin.

29 Maj 2011

Prezydent Sarkozy to oczywiście nie jest celebryta tej klasy, co pan premier Berlusconi. Ale zawsze można się spodziewać, że powie coś wesołego:

– Prezentowanie Rosji jako zagrożenie dla jej sąsiadów to analiza niesłychanie przestarzała i fałszywa – raczył był powiedzieć
na konferencji prasowej kończącej szczyt grupy G8.

Sąsiedzi Rosji pewnie pokładali się ze śmiechu po takiej deklaracji. Pomijam oczywiście tych sąsiadów, którym Rosja rzeczywiście już nie zagraża, bo ich sobie wcześniej podporządkowała.

Media,Marketing,Reklama.+ Ciut polityki. O tym piszę. Igor Hrywna.

Powered by WordPress
Designed by Edytor Sp z o.o.